W kilku kategoriach rodzinnych kolejki wyraźnie przesunęły się do przodu. Dotyczy to również naszych rodaków, ponieważ Polska nie należy do krajów objętych najdłuższymi, indywidualnymi kolejkami wynikającymi z rocznych limitów wiz. Jednocześnie administracja prezydenta Donalda Trumpa tworzy kolejną barierę: coraz większego znaczenia nabiera sytuacja finansowa imigranta oraz korzystanie przez z programów pomocy społecznej.
„Public charge” wraca, ale w innej postaci
20 lipca 2026 roku Departament Bezpieczeństwa Krajowego (Department of Homeland Security, DHS) opublikował ostateczną wersję nowych przepisów dotyczących tzw. public charge. Chodzi o zasadę pozwalającą odmówić cudzoziemcowi prawa stałego pobytu, jeżeli urzędnicy uznają, że w przyszłości może on w znacznym stopniu korzystać z pomocy publicznej. Nowe regulacje wejdą w życie 18 września 2026 roku. Będą miały zastosowanie przede wszystkim do wniosków o adjustment of status, czyli uzyskanie zielonej karty bez konieczności opuszczania Stanów Zjednoczonych, składanych od tego dnia. Zasada public charge ma również znaczenie przy ocenie niektórych osób ubiegających się o wjazd do USA.
Nie jest to jednak proste przywrócenie rozwiązania obowiązującego podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Administracja uchyla przede wszystkim przepisy wprowadzone w 2022 roku, które w bardziej szczegółowy sposób ograniczały zakres świadczeń branych pod uwagę przy ocenie wnioskodawcy. Nowe regulacje dają urzędnikom imigracyjnym większą swobodę w analizowaniu sytuacji finansowej, rodzinnej i zawodowej osoby ubiegającej się o zieloną kartę. Nie wprowadzają przy tym jednego progu dochodowego ani określonego poziomu korzystania ze świadczeń, którego przekroczenie automatycznie oznaczałoby odmowę.
Istotna zmiana polega również na tym, że nowe przepisy nie zawierają zamkniętego katalogu świadczeń, które mogą zostać uwzględnione przy ocenie kandydata. DHS pozostawia możliwość brania pod uwagę różnych form pomocy uzależnionej od sytuacji materialnej, określanych jako means-tested public benefits. W praktyce mogą to być m.in. SNAP, czyli popularne food stamps, Medicaid, CHIP, pomoc mieszkaniowa oraz inne programy przeznaczone dla osób o niskich dochodach. Sam fakt korzystania z jednego z takich świadczeń nie będzie jednak automatycznie oznaczał odmowy zielonej karty. Ma być jednym z elementów całościowej oceny sytuacji wnioskodawcy.
Urzędnik będzie analizował m.in. wiek, stan zdrowia, sytuację rodzinną, dochody, majątek i zobowiązania finansowe, a także wykształcenie, kwalifikacje zawodowe i możliwości zatrudnienia. Jest to tzw. ocena totality of the circumstances – całokształtu okoliczności.
Nowe podejście może mieć największe znaczenie dla osób o niskich dochodach, starszych, mających ograniczone możliwości podjęcia pracy lub regularnie korzystających z pomocy społecznej. Większe ryzyko może dotyczyć również rodzin, w których sponsor podpisujący Affidavit of Support, czyli formularz I-864, dysponuje dochodem tylko nieznacznie przekraczającym wymagane minimum.
Według DHS, kontroli pod kątem public charge podlega przeciętnie około 588 tys. kandydatów rocznie. Administracja sama przewiduje przy tym znaczący „efekt mrożący”: około 950 tys. osób może zrezygnować z sześciu analizowanych programów pomocy publicznej, w tym Medicaid, SNAP, CHIP i federalnej pomocy mieszkaniowej.
To właśnie ten skutek wywołuje najwięcej kontrowersji. Zwolennicy zmian argumentują, że imigrant powinien być w stanie samodzielnie się utrzymać i nie powinien od początku planować życia w USA w oparciu o świadczenia finansowane przez podatników. Organizacje imigracyjne i eksperci ochrony zdrowia odpowiadają, że strach przed konsekwencjami imigracyjnymi może skłaniać rodziny do rezygnowania z pomocy, do której są legalnie uprawnione.
A co ze świadczeniami pobieranymi przez dzieci?
To jedna z najbardziej wrażliwych kwestii związanych z nowymi przepisami. W wielu rodzinach o mieszanym statusie imigracyjnym rodzice nie mają jeszcze prawa stałego pobytu, podczas gdy ich dzieci, urodzone w Stanach Zjednoczonych, są obywatelami amerykańskimi i mogą korzystać z przysługujących im świadczeń.
Samo pobieranie świadczenia przez dziecko będące obywatelem USA nie oznacza jednak, że świadczenie to jest traktowane jako pomoc otrzymywana przez rodzica ubiegającego się o zieloną kartę. Przepisy z 2022 roku wyraźnie ograniczały możliwość uwzględniania świadczeń przyznanych innym członkom rodziny. Po wejściu w życie nowych regulacji ochrona ta będzie słabsza, a urzędnicy otrzymają większą swobodę w ocenie sytuacji ekonomicznej całego gospodarstwa domowego. Może więc mieć znaczenie nie tylko to, z jakiej pomocy korzysta sam wnioskodawca, lecz również ogólna sytuacja finansowa jego rodziny.
Nie oznacza to jednak wprowadzenia prostej zasady: „dziecko korzysta z Medicaid, więc rodzic nie otrzyma zielonej karty”. Nowe przepisy nie przewidują takiego automatyzmu. Korzystanie ze świadczeń przez członków rodziny może być jednym z elementów szerszej oceny sytuacji wnioskodawcy, ale samo w sobie nie przesądza o odmowie prawa stałego pobytu.
Z testu public charge nadal wyłączone są ustawowo określone kategorie, m.in. uchodźcy i osoby, którym przyznano azyl, a także część ofiar handlu ludźmi i przestępstw korzystających ze statusów T i U czy osoby objęte ochroną na podstawie Violence Against Women Act czyli VAWA.
Czy zmiany obejmą Polaków?
Tak. Polskie obywatelstwo nie zwalnia z oceny pod kątem public charge. Polacy ubiegający się o zieloną kartę będą więc podlegać tym samym zasadom co większość innych cudzoziemców, o ile ich kategoria imigracyjna nie jest ustawowo wyłączona z tego wymogu.
W praktyce nowe zasady mogą mieć największe znaczenie dla Polaków ubiegających się o zieloną kartę w ramach łączenia rodzin, jeśli mają niskie dochody, niewielkie oszczędności, ograniczone możliwości zatrudnienia lub korzystają z pomocy publicznej. Dodatkowym czynnikiem mogą być problemy zdrowotne utrudniające podjęcie lub kontynuowanie pracy.
Znacznie korzystniej będzie oceniana sytuacja osoby pracującej, posiadającej stabilne dochody, odpowiednie kwalifikacje zawodowe, ubezpieczenie oraz wystarczające zabezpieczenie finansowe. Nie daje to jednak automatycznej gwarancji otrzymania zielonej karty, ponieważ jednym z najważniejszych elementów nowych przepisów jest większa swoboda urzędnika w ocenie całej sytuacji wnioskodawcy.
Visa Bulletin: rodzinne kolejki ruszyły
Sierpniowy Visa Bulletin przynosi dobre wiadomości także dla kandydatów z Polski. Polska nie należy do krajów najbardziej obciążonych limitami wizowymi, takich jak Chiny, Indie, Meksyk czy Filipiny. W praktyce oznacza to, że Polacy korzystają z ogólnych terminów obowiązujących większość państw.
Największa zmiana dotyczy kategorii F2A, obejmującej małżonków i niezamężne dzieci poniżej 21. roku życia posiadaczy zielonych kart. Termin pozwalający na ostateczne zatwierdzenie sprawy przesunął się z 1 stycznia 2025 roku w lipcu do 22 lipca 2026 roku w sierpniu. To bardzo duży skok, który pozwoli zakończyć znacznie więcej postępowań.
Do przodu przesunęły się także inne kategorie rodzinne, m.in. dotyczące dorosłych dzieci obywateli USA, dzieci posiadaczy zielonych kart oraz rodzeństwa obywateli amerykańskich. Zmiany w kategoriach pracowniczych są znacznie mniejsze. Dla Polski EB-1 i EB-2 pozostają bez dodatkowej kolejki, a w EB-3 termin przesunął się o miesiąc.
Na przesuwanie części terminów wpływa m.in. mniejsza liczba wiz wydawanych obywatelom państw objętych dodatkowymi ograniczeniami. Polska nie znajduje się w tej grupie.
100 tysięcy kaucji za stały pobyt?
Nowa reguła dotycząca korzystania z pomocy publicznej nie jest jedyną zmianą w procedurach przyznawania zielonych kart. W maju USCIS przypomniał urzędnikom, że uzyskanie stałego pobytu bez wyjazdu ze Stanów Zjednoczonych nie jest prawem przysługującym automatycznie każdemu kandydatowi. Decyzja w takiej sprawie zależy również od oceny urzędu.
Początkowo komunikat USCIS zabrzmiał bardzo rygorystycznie. Można było z niego wywnioskować, że osoby przebywające czasowo w USA i chcące otrzymać zieloną kartę powinny zasadniczo wyjechać z kraju i dokończyć procedurę w amerykańskim konsulacie za granicą. Później administracja wyjaśniła, że nie oznacza to automatycznego nakazu wyjazdu dla wszystkich kandydatów. Pozostała jednak większa niepewność co do tego, jak szeroko urzędnicy będą korzystać ze swoich uprawnień przy podejmowaniu decyzji.
Jeszcze dalej idzie inna propozycja rozważana przez Departament Stanu. Jak poinformował „Wall Street Journal”, od niektórych osób ubiegających się o wizę imigracyjną poza USA mogłaby być wymagana kaucja sięgająca 100 tys. dolarów. Miałaby ona stanowić zabezpieczenie na wypadek przyszłego korzystania przez imigranta z pomocy publicznej. Na razie jest to jednak tylko projekt, a nie obowiązujący przepis.
Zmiany pokazują, że administracja Trumpa nie ogranicza się do skracania lub wydłużania kolejek wizowych. Coraz większe znaczenie ma także to, kim jest kandydat, jakie ma dochody, czy może się samodzielnie utrzymać i jak jego sytuację oceni urzędnik.
Dla wielu imigrantów najważniejsze pytanie nie będzie więc już brzmiało: „kiedy nadejdzie moja kolej?”, lecz raczej: „czy gdy już nadejdzie, spełnię nowe wymagania?”. I właśnie to przesunięcie momentu niepewności może okazać się najważniejszą zmianą w systemie przyznawania zielonych kart.
Jolanta Telega
[email protected]

