To jedno z najbardziej spektakularnych osiągnięć współczesnej archeologii – niezwykłe połączenie historii, fizyki i informatyki, które pozwala zajrzeć do jedynej zachowanej biblioteki świata grecko-rzymskiego.
Biblioteka pod popiołem
24 sierpnia – lub, jak sugerują nowsze badania, dopiero jesienią – 79 roku naszej ery Wezuwiusz wyrzucił w powietrze miliardy ton popiołu, gazów i rozżarzonych skał. Pompeje zniknęły pod grubą warstwą materiału wulkanicznego, natomiast położone bliżej wulkanu Herkulanum zostały zmiażdżone przez niezwykle gorące chmury piroklastyczne. Temperatura sięgała kilkuset stopni Celsjusza.
Wśród zniszczonych budowli znajdowała się ogromna rezydencja znana dziś jako Willa Papirusów. Prawdopodobnie należała do Lucjusza Kalpurniusza Pizona Cezonina – teścia Juliusza Cezara i jednego z najbogatszych ludzi swojej epoki. Luksusowa posiadłość z widokiem na Zatokę Neapolitańską była zarazem miejscem, w którym zgromadzono imponującą bibliotekę.
Paradoksalnie to właśnie niszczycielska siła wulkanu ocaliła jej zawartość. Zwoje nie spłonęły całkowicie, lecz uległy zwęgleniu i zostały szczelnie zamknięte pod około osiemnastometrową warstwą popiołu oraz skał. Dzięki temu przetrwały blisko dwa tysiące lat.
Ich odnalezienie w połowie XVIII wieku wywołało ogromne poruszenie wśród archeologów i badaczy starożytności. Szybko jednak okazało się, że odkrycie jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Każdy papirus przypominał kawałek zwęglonego drewna, a próba jego rozwinięcia niemal zawsze kończyła się rozsypaniem bezcennego zabytku na setki fragmentów.
Sztuczna inteligencja na pomoc
Przez ponad 250 lat naukowcy robili wszystko, by poznać zawartość starożytnych rękopisów. Próbowano je nawilżać, zmiękczać specjalnymi żywicami, stosowano żelatynę, eter, a nawet rtęć. Niektóre z tych metod pozwoliły odczytać pojedyncze teksty, ale wiele bezcennych zwojów zostało przy okazji bezpowrotnie zniszczonych.
Udało się jedynie ustalić, że większość odnalezionych dzieł napisał grecki filozof Filodemos z Gadary, przedstawiciel szkoły epikurejskiej żyjący w I wieku p.n.e. Był on nauczycielem właściciela biblioteki lub przynajmniej pozostawał z nim w bliskich relacjach. Mimo tych sukcesów zdecydowana większość kolekcji nadal pozostawała zamknięta niczym sejf, którego nie sposób było otworzyć.
Przełom przyniosła dopiero technologia XXI wieku. Badacze doszli do wniosku, że zamiast fizycznie rozwijać papirus, lepiej zrobić to wyłącznie w komputerze.
Najpierw zwój trafia do niezwykle precyzyjnego skanera wykorzystującego promieniowanie rentgenowskie o jakości niedostępnej dla zwykłych tomografów medycznych. W niektórych przypadkach używa się synchrotronu – gigantycznego akceleratora cząstek, który pozwala uzyskać obrazy o rozdzielczości liczonej w zaledwie kilku mikrometrach, czyli wielokrotnie mniejszej od grubości ludzkiego włosa.
Powstaje wówczas trójwymiarowy model wnętrza zwoju, składający się z tysięcy niezwykle cienkich warstw papirusu. Problem polega na tym, że zapisany atrament i zwęglone włókna wyglądają niemal identycznie. I właśnie wtedy do akcji wkracza sztuczna inteligencja.
Algorytmy uczą się rozpoznawać minimalne różnice w strukturze materiału, wskazują miejsca, gdzie znajdują się litery, a następnie wirtualnie rozwijają kolejne warstwy papirusu i układają je na płaskiej powierzchni. Dzięki temu badacze mogą czytać tekst, ani razu nie dotykając zabytku.
Jeszcze kilka lat temu cały proces trwał miesiącami, a nawet dłużej. Dziś jego tempo rośnie z każdym kolejnym udoskonaleniem algorytmów.
Sensacyjne odkrycia
Pierwsze odczytane teksty już przyniosły niezwykle interesujące odkrycia.
Jeden ze zwojów zawiera rozważania filozoficzne dotyczące natury dobra, cnoty i moralnej doskonałości człowieka. Autor zastanawia się nad różnicą między wiedzą praktyczną, reprezentowaną przez rzemiosło, a wiedzą teoretyczną, obejmującą geometrię czy filozofię. Rozważa również rolę sztuki i nauki w życiu człowieka dążącego do mądrości.
Datowanie tego pisma wywołało dodatkową sensację. Charakter liter wskazuje, że zwój może pochodzić z II, a nawet III wieku p.n.e., co czyni go jednym z najstarszych rękopisów odnalezionych w świecie rzymskim.
Niemniej fascynujące okazało się inne dzieło Filodemosa – „O bogach”, a dokładniej jego ósma księga. Dotąd uczeni znali jedynie pierwszą część i przypuszczali istnienie kolejnych. Odkrycie księgi ósmej potwierdza, że cały cykl był znacznie obszerniejszy niż dotąd sądzono.
To z kolei oznacza, że w nieodczytanych jeszcze zwojach mogą czekać kolejne zaginione, a być może całkowicie nieznane dzieła filozoficzne.
Strzał w dziesiątkę
Prace nad zwojami z Willi Papirusów nabrały tempa dzięki konkursowi pod nazwą Vesuvius Challenge, ogłoszonemu w 2023 roku przez profesora Brenta Sealesa z Uniwersytetu Kentucky. Udostępnił on publicznie skany papirusów oraz narzędzia opracowane przez swój zespół, zachęcając programistów z całego świata do tworzenia coraz skuteczniejszych algorytmów. Łączna pula nagród przekroczyła 1,8 miliona dolarów.
Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzięki współpracy specjalistów z różnych dziedzin tempo odczytywania rękopisów zaczęło gwałtownie rosnąć. Obecnie analizowanych jest kilkadziesiąt zwojów, a naukowcy przewidują, że w niedalekiej przyszłości od zeskanowania papirusu do uzyskania czytelnego tekstu będzie mijała zaledwie jedna doba.
Co równie ważne, ta sama technologia może znaleźć zastosowanie przy innych niezwykle delikatnych zabytkach – między innymi przy części zwojów znad Morza Martwego czy dokumentach uszkodzonych przez ogień i wodę.
Najbardziej ekscytująca pozostaje jednak sama Willa Papirusów. Archeolodzy przypuszczają, że dotąd przebadano zaledwie niewielką część tej ogromnej rezydencji. Pod kolejnymi warstwami skał mogą więc nadal spoczywać następne pomieszczenia biblioteki, skrywające setki nieznanych dzieł filozofów i poetów. Po dwóch tysiącach lat ich autorzy znów zaczynają przemawiać – tym razem dzięki sztucznej inteligencji.
Monika Pawlak

