Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 23 lipca 2026 18:38

Dobrodziejstwo porządku

Dobrodziejstwo porządku

Autor: Adobe Stock/AI

Człowiekowi do szczęścia potrzebna jest między innymi własna przestrzeń, ten przysłowiowy nawet „ciasny, ale własny kąt”, w którym może powiedzieć samemu sobie: „tu jest moje miejsce”. Przeprowadzając się co jakiś czas w różne miejsca, dociera to do mnie coraz wyraźniej. To moje miejsce, ma być czymś, gdzie czuję się dobrze, bezpiecznie, u siebie. Najlepiej by było jeszcze, żebym czuł się w nim kochany, chociaż z tym bywa różnie. Im jestem starszy, widzę, jakie to jest ważne, jak pomaga w poprawie samopoczucia, dodaje energii i stawia na nogi. Nie należę do ludzi uporządkowanych. Często mam wokół siebie ten twórczy bałagan. Nie zgadzam się jednak na taką sytuację. Czuję, jak bardzo dobrze wpływa na mnie porządek wokół mnie, kiedy wiem, gdzie co mam i nie muszę tego szukać. Kiedy nie potrzebuję odgruzowywania przestrzeni wokół siebie. Czuję wtedy psychiczny komfort. Wiem też, że przełamanie siebie, aby móc samemu zadbać o porządek w swoim świecie, jest czymś bardzo dobrym, bo pokazuje mi, że mogę, potrafię i chcę. Ma to wtedy swój smak. 

Od zawsze moim bogactwem jest bardzo duży księgozbiór. Ciągnę go za sobą. Lubię książki i ich świat. Dają mi poczucie bliskości z tym, co w życiu bardzo lubię, mianowicie z poszukiwaniem sensu i radości życia. Nie chcę zaniedbać też tego, aby przestać myśleć, stawiając na przeciętność, wyłączyć swój rozum, pozwolić, żeby inni lub jakaś technologia myślały za mnie. Przeraża mnie świat, w którym ludzie przestają myśleć. To nagminne zniżanie się do poziomu zwierząt i maszyn. Budowanie i zarabianie na instynktach, sprzedajnej seksualności i tym podobnym sprawom. Zdaję sobie sprawę, że wkładam nie pierwszy już raz kij w mrowisko, mogę liczyć na hejt. Jednak, czy nie jest to przerażające? Próżność, pustka, bylejakość, lenistwo, to potwornie groźne choroby współczesności. Lubię mieć relacje z ludźmi, którzy czytają, rozwijają się, myślą. To są ludzie, dzięki którym czuję się bardziej umotywowany do życia i działania. Ludzie, z którymi dobrze mi być i rozmawiać.

Lubię także ludzi, którzy się modlą. Bardzo mnie inspirują i pokazują, jakie cuda w człowieku się dzieją, kiedy prowadzi życie duchowe. W czasie wakacyjnym nie ma dnia, żebym nie oglądał relacje różnych moich znajomych z „Camino” do Santiago de Compostella. Podziwiam ich, idą często długą drogą, w słońcu, górami. „Wstajemy codziennie o 4 rano. Toaleta, modlitwa, jedzonko i w drogę. Około 30 kilometrów dziennie. Dochodzimy do miejsca noclegu około 1 PM, żeby odpocząć, zjeść, pobyć ze sobą”. Takich świadectw jest wiele, podobnie, jak stwierdzenie, że warto i pięknie jest wstawać wcześnie rano, pomodlić się, posłuchać słowa Bożego na dany dzień i iść, by realizować codzienność, a wieczorem, nie przeciągając dnia, położyć się spać, żeby obudzić się wypoczętym i pełnym energii. Ci ludzie udowadniają, że można oraz że może się to stać czymś stałym w życiu. Przecież i tak wiele ludzi wstaje przed świtem do pracy. Pięknie choć chwilę wtedy poświęcić na modlitwę i skupienie!

Przykłady i kontakt z jednymi i drugimi ludźmi jest naprawdę bardzo inspirujący. Warto z niego czerpać. Przecież nikt mi nie każde zaniżać w dół, bo tak jest modnie, bo jest głośno i jest „cool”. To ode mnie zależy czy uporządkuję przestrzeń wokół siebie, mój zewnętrzny i wewnętrzny świat i poczuję komfort, czy też zgodzę się na ciągły chaos i bałagan. To ode mnie też zależy, z jakimi ludźmi mam kontakt i kim się otaczam. Oczywiście nie oceniam nikogo, uważam jednak, że dobrze jest mieć dobry wpływ na ludzi pod wieloma względami nieuporządkowanymi, aby zasmakowali trochę innego życia i podjęli decyzję o tym, co dalej.

Przeczytałem kiedyś o św. Maksymilianie Kolbe, że był człowiekiem bardzo uporządkowanym. Dla niego porządek należał do pewnych relacji, w których jedno wpływa na drugie, co wyraził w słowach: „Zachowaj porządek, a porządek zachowa ciebie”. Jego zasadami było: planowość i systematyczność działań oraz ich celowość. Dla niego wszystko było jasne: wola Boża przez Niepokalaną, której podporządkował życie, śmierć, wieczność, czasy i miejsca. Tę wolę jednak odczytywał w woli przełożonych, spowiednika i kierownika duchowego. Taki stworzony przez Maksymiliana regulamin życia pomógł mu żyć i uczyć innych dobrodziejstwa porządku.

ks. Łukasz Kleczka SDS

Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Był przełożonym wspólnoty zakonnej salwatorianów w Veronie, New Jersey.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama