Trump przemawiał pod górą Rushmore, w której zboczu wykute są podobizny czterech prezydentów USA, w piątek wieczorem, na dzień przed 250. rocznicą ogłoszenia niepodległości przez USA.
- Oddajemy hołd ojcu naszego kraju, George’owi Washingtonowi, autorowi Deklaracji Niepodległości, Thomasowi Jeffersonowi, wielkiemu wyzwolicielowi i wybawcy naszej Unii, Abrahamowi Lincolnowi oraz człowiekowi, który uczynił Amerykę światowym supermocarstwem, Theodore’owi Rooseveltowi - oświadczył Trump w około 30-minutowym wystąpieniu.
Większość mowy prezydent poświęcił historii, kulturze i osiągnięciom USA. W pozostałej części wystąpienia odniósł się do zaplanowanych na jesień wyborów do Kongresu i zaatakował przeciwników politycznych, nazywając ich „komunistami”.
- Gdy zbliżamy się do tej wspaniałej rocznicy, widzimy, że nasza amerykańska tożsamość ponownie jest atakowana - powiedział Trump w przeddzień Dnia Niepodległości USA. Uznał, że w USA „odradza się komunistyczne zagrożenie”, w tym „ze strony osób nowo przybyłych do Stanów Zjednoczonych, które hołdują poglądom całkowicie sprzecznym z naszym stylem życia i naszym wielkim sukcesem”.
- To nie są zwykłe różnice polityczne, takie jak spory o podatki czy regulacje. Komunizm stanowi moralne zagrożenie dla amerykańskiej wolności. Jest największym zagrożeniem dla naszego kraju, większym niż I wojna światowa, II wojna światowa, atak na Pearl Harbor czy nawet zamachy z 11 września. Nie pozwolimy, aby to nam się przydarzyło - oświadczył prezydent USA w Dakocie Południowej.
- Nie pozwolimy im zwyciężyć. Nie mają z nami żadnych szans. Nie szanują prawa, sprawiedliwości, zasad, tradycji ani praw, które zostały wam dane przez Boga - kontynuował.
- Możesz być komunistą albo patriotą. Nie możesz być jednym i drugim. A ci, którzy rozpowszechniają marksistowskie kłamstwa o naszym dziedzictwie i mówią naszym dzieciom, że żyjemy na skradzionej ziemi albo że nasi bohaterowie byli ciemiężycielami, robią coś znacznie gorszego niż oczernianie naszej przeszłości. Oczerniają i atakują naszą przyszłość - powiedział Trump.
- Ameryka nigdy nie będzie krajem komunistycznym. Możemy przegrać wybory do Kongresu tylko wtedy, jeśli sami do tego dopuścimy, jeśli okażemy się nierozsądni, głupi i pozbawieni rozwagi. Jeśli jednak zlikwidujemy filibuster, tak jak powinniśmy to zrobić, i natychmiast przegłosujemy ustawę „Save America Act”, to nie przegramy żadnych wyborów przez następne sto lat - dodał, odnosząc się do jesiennych wyborów przypadających mniej więcej w połowie kadencji prezydenta.
Trump od dawna żąda, by Republikanie przegłosowali ustawę „Save America Act”, zakładającą m.in. obowiązek potwierdzenia obywatelstwa USA przy rejestracji na wybory i dokumentu ze zdjęciem przy głosowaniu. Ustawa ta nie ma szans na przejście przez Senat ze względu na wymóg uzyskania 60 głosów. Trump domaga się jednak, by Republikanie znieśli ten próg (tzw. filibuster). Lider partii w Senacie John Thune sprzeciwia się temu, obawiając się, że skorzystają na tym Demokraci, gdy przejmą kontrolę nad Kongresem.
To kolejna w ostatnim czasie wypowiedź Trumpa, w której odnosi się do komunizmu. Jest to reakcja na niedawne zwycięstwa w prawyborach co najmniej czworga kandydatów Partii Demokratycznej, którzy określają się jako demokratyczni socjaliści lub przedstawiciele progresywnego skrzydła ugrupowania - zaznaczył serwis Hill. Portal zauważył, że Trump i Republikanie przedstawiają tych polityków jako prawdziwe oblicze Partii Demokratycznej oraz zagrożenie dla USA.
Także wcześniej Trump wielokrotnie oskarżał swoich przeciwników politycznych - w tym rywalkę w wyborach prezydenckich, Demokratkę Kamalę Harris - o bycie komunistami.
Kolejne przemówienie Trumpa z okazji 250. rocznicy niepodległości USA zaplanowane jest na sobotni wieczór i odbędzie się w Waszyngtonie. - 4 lipca będzie mniej więcej 107 stopni (Fahrenheita, ok. 42 stopni Celsjusza - PAP), a ja pójdę i wygłoszę naprawdę długą mowę, żeby pokazać, że mogę wszystko - zapowiedział Trump w środę. W piątek wieczorem organizatorzy poinformowali, że w związku z upałem w mieście nie odbędzie się zaplanowana na sobotę Parada Niepodległości.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

