O podpisaniu porozumienia minister obrony narodowej poinformował we wpisie na platformie X. „Podpisaliśmy porozumienie z USA, Niemcami, Holandią oraz Szwecją w sprawie utworzenia w Europie centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemów Patriot” - napisał szef MON. „To znacznie zwiększy moce oraz przyspieszy produkcję i serwis pocisków” - podkreślił.
Chodzi o pociski PAC-3 MSE produkowane przez amerykański koncern Lockheed Martin - podstawowe obecnie pociski do systemów przeciwlotniczych Patriot, które stanowią kluczową część systemu obrony powietrznej wielu państw w Europie, Azji czy na Bliskim Wschodzie. Patrioty zakupione w ramach programu Wisła stają się także obecnie „najwyższym piętrem” systemu obrony powietrznej Polski, a także są używane przez Ukrainę w obronie przed rosyjskimi nalotami.
„Tym, którzy od kilku dni straszą, że Polska traci zdolności obronne, udowadniamy, jak bardzo się mylą” - zaznaczył we wtorkowym wpisie szef MON. Kosiniak-Kamysz wskazał, że celem Polski „jest nie tylko kupowanie nowoczesnego uzbrojenia, ale również udział w produkowaniu i serwisowaniu go w Europie.
Wcześniej, na marginesie szczytu NATO w Ankarze wiceminister obrony USA Michael Duffy powiedział, że Stany Zjednoczone nie wykluczają produkcji zaawansowanych pocisków PAC-3 Patriot firmy Lockheed Martin poza granicami kraju. Z kolei portal Politico wskazywał, że do podpisania porozumienia w tej sprawie dojdzie we wtorek, podczas NATO Defence Industry Forum.
Szybkie zwiększenie zdolności produkcyjnych pocisków do Patriotów stało się palącą kwestią w obliczu nieustannych rosyjskich nalotów na Ukrainę, a także konfliktu na Bliskim Wschodzie, gdzie broniące się przed irańskimi nalotami państwa regionu i USA zużyły dużą liczbę tych pocisków. Obecnie pociski PAC-3 powstają jedynie w USA, a wydajność produkujących je zakładów to kilkaset sztuk rocznie; taki wolumen to dużo za mało, by móc w szybkim tempie odbudować zapasy pocisków w Europie i na Bliskim Wschodzie oraz dalej wspierać obronę powietrzną Ukrainy.
Na początku roku prezes Lockheed Martin zapowiedział, że produkcja pocisków PAC-3 ma wzrosnąć do 2000 rocznie w ciągu siedmiu lat, a obecnie osiąga poziom ok. 600 sztuk rocznie. Europejscy sojusznicy USA, którzy sami wykorzystują systemy Patriot, w tym Niemcy i Polska, zabiegają o możliwość stworzenia fabryki pocisków w Europie, by móc sprawniej zaopatrywać systemy Patriot działające w regionie. Niemcy w 2022 roku nawiązały już współpracę z amerykańskim koncernem Raytheon, która umożliwia produkcję pocisków starszego typu PAC-2 na terenie Niemiec.
O Polsce w kontekście produkcji, a nie serwisowania PAC-3, wypowiedział się w maju wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas wizyty w Kanadzie przekazał on, że „otwierają się drzwi dla możliwości przenoszenia produkcji na przykład rakiet PAC-3 do Patriotów czy pocisków rakietowych do HIMARS-ów”. Dodał, że Polska jest „jednym z najbardziej poważnie rozpatrywanych kierunków”.
W dniach 7–8 lipca w Ankarze odbywa się szczyt NATO z udziałem przywódców 32 państw członkowskich oraz przedstawicieli państw regionu Zatoki Perskiej i Azji-Pacyfiku. Polskę w Ankarze reprezentować będzie prezydent Karol Nawrocki, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.
MIM-104 Patriot to mobilny system rakietowy ziemia-powietrze zaprojektowany jeszcze pod koniec lat 60., produkowany w zakładach Raytheon Missiles & Defense w Tucson w stanie Arizona wszedł do służby w armii Stanów Zjednoczonych w 1984 r. W skład zestawu wchodzi radar zdolny wykrywać cele oddalone o ponad 150 km, który może śledzić i naprowadzać rakiety jednocześnie na wiele z nich. Maksymalny zasięg systemu jest zależny od wersji wykorzystywanych rakiet. Polska zamówiła łącznie 8 baterii tego systemu, z których pierwsze osiągnęły pełną gotowość operacyjną w grudniu ub.r.
W skład baterii, oprócz radaru, wchodzi też stacja kierowania ogniem, zespół wyrzutni (ich liczba jest zmienna, np. w standardzie amerykańskim jest ich sześć, a w systemach zakupionych m.in. przez Polskę – osiem), centrala łączności umożliwiająca działanie z innymi skoordynowanymi systemami obrony przeciwlotniczej, a także pojazdy transportowe i serwisowe. Systemy Patriot uznawane są za jedne z najskuteczniejszych na świecie, są też jednak niezwykle drogie – wedle szacunków, koszt jednej baterii to ok. 1 miliard dolarów.(PAP)

