Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ

Pierwsze niepowodzenie Tymka Kucharczyka

Tymek Kucharczyk zajął 18 miejsce w niedzielnym wyścigu Music City Grand Prix Indy NXT na betonowym owalu o długości 1,3 mili Nashville Superspeed. Pierwszy linię mety minął Włoch Matteo Nannini, odnosząc trzecie zwycięstwo w karierze. Wyprzedził on swojego kolegę z zespołu Cape Motorsports Nikitę Johnsona. Na trzecim miejscu finiszował Myles Rowe, który wygrał trzy z czterech ostatnich wyścigów na owalnych torach w tej serii.
Pierwsze niepowodzenie Tymka Kucharczyka
Tymek Kucharczyk przełknął w Nashville gorzką pigułkę

Autor: Facebook/Tymek Kucharczyk

Startujący z pole position Nannini prowadził przez 64 z 65 okrążeń, wygrywając z przewagą ponad pięciu sekund. Statystyki te mogą jednak mylnie oddawać przebieg rywalizacji, podczas której stawka 23 kierowców dostarczyła wielu emocji.

Jedyny moment, w którym Włoch stracił prowadzenie, miał miejsce na 17. okrążeniu; Rowe zaatakował wówczas od wewnętrznej zarówno jego, jak i Johnsona w pierwszym zakręcie, awansując z trzeciego na pierwsze miejsce. Jednak Nannini szybko odzyskał prowadzenie, ale przez 30 kolejnych okrążeń jego przewaga nad rywalami nie przekroczyła jednej sekundy. Johnson, Rowe oraz Lochie Hughes na zmianę wywierali na nim presję, próbując znaleźć sposób na wyprzedzenie go.

Obraz wyścigu zmienił się na 49. okrążeniu, gdy Rowe i Hughes rozpoczęli zaciętą walkę koło w koło o drugie miejsce, mając tuż za plecami Johnsona. Pojedynek ten rozgrzał publiczność, ale jednocześnie przyczynił się do szybszego zużycia opon w ich bolidach, pozwalając Nanniniemu systematycznie powiększać przewagę, którą na mecie urosła aż do pięciu sekund.

Kucharczyk rozpoczął weekend od jedynej, 50-minutowej sesji treningowej i od początku zmagał się z brakiem szybkości i tempa, ostatecznie kończąc ją na 22. pozycji. Zespół intensywnie pracował nad ustawieniami samochodu przed kwalifikacjami. Nie przyniosło to niestety większego efektu, bo Polak uzyskał w nich dopiero 17. rezultat.

Kierowca z Łodygowic znacznie bardziej obiecująco rozpoczął niedzielny wyścig. Już na pierwszych okrążeniach szybko awansował o pięć pozycji. Przesuwając się na 12. miejsce, rozpoczął walkę o awans do pierwszej dziesiątki.

Jednak podczas jednego z ataków uszkodził przednie skrzydło i przebił oponę. W konsekwencji musiał natychmiast zjechać do alei serwisowej. Po naprawach wrócił na tor ze stratą trzech okrążeń i ostatecznie został sklasyfikowany na 18. pozycji.

Polski 20-latek w swoim debiutanckim sezonie Indy NXT w 11 poprzednich startach siedem razy stawał na podium, a najniżej sklasyfikowany był w St. Louis, gdzie zajął ósme miejsce. Tym razem musiał przełknąć gorzką pigułkę. Nie tylko on, również jego zespół HMD Motorsports nie dysponował w Nashville tempem, do którego przyzwyczaił w poprzednich rundach. Szczególnie dotkliwie odczuł to Enzo Fittipaldi. Zajmując 11. miejsce, stracił on pozycję lidera klasyfikacji generalnej.

Na prowadzenie powrócił Nikita Johnson. Zgromadził on 451 punktów i o jeden wyprzedza wspomnianego Brazylijczyka z amerykańskim paszportem. Na trzecim miejscu jest Kucharczyk, który traci do lidera 25 punktów. Do zakończenia sezonu pozostały jeszcze cztery wyścigi, co sprawia, że walka o tytuł mistrzowski pozostaje całkowicie otwarta.

„Nauka jest zawsze potrzebna, niestety ta niedzielna na owalu w Nashville okazała się szczególnie bolesna. Już od początku treningu widzieliśmy, że brakuje nam prędkości. Cały zespół bardzo ciężko pracował nad jej poprawą, ale zarówno w sesji treningowej, jak i w kwalifikacjach znaleźliśmy się na dalekich miejscach. Sam wyścig rozpoczął się naprawdę dobrze. Szybko odrobiłem pięć pozycji, samochód w tłoku zachowywał się lepiej i zacząłem zbliżać się do pierwszej dziesiątki. Niestety, trochę za agresywnie wjechałem w zakręt, jadąc za samochodem, który był przede mną. Dotknąłem go, uszkodziłem skrzydło, przebiłem oponę i musiałem zjechać do mechaników. Przy prędkości 280 km na godzinę na owalu bardzo mały błąd potrafi kosztować ogromnie dużo i tak było tym razem. Dziękuję całemu zespołowi HMD Motorsports, bo pomimo bardzo trudnego początku weekendu nikt się nie poddawał i wszyscy pracowali do samego końca. Po tej rundzie mamy też znacznie więcej informacji na temat problemów, z którymi się zmagamy, szczególnie na owalach. To był zdecydowanie nasz najtrudniejszy weekend w tym sezonie. Musimy dobrze go przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Za trzy tygodnie wracamy do rywalizacji i naszym celem będzie ponowna walka o najwyższe pozycje” – podsumował rundę Tymek Kucharczyk.

Kolejny wyścig odbędzie się 9 sierpnia na Portland International Raceway. Będzie to powrót na tor drogowy, na którym Polak zamierza ponownie włączyć się do rywalizacji o podium i zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

Dariusz Cisowski

[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama