Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 11:28

Na początku kolejnego roku szkolnego…

Ostatnio spotkałam się ze znajomymi, którzy w rozmowie zapytali o nasz urlop: czy był udany, czy odpoczęliśmy? Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że był bardzo udany, szczególnie że tylko raz byliśmy na SOR-ze.
Na początku kolejnego roku szkolnego…

Autor: Adobe Stock

To stwierdzenie wywołało dosyć spore zdziwienie, ponieważ wizyty w szpitalu rzadko komu kojarzą się z udanym wyp​oczynkiem i tym bardziej nie dodaje się ich jako potwierdzenia przyjemnie spędzonego czasu. Po krótkim przemyśleniu usłyszanej informacji, znajoma stwierdziła obracając całą sytuację w żart: „Chyba już nie macie wielkich oczekiwań odnośnie urlopu…” 

I chyba coś w tym jest, bo za każdym razem, kiedy miało być pięknie, kończyło się, jak zwykle, więc w pewnym momencie nasze wyjazdy przestały być planowane z dużym wyprzedzeniem i w szczegółach, a zaczęły bardziej przypominać spontaniczne wypady, gdzie nocleg załatwiamy w dniu wyjazdu lub chwilę przed nim.

Oczekiwania, pragnienia i wymagania

Na temat oczekiwań, dość jasno wypowiadał się już chłop Maciej z „1670”. Przypomniał on, że każdy z chłopów już od najmłodszych lat słyszy na dobranoc od swojej mamy: „Niczego nie oczekuj i nie miej żadnych pragnień…” Takie nastawienie potrzebne było do tego, aby nie karmić się fałszywymi nadziejami, złudzeniami, które nie miały pokrycia w rzeczywistości, bo przecież nie mogły mieć. Rzeczywistość zwykłego chłopa nie była łatwa, więc ani jakiekolwiek oczekiwania, a tym bardziej pragnienia, marzenia, czy nadzieje nie mogły mieć racji bytu.

Współcześnie nadal podtrzymywane jest nastawienie, aby niczego nie oczekiwać, ale spodziewać się wszystkiego i takie podejście do tematu daje nieco więcej możliwości działania. Co prawda nadal jesteśmy namawiani do tego, aby oczekiwania odsunąć od siebie, ale nigdy nie wiadomo, co przyniesie nam każdy kolejny dzień, więc być może warto zacząć wymagać od siebie uważności, gotowości i otwartości na to, co oferuje nam codzienność.

Oczekiwania w rodzicielstwie

Nasze oczekiwania w stosunku do rzeczywistości są bardzo ciekawym tematem, ponieważ pojawiają się całkiem niespodziewanie, kiedy mamy na tyle pozytywnych doświadczeń w jakiejś dziedzinie, że możemy zbudować przekonanie graniczące nawet z pewnością, że coś się wydarzy. W takich rozmyślaniach nierzadko ponosi nas jednak ułańska fantazja i nie bierzemy pod uwagę najróżniejszych zmiennych, które mogą się zadziać i akurat w tym miejscu i czasie wpłynąć na naszą sytuację. 

Przypomina mi się w tym miejscu Iga Świątek, która podczas ostatnich Igrzysk Olimpijskich była murowaną kandydatką do złotego medalu, bo przecież była w świetnej formie, grała na swojej ulubionej nawierzchni i dosłownie chwile wcześniej wygrała turniej na tych samych kortach. Los okazał się jednak przewrotny, bo ciężko się gra z ciężarem bycia murowaną faworytką, a przeciwniczki też nie odpuściły sobie, przekonując same siebie, że przecież wygra Iga. Być może to był gorszy dzień, być może gorsza dyspozycja psychiczna, fizyczna, mentalna, ale w finale Iga została pokonana przez (zwykle) słabszą Chinkę i tak upadły oczekiwania kibiców…

Kiedy mamy oczekiwania w stosunku do sportowców, influencerów, czy innych znanych osób i zostaną one zaprzepaszczone, niektórzy machną na to ręką, podczas gdy inni wyleją swoje żale w Internecie, zalewając kogoś falą hejtu. Zupełnie inaczej jednak wygląda to w momencie, kiedy nasze oczekiwania pokładamy w naszych dzieciach, które mają być: najlepsze, najpiękniejsze, najmądrzejsze, najodważniejsze i jeszcze inne naj… Zapominamy przy tym o bardzo ważnej rzeczy, że nasze dzieci nie są lekarzami naszych kompleksów i rzadko kiedy są w stanie sprostać absolutnie wszystkim naszym wymaganiom, nawet jeśli chciałyby próbować. 

Nakładając oczekiwania na barki naszych pociech, próbujemy dać sobie samym drugą szansę na lepsze życie, a przecież zmieniły się czasy, okoliczności i przede wszystkim osoba jest zupełnie inna, a więc potencjał, możliwości, czy chęci. Nasze dzieci są zupełnie innymi istotami, które mają prawo do własnych marzeń, pragnień, a także sukcesów, porażek i doświadczeń, nie powinniśmy im tego odbierać… Co więcej, nawet jeśli marzenia naszych pociech, będą tożsame z tymi naszymi, nikt nie da gwarancji, że ich rzeczywistość będzie bardziej kolorowa niż nasza, że rzeczywiście będą szczęśliwsze.

Warto również wyciągnąć wnioski z doświadczeń wielkich mistrzów, których nie wyniosły na szczyt oczekiwania, ale rutyna, upór i pracowitość. Te pierwsze natomiast, niejednokrotnie stawały się ogromnym ciężarem, z którym trzeba było walczyć jak z przeciwnikiem.

To, co chcę Ci dziś przekazać Drogi Rodzicu, to żebyś obniżył oczekiwania lub zastąpił je wymaganiami, ale tymi dostosowanego do wieku i możliwości ich adresatów. Oczekiwania bowiem bardzo szybko mogą stać się wielkim rozczarowaniem, podczas, gdy wymagania zdecydowanie skuteczniej popychają w rozwoju, przede wszystkim te skierowane wobec nas samych.

Iwona Kozłowska

jestem pedagogiem, mediatorem, a także Praktykiem i Masterem Emotion NLP. Od 2006r. pracuję z dziećmi, młodzieżą, a także ich rodzicami, nieustannie poszerzając swój warsztat pracy.
Po godzinach natomiast jestem całkiem zwyczajną mamą, której również zdarza się nadepnąć na rozrzucone klocki, czy też mierzyć się z wyzwaniami pod tytułem: „Nie chcę jeszcze iść się myć!”, lub „Jeszcze tylko 5 minut…”
Moją wielką pasją jest odkrywanie i wspieranie potencjału jaki drzemie w każdym dziecku i w każdym rodzicu. Głęboko wierzę, bo widzę to na swoim przykładzie, że nawet mając dzieci u boku, można realizować swoje marzenia i cele. Jednocześnie, takim podejściem można „zarażać” swoje dziecko, następnie je wspierać, a później wzajemnie się motywować i czerpać ze swoich doświadczeń.
Prowadząc MamoKompas pomagam mamom sprawić, aby ich podróż wychowawcza była przyjemna, ciekawa i wzbogacająca!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama