Dziennikarz i działacz polonijny najpierw na swym profilu na Facebooku zamieścił krótkie nagranie, które zrobił przez przednią szybę samochodu, dojeżdżając do polskiego posterunku granicznego w Bobrownikach. Podpisał je: „Już na terenie Najjaśniejszej”.
Poczobut był na Białorusi tydzień. Podróżował głównie po Grodzieńszczyźnie, był też w Mińsku. W licznych wpisach na mediach społecznościowych relacjonował swoją wizytę. Spotykał się przede wszystkim z działaczami zdelegalizowanego przez Alaksandra Łukaszenkę Związku Polaków na Białorusi (ZPB), którego jest członkiem.
Poczobut odwiedził też m.in. swojego ojca, którego nie widział od czasu swego aresztowania w 2021 roku, spotkał się z najbliższą rodziną i znajomymi. Był ponadto m.in. na mogiłach polskich żołnierzy poległych w 1939 roku i powstańców.
W poniedziałek, ostatniego dnia pobytu na Białorusi, Poczobut był m.in. w Kobryniu i Baranowiczach. Wziął udział w otwarciu nowej polskiej szkoły w Wołkowysku. Polszczyzny uczy się na Białorusi ok. 3000 dzieci. Według oficjalnych danych w kraju tym mieszka ok. 300 tys. Polaków. Szefowa ZPB Andżelika Borys powiedziała w poniedziałek PAP, że „ma nadzieję, że polskiego uczyć się będzie więcej dzieci”, ale najpierw „musi poszerzyć się pole działania związku”
Po przekroczeniu we wtorek granicy Poczobut powiedział w TVN24, że jego wizyta przebiegała spokojnie i że z białoruska służba bezpieczeństwa raczej nie deptała mu po piętach. – Chcieli sprawdzić mój telefon, ale był zablokowany – powiedział. Przyznał, że „nie czuł na karku oddechu białoruskich służb”.
W rozmowie z PAP powiedział, że kiedy „jeździł samochodem, nie widział ogona, ale trudno mu powiedzieć, czy był obserwowany”.
Wizytę na Białorusi ocenił jako bardzo udaną. - Zobaczyłem się z tymi, których chciałem zobaczyć. Najważniejsza było dla mnie spotkanie z ojcem. Cieszę się, że mogłem też zobaczyć Niemen. To dla mnie bardzo ważna rzeka - relacjonował PAP.
Zaznaczył, że ZPB działa w bardzo trudnych warunkach, bo rząd Łukaszenki od ponad 20 lat nie uznaje tej organizacji. Mimo to Związek Polaków na Białorusi pozostaje jedyną niezależną organizacją w tym kraju.
PAP zapytała Poczobuta, czy jego wizyta wzmocniła morale ZPB. - O to trzeba pytać działaczy ZPB, ale widać było, że cieszą się z mojego przyjazdu. Wszędzie witali mnie serdecznie - mówił.
Pytany, czy zamierza wrócić do rodzinnego Grodna, Poczobut odpowiedział, że na razie wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych i Kanady, a decyzję o ewentualnym wyjeździe na Białoruś podejmie po powrocie zza Atlantyku. - Chcę wrócić na Białoruś. Zostali tam ludzie, którzy we mnie wierzą - dodał.
W rozmowie z PAP zaznaczył, że „ma już plany”, ale więcej będzie mógł powiedzieć w październiku. Nie jest więc wykluczone, że wróci na jakiś czas do Grodna jeszcze w tym roku.
Poczobut przesiedział w białoruskich aresztach i więzieniach ponad pięć lat. W kwietniu został zwolniony z kolonii karnej na Białorusi, gdzie od 2023 r. odbywał wyrok ośmiu lat więzienia. Skazany został m.in. za „podżeganie do nienawiści” i „wzywanie do działań na rzecz wyrządzenia szkody bezpieczeństwu narodowemu”. Organizacje praw człowieka uznały go za więźnia politycznego. (PAP)

