W niedzielę senator Demokratów z Georgii Jon Ossoff, który ubiega się o reelekcję, zaatakował Trumpa, twierdząc, że głowa państwa woli zajmować się budową sali balowej i podróżować ze swoją asystentką Natalie Harp niż pełnić obowiązki prezydenta.
Wywołało to oburzenie ze strony Białego Domu. „Zamiast poniżać ciężko pracujących ludzi, którzy służą swojemu krajowi, Jon powinien zajrzeć głęboko w swoją duszę i zadać sobie pytanie, dlaczego jest nieszczęśliwym człowiekiem, który nienawidzi tego kraju” — odpowiedział na zarzuty senatora dyrektor ds. komunikacji Białego Domu, Steven Cheung.
Zaciekłość, z jaką Biały Dom zareagował na słowa senatora, pokazuje, jak daleko Trump jest gotowy się posunąć, by bronić Harp - ocenił „Wall Street Journal”.
Gdy w poniedziałek dziennikarka CNN zapytała Trumpa w Gabinecie Owalnym o wypowiedź senatora Ossoffa, odparł: - Nie, zdecydowanie wolałbym robić inne rzeczy. Gdy reporterka próbowała zadać Trumpowi pytanie na inny temat, zwrócił się do niej: - Jesteś głośną, hałaśliwą osobą. Jesteś z fake news. Cicho bądź. Cicho bądź. Jesteś fałszywą reporterką i przekazujesz fałszywe informacje. Później Biały Dom zaatakował też reporterkę , pisząc w serwisie X, że dzieci będą się jej wstydzić.
Harp znalazła się w ostatnich dniach „w centrum awantury” - napisała we wtorkowym newsletterze gazeta „WSJ". Dziennik zaznaczył, że jest ona jedną z najważniejszych współpracowników prezydenta w Białym Domu, choć niewiele osób spoza Waszyngtonu o niej wie. Jako asystentka wykonawcza stale jest u jego boku, pisze w jego imieniu posty na platformach społecznościowych i zdobywa dla niego informacje. Podczas kampanii w 2024 roku nadano jej przydomek „człowiek-drukarka”, ponieważ nosi ze sobą drukarkę i drukuje artykuły prasowe oraz wpisy z mediów społecznościowych, które mogą zainteresować prezydenta.
Harp, była prezenterka prawicowej stacji One America News Network, od dawna jest w otoczeniu Trumpa i przypisuje mu uratowanie swojego życia. W 2020 roku wystąpiła na konwencji Partii Republikańskiej i powiedziała, że uchwalona za prezydentury Trumpa ustawa z 2018 roku umożliwiła jej dostęp do leczenia raka kości.
Częsta obecność Harp w otoczeniu prezydenta rodzi pytania o jej wpływ na prezydenta i dostęp do niego - podkreślił „Forbes”. Magazyn zaznaczył, że poziom kontroli Harp nad przepływem informacji docierających do Trumpa wzbudza wśród niektórych osób z jego otoczenia obawy, że może ona mieć nadmierny wpływ na jego postrzeganie bieżących wydarzeń oraz na jego wpisy w mediach społecznościowych. Jak wcześniej informował „New York Times”, powołując się na anonimowe źródła, Harp sięgała po źródła informacji szerzące teorie spiskowe, a Trumpowi dostarczała pozytywne materiały na jego temat.
Według „NYT” Harp często jest ostatnią osobą, która sprawdza prowokacyjne wpisy Trumpa w mediach społecznościowych. Niepokoi to innych doradców, których nie ma obok i nie mogą powstrzymać Trumpa przed ich publikacją.
W wydanej niedawno książce „Regime Change” Maggie Haberman i Jonathan Swan napisali, że Harp zostawiała Trumpowi „pełne uwielbienia” i „intymne” listy, które — jak powiedział Swan CNN w zeszłym miesiącu — „wzbudziły czujność Secret Service podczas kampanii”. - Ona jest po prostu całkowicie mu oddana - ocenił Swan. Haberman uważa, że obecność Harp przy Trumpie działa na niego uspokajająco.
Według medialnych doniesień Harp znalazła się w wąskim gronie doradców, którzy w zeszłym miesiącu towarzyszyli mu podczas lotu z Turcji na pokładzie innego niż Air Force One samolotu, do którego dostał się ciężarówką cateringową.
Czy Demokraci trafili w czuły punkt, sięgając po temat Harp, by atakować Trumpa? - zastanawiał się „WSJ”.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

