Informacje o telefonie prezydenta do Infantiniego - którego Trump nazywa swoim bliskim przyjacielem - podały m.in. „New York Times” oraz agencje AP i Reuters, powołując się na wtajemniczone źródła. Według AP do telefonu doszło po środowym spotkaniu 1/16 finału USA-Bośnia i Hercegowina, w którym najlepszy strzelec Amerykanów otrzymał czerwoną kartkę, wykluczającą go z kolejnego meczu.
Jak podkreślił „NYT”, decyzja FIFA o zawieszeniu automatycznej kary wykluczenia na jeden mecz jest bardzo niecodzienna i zdarzyła się ostatnio podczas mundialu w Chile w 1962 r. Gazeta przypomniała też, że Infantino od dawna zabiegał o sympatię i względy Trumpa, m.in. honorując go pierwszą w historii nagrodą pokojową FIFA.
Biały Dom dotąd nie skomentował doniesień, lecz sam Trump niedługo po ogłoszeniu zawieszenia kary podziękował federacji kierowanej przez Szwajcara za zrobienie „tego, co słuszne”.
Na decyzję FIFA, która umożliwi czołowemu piłkarzowi kadry USA występ w meczu 1/8 finału z Belgią, z oburzeniem zareagowała belgijska federacja piłkarska. W wydanym oświadczeniu wyraziła, że jest „zszokowana” działaniem FIFA i zapowiedziała rozważenie podjęcia odpowiednia kroków. Selekcjoner Belgów Francuz Rudi Garcia również był zdumiony, popierając protest.
- Belgijska federacja nie broni tylko siebie lub kadry narodowej. Broni futbolu w ogóle - jego uczciwości i etyki - powiedział, cytowany przez „NYT”.
Jak podała FIFA w oświadczeniu na swoich stronach, automatyczna kara zawieszenia na jeden mecz dla napastnika USA została zawieszona na okres jednego roku.
Kara dla strzelca trzech goli w trzech meczach na tegorocznym mundialu - który nieumyślnie nastąpił korkami na kostkę Bośniaka Tarika Muharemovicia - spowodowała wielkie wzburzenie wśród amerykańskich komentatorów i polityków, rodząc nawet oskarżenia o oszustwa i „ustawianie” turnieju przez sędziów.
Do sprawy odniósł się też wcześniej sekretarz stanu USA Marco Rubio, który, pytany przez dziennikarzy, ocenił że amerykańska reprezentacja została „wyrolowana” (screwed) przez sędziego i stwierdził, że powinna istnieć możliwość odwołania się od decyzji.
Balogun, urodzony w Nowym Jorku, lecz wychowany w Wielkiej Brytanii syn nigeryjskich imigrantów budzi kontrowersje polityczne także z innego względu: obywatelstwo USA posiada bowiem tylko dzięki prawu ziemi, które Trump próbował ograniczyć. Jak jednak uznał Sąd Najwyższy, jego dekret w tej sprawie był niezgodny z konstytucją.
Z Nowego Jorku Oskar Górzyński (PAP)

