Polska – Portugalia 3:0 (25:12, 25:18, 25:20).
Polska: Bartłomiej Bołądź, Tomasz Fornal, Szymon Jakubiszak, Marcin Komenda, Bartłomiej Lemański, Wilfredo Leon - Jakub Popiwczak (libero) - Jan Firlej, Jakub Nowak, Kewin Sasak, Kamil Semeniuk, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Maksymilian Granieczny (libero).
Portugalia: Filip Cveticanin, Bruno Dias, Alexandre Ferreira, Lourenco Martins, Andre Pereira, Kelton Tavares - Goncalo Sousa (libero) - Rodrigo Costa, Diogo Fevereiro, Manuel Figueiredo, Guilherme Menezes.
Portugalia, trzeci najwyżej notowany z rywali Polaków w grupie B (26. miejsce w rankingu FIVB), największy sukces w ME odniosła w... 1948 roku, gdy zajęła czwarte miejsce. W poprzedniej edycji dotarła natomiast do 1/8 finału. Do tegorocznego turnieju w Sofii przystąpiła osłabiona brakiem doświadczonego rozgrywającego, znanego z polskiej ekstraklasy Miguela Tavaresa.
Ostatni raz Polacy rywalizowali z Portugalczykami w mistrzostwach Europy w 2021 roku. Wówczas, również w fazie grupowej, biało-czerwoni wygrali 3:1.
W czwartkowym meczu spisali się jeszcze lepiej. Od początku narzucili rywalom swoje warunki gry i budowali przewagę, która po asie serwisowym Wilfredo Leona i błędzie Andre Pereiry wynosiła sześć punktów (13:7). W kolejnych akcjach zespół z Półwyspu Iberyjskiego mylił się coraz częściej, a obrońcy tytułu grali pewnie i spokojnie (17:9). Ostatni punkt zdobyli po zagraniu Kewina Sasaka (25:12).
Drugą partię minimalnie lepiej rozpoczęli Portugalczycy, objęli prowadzenie 6:4 po udanej akcji Lourenco Martinsa. Polacy szybko doprowadzili do wyrównania (7:7), ale przewagę osiągnęli dopiero wówczas, gdy skutecznie zaatakował Bartłomiej Bołądź, a błąd dołożył Pereira (13:11). Dystans powiększyli chwilę później Bartłomiej Lemański i Bołądź (17:13). Seta zakończył błąd Filipa Cveticanina (25:18).
W trzeciej odsłonie trener Grbić dokonał roszad w składzie, wymienił prawie całą pierwszą szóstkę. Zmiennicy radzili sobie równie dobrze, co wyjściowy skład i po ataku Kamila Semeniuka prowadzili 6:3. Kolejna akcja przyjmującego chwilę później, a następnie uderzenie Aleksandra Śliwki powiększyły dystans (15:9). W drugiej części seta Portugalczycy zaczęli popełniać jeszcze więcej błędów (20:14), jednak w końcówce to biało-czerwoni mieli problem z zamknięciem meczu. Ataku nie mógł skończyć Sasak i przewaga nieco się zmniejszyła, ale ostatecznie atakujący zdołał się przebić na drugą stronę i zdobył ostatni punkt (25:20).
W drugim czwartkowym spotkaniu grupy B Izrael zagra z Ukrainą.
Podopieczni trenera Grbicia to jeden z głównych faworytów tegorocznej edycji europejskiego czempionatu, nie tylko bowiem bronią tytułu, ale przystępują do rozgrywek jako aktualni zwycięzcy Ligi Narodów. W podobnej sytuacji byli trzy lata temu - najpierw wygrali LN, a dwa miesiące później drugi raz w historii zostali mistrzami Europy.
Współorganizatorami tegorocznego turnieju są Finlandia, Rumunia, Bułgaria, gdzie w Sofii fazę grupową i pucharową do ćwierćfinałów będą rozgrywać biało-czerwoni, oraz Włochy, które - w Mediolanie - gościć będą decydujące spotkania.(PAP)

