Piłkarska reprezentacja Hiszpanii po raz drugi w historii zdobyła mistrzostwo świata. W finale pokonała broniącą tytułu Argentynę 1:0 po dogrywce w East Rutherford pod Nowym Jorkiem. Bramkę zdobył w 106. minucie Ferran Torres. Poprzednio Hiszpanie triumfowali w 2010 roku w RPA.
Hiszpania - Argentyna 1:0 dogr. (0:0, 0:0).
Bramka: Ferran Torres (106).
Żółte kartki: Argentyna - Lisandro Martinez, Enzo Fernandez, Cristian Romero, Leandro Paredes, Alexis Mac Allister.
Czerwona kartka: Enzo Fernandez (90+3, druga żółta).
Sędzia: Slavko Vincić (Słowenia). Widzów 80 663.
Hiszpania: Unai Simon - Pedro Porro, Pau Cubarsi, Aymeric Laporte (99. Eric Garcia), Marc Cucurella - Lamine Yamal, Rodri (99. Martin Zubimendi), Fabian Ruiz (62. Pedri), Dani Olmo (75. Mikel Merino), Alex Baena (75. Nico Williams) - Mikel Oyarzabal (62. Ferran Torres).
Argentyna: Emiliano Martinez - Gonzalo Montiel (58. Nahuel Molina), Cristian Romero (70. Facundo Medina), Lisandro Martinez (44. Nicolas Otamendi), Nicolas Tagliafico - Rodrigo De Paul (70. Giuliano Simeone), Alexis Mac Allister, Enzo Fernandez, Nicolas Gonzalez (46. Leandro Paredes) - Lionel Messi, Julian Alvarez (102. Marcos Senesi).
Po raz pierwszy w historii w decydującym meczu mundialu spotkały się aktualny mistrz Europy z aktualnym mistrzem świata, jednocześnie triumfatorem Copa America.
Finał, oglądany z trybun m.in. przez prezydenta USA Donalda Trumpa i jego żonę Melanię, rozpoczął się od hymnu Stanów Zjednoczonych, odśpiewanego przez Jennifer Hudson.
Amerykański przywódca, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, wraz z szefem FIFA Giannim Infantino wręczyli po finale zwycięskiej drużynie główne trofeum - Puchar Świata.
Natomiast jeszcze przed rozpoczęciem spotkania krótkie przemówienie wygłosił Tom Cruise. - Futbol łączy ludzi. Zamienia nieznajomych w przyjaciół i przypomina nam, co mamy ze sobą wspólnego - powiedział słynny aktor.
Na trybunach pojawiło się wiele innych gwiazd światowej rozrywki, m.in. legenda rocka Mick Jagger, aktorzy Matt Damon, Will Ferrell i Adrien Brody.
Spotkanie oglądał na żywo również kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski, od niedawna piłkarz Chicago Fire.
Sędzią finału był Słoweniec Slavko Vincić, który prowadził w marcu barażowy mecz o awans na mundial Szwecja - Polska (3:2).
Hiszpanie dotarli do finału MŚ po triumfie w Lidze Narodów w 2023 i mistrzostwach Europy w 2024 roku. Ten rozwój i postęp, jak przyznał dzień przed meczem kapitan reprezentacji Rodri, budowali krok po kroku, a nie wyczarowali z dnia na dzień.
- Przeszliśmy przez stopniowy proces rozwoju, w którym drużyna dojrzewała przez ostatnie lata – podkreślił.
Wyjściowa jedenastka Hiszpanów była identyczna jak w wygranym 2:0 półfinale z Francją. Natomiast w zespole obrońców tytułu w pierwszym składzie pojawili się Gonzalo Montiel, Rodrigo De Paul i Nicolas Gonzalez, którzy w spotkaniu z Anglią (2:1) weszli z ławki rezerwowych.
Zgodnie z przewidywaniami przewaga od początku należała do Hiszpanii, niepokonanej przed tym spotkaniem w 37 kolejnych meczach (ostatnia porażka po 90 minutach lub dogrywce - w marcu 2024 roku w towarzyskiej potyczce z Kolumbią 0:1).
Mistrzowie Europy rzadko oddawali piłkę, ale nie byli w stanie stwarzać bardzo klarownych sytuacji. Próbowali więc z dystansu. W 39. minucie mocny strzał oddał Mikela Oyarzabal, ale bez kłopotów obronił Emiliano „Dibu” Martinez. Cztery minuty później z dystansu próbował Marc Cucurella - tuż obok słupka.
W przerwie, która wyjątkowo trwała prawie pół godziny, kibice obejrzeli show, na wzór Super Bowl, z udziałem gwiazd muzyki. Madonna wjechała na stadion specjalnym pojazdem, „kierowanym” przez byłych znakomitych piłkarzy z Brazylii - Ronaldo i Ronaldinho, a po niej swoje utwory zaśpiewali również Shakira i Justin Bieber.
Dzień wcześniej piłkarski świat oglądał 10 goli w meczu o brąz (Anglia wygrała z Francją 6:4), ale w finale było zupełnie inaczej.
Druga połowa nie przyniosła zmiany obrazu meczu. Wciąż przeważali Hiszpanie, jednak brakowało konkretów. Oddawali strzały, najczęściej wprost w Martineza. Złe wybory podejmowali skrzydłowi - Yamal oraz Inaki Williams.
Mnożyły się faule ze strony Argentyńczyków, ale Vincić dość rzadko sięgał po żółte kartki. Piłkarze z Ameryki Południowej ograniczali się do coraz bardziej rozpaczliwej obrony. Do końca regulaminowego czasu obrońcy tytułu wciąż nie mieli na koncie choćby jednego, nawet niecelnego, strzału.
W 90+3. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Enzo Fernandez.
Konieczna była dogrywka, a w niej - co oczywiste – trwał napór Hiszpanów. W 96. minucie trafili nawet do siatki, ale sędzia nie uznał gola, dopatrując się wcześniej faulu.
Co się jednak odwlecze... W 106. minucie po ofiarnym zagraniu głową przez Williamsa do piłki dobiegł wprowadzony z ławki Ferran Torres, huknął potężnie pod poprzeczkę i za chwilę „tonął” w objęciach kolegów.
W 113. minucie hiszpańscy kibice znów poderwali się z miejsc, ale tym razem trafienie Torresa - w sytuacji sam na sam z bramkarzem - nie zostało uznane z powodu niewielkiego spalonego.
W końcówce dogrywki Argentyńczycy, po raz pierwszy w tym meczu, rzucili się do ataków, jednak do ostatniego gwizdka nie byli w stanie oddać choćby jednego celnego strzału.
Hiszpania, która z 38 wygranymi meczami z rzędu została rekordzistą, drugi raz wystąpiła w finale MŚ i ponownie cieszyła się z sukcesu. W 2010 roku wygrała również po dogrywce 1:0 - wówczas z Holandią.
Natomiast „Abicelestes” walczyli o swój czwarty tytuł, poprzednio w 1978, 1986 i 2022 roku.
Tegoroczne mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku były pierwszymi organizowanymi przez trzy kraje i z udziałem 48 reprezentacji, trwały rekordowe 39 dni, a do wyłonienia triumfatora potrzebne były aż 104 spotkania.
Kolejny turniej odbędzie się w 2030 roku, a jego gospodarzami będą Hiszpania, Portugalia i Maroko, choć pierwsze trzy mecze zostaną rozegrane w Ameryce Płd. - w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju, dla uczczenia setnej rocznicy pierwszego mundialu w historii. (PAP)

