Miniony tydzień nie był udany dla „Kolejorza”. Najpierw remis z Cracovią na inaugurację ekstraklasy, a później trudno wytłumaczalna i bolesna porażka z Aarhus GF 1:4 w rewanżowym spotkanie 2. rundy eliminacji Champions League, zakończona odpadnięciem z tych rozgrywek po rzutach karnych.
W sobotę okazję do przynajmniej częściowej rehabilitacji stanowiło ligowe starcie z Wieczystą, która po raz pierwszy zagrała w najwyższej klasie w roli gospodarza, choć na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana, z którego na co dzień korzysta Wisła. Trener Niels Frederiksen kilka swoich gwiazd zostawił na ławce rezerwowych, a zmiennicy - mimo że nie zachwycili - zaksięgowali trzy punkty.
W 35. minucie prowadzenie gościom zapewnił Yannick Agnero, a krótko przed przerwą na 2:0 podwyższył Irańczyk Allahyar Sayyadmanesh, który uzyskał pierwszego gola na polskich boiskach. Beniaminek odpowiedział jedynie trafieniem głową Brazylijczyka Lucasa Piazona i po raz drugi przegrał 1:2.
Emocjonujące i szalone spotkanie oglądali kibice w Gliwicach, gdzie Piast pokonał Wisłę Kraków 4:3.
Miejscowi prowadzili 2:0, 3:2, ale beniaminek dwukrotnie doprowadził do remisu. Nie znalazł już odpowiedzi na trafienie Portugalczyka Leandro Sanki z 88. minuty.
Dwie bramki dla gości zdobył Hiszpan Jordi Sanchez i z dorobkiem trzech jest liderem ligowych strzelców. Jedną z kolei uzyskał Austriak Marko Bozić, który do tego w czwartej doliczonej minucie pierwszej połowy nie wykorzystał rzutu karnego. Jego strzał obronił słoweński bramkarz śląskiej drużyny Domen Gril.
- Byliśmy groźni w ataku, stwarzaliśmy sytuacje, ale zbyt łatwo traciliśmy bramki. Nie przypominam sobie, aby tak było kiedyś w meczu ligowym. Musimy to poprawić - skomentował trener „Białej Gwiazdy” Mariusz Jop.
Z ulgą przyjął końcowy gwizdek opiekun Piasta Daniel Myśliwiec.
- Krótko mówiąc – upiekło się. Warunki były takie, że piłkarze dosłownie mogli się upiec, a finalnie upiekło się też nam pod kątem wyniku - powiedział Myśliwiec.
Jedyną drużyną z kompletem punktów jest jak na razie Jagiellonia. Białostoczanie wygrali w piątek w Lublinie z Motorem 2:1.
Zwycięstwo gościom zapewnił efektownym uderzeniem w 85. minucie Hiszpan Sergio Lozano. Wcześniej prowadzenie dał im z kolei pozyskany latem słoweński napastnik Nik Prelec, który ma już dwa ligowe gole.
Autorem honorowego trafienia dla Lublinian był ich najlepszy snajper Karol Czubak.
- Ten mecz był fajną reklamą ekstraklasy, za co muszę pogratulować oraz podziękować naszemu przeciwnikowi i mojej drużynie. Super atmosfera i bardzo ciekawe spotkanie - podsumował trener „Jagi” Adrian Siemieniec.
Na wygraną wciąż czekają za to piłkarze i kibice łódzkiego Widzewa. W piątek zespół trenera Aleksandara Vukovicia zmarnował kilka świetnych okazji, zwłaszcza Sebastian Bergier, a w końcówce miał sporo szczęścia, że potyczka w Płocku zakończyła się bezbramkowym remisem. W obu ekipach na najwyższe noty zasłużyli bramkarze.
„Nafciarze” z czterema punktami są wiceliderem, a Widzew z o połowę mniejszym dorobkiem plasuje się na 10. pozycji.
Spośród niedzielnych meczów najciekawiej zapowiada się ten w Warszawie, gdzie Legia podejmie KGHM Zagłębie Lubin, które jako jedyne na inauguracje wygrało różnicą dwóch goli i prowadziło w tabeli. Zwycięzca dołączy do Jagiellonii i też będzie miał komplet punktów.
Poza tym Śląsk Wrocław zagra z Rakowem Częstochowa, a GKS Katowice z Radomiakiem Radom.
Zakończenie 2. kolejki przewidziano na poniedziałek, kiedy Cracovia gościć będzie Pogoń. Krakowski zespół, od kiedy pod koniec poprzedniego sezonu przejął go trener Bartosz Grzelak, wyłącznie remisuje - pięć razy w minionych rozgrywkach i przed tygodniem w Poznaniu na początek nowych.
W związku z przypadającą w sobotę 82. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, PZPN oraz spółka Ekstraklasa SA zdecydowały, że celem upamiętnienia tego wydarzenia wszystkie mecze tej serii są poprzedzone odegraniem hymnu państwowego oraz minutą ciszy. (PAP)

