Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 10 września 2026 15:26

Kochać to znaczy dać dziecku swój czas

Każdy rodzic chciałby być dobrym wychowawcą, dlatego, aby pomóc mu uwierzyć we własne siły, dedykuję mu na wstępie piękną wskazówkę z przygód Kubusia Puchatka: „Obiecaj pamiętać, że jesteś dzielniejszy, niż sądzisz, silniejszy, niż ci się wydaje, i mądrzejszy, niż myślisz”. Ta maksyma ma tylko jeden warunek: musisz sam być dla dziecka wzorem.
Kochać to znaczy dać dziecku swój czas

Autor: Adobe Stock

Podobno najwięcej dziecko uczy się w domu, wśród najbliższych. Dziecko jest wspaniałym obserwatorem. Obserwuje, jaki jest stosunek rodziców do siebie, jak zachowują się rodzice w sytuacjach trudnych, jak pomagają sobie wzajemnie w wypełnianiu domowych obowiązków. Zauważają i cieszą się, że tato zrezygnował z drzemki, choć był bardzo zmęczony, by posłuchać, jak jego dziecko czyta tekst zadany w polskiej szkole. Widzą i to, że potrafi zrezygnować z oglądania meczu, by pomóc mamie w przygotowaniu kolacji lub w pracach w ogrodzie.

Jeżeli dziecko w tym wszystkim uczestniczy, to w naturalny sposób uczy się odpowiedzialności. Jeżeli jeszcze jest motywowane do pomocy, np. sklejania pierogów, obierania marchewki, poskładania swojej bielizny po suszeniu, wciągane jest mimochodem w codzienne prozaiczne życie – bez nakazu czy rygorystycznych poleceń. A jest to czas spędzony z dzieckiem. Rodzice po powrocie z pracy mają wiele spraw do załatwienia, ale nie muszą zamykać przed dzieckiem drzwi lub wysyłać je do swojego pokoju. Można przecież sprzątać, gotować, układać w szufladach, w lodówce przy dziecku. W tym czasie dziecko może rysować, odrabiać lekcje, budować z klocków, sklejać modele lub czytać na głos. Jeżeli zbyt wcześnie odejdzie do swojego pokoju, będzie za wcześnie miało swój świat oddzielony od waszego.

Właśnie w takich rodzinach, w których dorośli znikają z pola widzenia dziecka, w opustoszałe pole wchodzą media, influencerzy, nieznajomi na „czatach”, wciągając nasze dzieci w chaos informacji i niewłaściwe wzorce zachowań. Jeżeli my, dorośli, nie będziemy czujni, nie będziemy się z nimi umiejętnie komunikować, porządkować ich świat, to nie potrafimy im pomóc, gdy zaczną się problemy. Czy przyjdą wtedy do nas, gdy pojawią się u nich problemy wieku dojrzewania, lęki lub depresje?

Dlatego tak ważna jest komunikacja wychowawcza od pierwszych chwil życia dziecka, oparta na właściwie pojętej miłości, na zaufaniu i poświęcaniu dziecku czasu. Dziecko pozostawione samo sobie cierpi, nie czuje się bezpiecznie, nie potrafi się uczyć, stawiać sobie wymagań, realizować swoje aspiracje i troszczyć się o własną przyszłość. Ktoś kiedyś zamknął czas poświęcony dziecku w cyfrach 7 7 7. Podobno liczba 777 ma niesamowitą moc – moc aniołów, a energia tej liczby pomaga w osiągnięciu życiowych sukcesów w każdej dziedzinie. Upraszczając, ale i abstrahując od przypisywania jej mistycznego znaczenia, możemy sobie narzucić metodę:
– 7 minut rozmowy z dzieckiem podczas śniadania,
– 7 minut po powrocie ze szkoły,
– 7 minut przed snem – z miłością, radością, uśmiechem, żartem, twarzą w twarz.

Badania wykazują, że czas dany dziecku jest najbardziej zaniedbywanym elementem wychowania, chociaż rodzice dwoją się i troją, by dać swoim pociechom wszystko, co najlepsze. Zapisują więc na pływanie, koszykówkę, tenis, taniec, golfa (to się liczy sferze biznesu). Każde z tych zajęć może przynieść dziecku wiele korzyści, tylko że rodzice zapominają, że czasem ważniejsze jest przygotowanie swych pociech do takich ról jak mąż, żona, matka, ojciec, sumienny pracownik. A to się dzieje właśnie w domu, bo dom włącza je w życie.

Bywa, że dzieci niepotrzebnie włączane są w sprawy dorosłych, co odbija się na ich psychice. Dziecko takich spraw nie rozumie i jest to na jego etapie rozwoju szkodliwe.

Bywa jednak i tak, że rodzice poświęcają dziecku czas, rezygnując z czasu dla siebie. Szczególnie matki zatracają się w swoim poświęceniu. Kończy się to czasem frustracją: „Ja tak się poświęcałam, a ty mnie teraz tak traktujesz!”.

W rozwoju dziecka liczy się nie ilość poświęconych mu godzin, ale jakość uwagi. Znawcy tematu wskazują, że wystarczy 15–30 minut dziennie stuprocentowej uwagi twarzą w twarz, aby dziecko czuło się zauważone oraz aby zbudowało w sobie poczucie własnej wartości.

Tu należy wspomnieć jeszcze o jednej ważnej sprawie – roli ojca w rodzinie. Jest ona szalenie ważna, a nawet niezastąpiona. Dobry, odpowiedzialny ojciec to opoka, autorytet i wzór dla dziecka. Statystyki światowe wskazują, że ojciec spędza z dzieckiem 7 do 10 minut dziennie. W Wielkiej Brytanii tylko 40 sekund, w Polsce 10 do 15 minut. Dlatego w świadomym ojcostwie należy zastanowić się i podjąć refleksję nad zbyt często używanymi przez ojców słowami: zaraz, później, jutro, następnym razem, nie teraz, nie mam czasu, jestem zmęczony. Czy marzą wam się przedsiębiorcze, dobrze sytuowane, wykształcone i mądre życiowo dzieci? To buduj te wartości teraz, dzisiaj, nie potem, nie później!

Pamiętaj! Wszystkie pieniądze, domy, apartamenty, nagrody, odznaczenia tracą sens, gdy widzisz swoje dziecko niezrealizowane życiowo. A to był właśnie CZAS – prawdziwy miernik rodzicielskiej miłości.

Małgorzata Pawlusiewicz

absolwentka UJ w Krakowie, pedagog, pedagog specjalny, metodyk, były współpracownik UJ i UP i poradni wychowawczych w Krakowie. Nauczycielka szkoły polonijnej i autorka podręczników dla dzieci polonijnych od 4 do 12 latków. Pasjonatka pogłębiania wiedzy o wychowaniu.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama