Johnson nawiązał do wcześniejszej wypowiedzi prezydenta Trumpa z 6 czerwca, w której stwierdził, że wystarczyłby jeden telefon od burmistrza Chicago z prośbą o pomoc, aby szybko rozwiązać problem przemocy w naszym mieście.
„Proszę potraktować to jako ten telefon, panie prezydencie” – powiedział Johnson na wtorekowej (7 lipca) konferencji prasowej – „Wzywam Pana do inwestowania w budowę przystępnych cenowo mieszkań, pomoc rodzinom zmagającym się z wysokimi kosztami życia oraz wzmacnianie instytucji publicznych”.
Burmistrz argumentował, że skuteczna walka z przemocą wymaga inwestycji w zdrowie psychiczne, edukację, miejsca pracy, mieszkalnictwo, opiekę zdrowotną, pasażerski transport publiczny oraz ochronę środowiska.
Johnson stwierdził również, że zamiast przeznaczać miliardy dolarów na zagraniczne konflikty, rząd federalny powinien inwestować w amerykańskie miasta i ich mieszkańców.
„Zamiast wydawać 100 miliardów dolarów na bombardowanie niewinnych dzieci w swoich nielegalnych wojnach, przekażcie 100 miliardów dolarów amerykańskim miastom na inwestycje w opiekę zdrowotną, miejsca pracy, edukację, mieszkalnictwo, transport i sprawiedliwość środowiskową (…) Nie wysyłajcie więcej policji i nie stawiajcie na militaryzację. Jeśli to jedyne rozwiązanie, jakie możecie zaproponować, to nie traktujecie poważnie problemu przemocy w Ameryce” – powiedział burmistrz Chicago.
Na zakończenie Johnson nazwał swoje wystąpienie „wezwaniem do działania” skierowanym do prezydenta Trumpa.
„Rzucam Panu takie wyzwanie i gwarantuję, że takie inwestycje przyczynią się do ograniczenia przemocy w całym kraju.” – stwierdził Johnson.
Prezydent Trump już kilkakrotnie podkreślał, że zarówno gubernator Illinois J.B. Pritzker, jak i burmistrz Johnson powinni poprosić administrację federalną o wsparcie w poprawie bezpieczeństwa w Chicago.
Joanna Trzos
[email protected]

