Poprzednio informowano o co najmniej 164 ofiarach śmiertelnych kataklizmu.
Wcześniej podawano, że w Cali zginęło co najmniej 85 osób. Prezydent Kolumbii Abelardo de la Espriella informował w poniedziałek, że w mieście zostało rannych ok. 700 osób, a 188 jest zaginionych. Dodał, że ok. 5 tys. domów jest uszkodzonych, a kilkadziesiąt budynków się zawaliło. Cali liczy ponad 2 mln mieszkańców i jest trzecim pod względem wielkości miastem kraju.
Co najmniej 66 osób zginęło w mieście Pereira. To zamieszkana przez ok. 500 tys. osób stolica departamentu Risaralda.
W departamencie Chaco potwierdzono śmierć 13 osób. To w tym regionie znajdowało się ognisko wstrząsów, które według kolumbijskich służb geologicznych (SGC) miało magnitudę 7,4.
Na zachodzie kraju przez całą noc trwała akcja ratownicza, w którą oprócz służb ratunkowych zaangażowane są też policja, wojsko i wolontariusze; wykorzystywany jest ciężki sprzęt, ludzie przeszukują też gruzy gołymi rękami - relacjonował Reuters. Agencja dodała, że kataklizm pozbawił wielu ludzi dachu nad głową.
W Cali i Pereirze wprowadzono godzinę policyjną, a w całym kraju - stan wyjątkowy.
Według SGC było to najsilniejsze trzęsienie ziemi w Kolumbii w XXI wieku. Ten sam region w 1999 r. nawiedziło trzęsienie ziemi, w którym zginęło ponad 1000 osób. W czerwcu w sąsiedniej Wenezueli na skutek trzęsienia ziemi zginęło ponad 6,3 tys. osób. Oba kraje leżą na obszarze intensywnej aktywności sejsmicznej i wulkanicznej, znanej jako Pacyficzny Pierścień Ognia.(PAP)

