– Wygląda na to, że Harvard przyjmuje środki i – stosując się do narzuconych ograniczeń – udziela pomocy finansowej studentom zagranicznym (prawdopodobnie z Chin) w oparciu o ich narodowość, co może odbywać się ze szkodą dla studentów innego pochodzenia, w tym obywateli USA – oświadczył w poniedziałek resort sprawiedliwości.
Wydział praw obywatelskich departamentu ogłosił rozpoczęcie kontroli zgodności działań Uniwersytetu Harvarda z przepisami. – Ma to ustalić, czy programy i praktyki dotyczące pomocy finansowej, powiązane z Chinami, wykluczają studentów będących obywatelami USA – czytamy w komunikacie resortu.
Władze uczelni zaprzeczyły, jakoby stosowały „bezprawną dyskryminację ze względu na rasę, pochodzenie etniczne czy narodowość przy przyznawaniu pomocy finansowej”. Reuters podkreślił, że prawo USA zobowiązuje uczelnie do zgłaszania darowizn z zagranicy przekraczających 250 tys. dolarów rocznie. Harvard informował, że składał wymagane raporty od dekad.
Administracja USA zagroziła już wcześniej Harvardowi wstrzymaniem finansowania federalnego w związku z m.in. protestami przeciwko działaniom Izraela w Strefie Gazy, inicjatywami na rzecz różnorodności, polityką wobec osób transpłciowych oraz programami klimatycznymi.
Uczelnia uznała politykę administracji prezydenta Donalda Trumpa za „działanie odwetowe z powodu odmowy zrzeczenia się niezależności i praw konstytucyjnych”.
W opinii obrońców praw obywatelskich federalne restrykcje zagrażają wolności słowa, prawu do rzetelnego procesu oraz wolności akademickiej. W czerwcu sędzia federalny zablokował plan administracji Trumpa mający uniemożliwić cudzoziemcom wjazd do USA w celu podjęcia studiów na Harvardzie.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

