O zwycięstwie Lecha w starciu z przeżywającym sportowy kryzys rywalem rozstrzygnął gol w 71. minucie Szweda Leo Bengtsson. Po jego strzale był jeszcze rykoszet, co zupełnie zmyliło bramkarza gości Kacpra Trelowskiego.
- Pięć wygranych z rzędu to jest coś, co się często nie zdarza w ekstraklasie, bo to jest trudna liga - przyznał uradowany trener mistrza Polski Niels Frederiksen.
Jego zespół z dorobkiem 16 pkt wrócił na pozycję lidera. O jeden punkt wyprzedza Legię Warszawa i Górnika Zabrze, a o cztery Jagiellonię. Z tej czwórki tylko stołeczny zespół rozegrał siedem meczów, pozostałe po sześć.
Jednym radość, innym smutek. Raków, czwarty na koniec poprzedniego sezonu, w obecnym przegrał wszystkie sześć meczów (ma jeden zaległy) i pozostaje na dnie ligowej tabeli. Na dodatek odpadł w 4. rundzie eliminacji Ligi Konferencji UEFA, tak jak Górnik i – rundę wcześniej – GKS Katowice.
Dawid Szulczek, który od niespełna tygodnia pełni funkcję pierwszego trenera Rakowa, wierzy jednak, że jego podopieczni wkrótce wrócą do poziomu, który prezentowali w ubiegłym sezonie.
- Raków jest klubem świetnie zorganizowanym, wiele rzeczy funkcjonuje bardzo dobrze. Jesteśmy na etapie transformacji, takiej zmiany pokoleniowej. Jak pokazuje historia, wszystkie czołowe zespoły też przez to przechodziły, łącznie z Lechem, który kilka lat temu również miał słabszy sezon - przypomniał.
W innych niedzielnych meczach Cracovia uległa u siebie Górnikowi 0:1 po golu Kacpra Urbańskiego w 81. minucie z rzutu karnego, a wieczorem Jagiellonia pokonała w Białymstoku beniaminka Śląsk Wrocław 2:1.
Podopieczni trenera Adriana Siemieńca, którzy - podobnie jak Lech - awansowali do fazy zasadniczej Ligi Europy, prowadzili do przerwy po golach Kajetana Szmyta i sprowadzonego niedawno, a znanego z gry m.in. w Zabrzu Ousmane’a Sowa. Rozmiary porażki Wrocławian zmniejszył w końcówce spotkania z rzutu karnego wyróżniający się w całej lidze Piotr Samiec-Talar. To czwarte trafienie w sezonie kapitana beniaminka, który musiał niedługo później zejść z boiska z powodu kontuzji.
W sobotę piłkarze Legii zrewanżowali się Motorowi za wyjazdową porażkę 0:3 w 1. rundzie Pucharu Polski i tym razem wygrali w Lublinie 3:2.
Bohaterem okazał się rezerwowy Jakub Żewłakow. Syn Michała, byłego reprezentanta Polski, a później m.in. dyrektora sportowego Legii, strzelił dwa gole w doliczonym czasie. Wcześniej natomiast dwa trafienia dla gospodarzy zaliczył Karol Czubak i ma już pięć w obecnej edycji rozgrywek.
W innych sobotnich meczach Widzew Łódź, który mimo dużych nakładów finansowych i głośnych transferów nie wygrał ani razu w tym sezonie u siebie, zremisował z Radomiakiem 0:0, a Korona Kielce - z beniaminkiem Wisłą Kraków 1:1.
Natomiast w piątkowych derbach Piast Gliwice nadspodziewanie łatwo poradził sobie z GKS Katowice, zwyciężając 3:0. To drugie z rzędu zwycięstwo ekipy Daniela Myśliwca, a licząc z Pucharem Polski - trzecie. W tabeli gliwicka drużyna awansowała na szóste miejsce (10 pkt), spychając na siódme Katowiczan, którzy mają dziewięć i jedno spotkanie zaległe.
Na poniedziałek zaplanowano wyjątkowo aż dwa mecze - przedostatniej w tabeli Wieczystej Kraków z KGHM Zagłębiem Lubin oraz Pogoni Szczecin z Wisłą Płock. (PAP)

