Johnson odniósł się na konferencji prasowej do apeli o zwołanie nadzwyczajnej sesji Kongresu poświęconej AI i wprowadzeniu ustaw regulujących rozwój sztucznej inteligencji.
- One (firmy AI) mogą same się regulować. Nie potrzebują państwa, by im powiedziało, żeby zwolnić. Jeśli one chcą zwolnić, powinny to zrobić - powiedział. Dodał jednak - odpowiadając m.in. na wezwania Demokraty Berniego Sandersa - że nie można wprowadzić moratorium na rozwój AI, bo USA przegrają konkurencję z Chinami, co miałoby „poważne skutki dla bezpieczeństwa narodowego dla każdej amerykańskiej rodziny”.
Przywódca Republikanów w Izbie poparł też ocenę prezydenta USA Donalda Trumpa, który stwierdził, że ostrzeżenia o możliwej katastrofie związanej z rozwojem tej technologii są „szwindlem”.
- Widzieliśmy już ten film. Kreowana jest katastrofa. Media się rozkręcają. Media społecznościowe się rozkręcają. Wszyscy mówią, że wszyscy zginiemy za 10 lat (...) to jest szwindel - dodał.
Do wezwań do regulacji dochodzi po szeregu incydentów, w których agenci AI OpenAI wymknęli się spod kontroli twórców, m.in. zyskując dostęp do internetu i włamując się do systemów innych firm. Szef firmy Anthropic Dario Amodei wezwał do wprowadzenia regulacji o spowolnieniu tempa rozwoju sztucznej inteligencji wobec obaw o bezpieczeństwo niekontrolowanego rozwoju. Wezwanie to poparli również szefowie OpenAI i xAI, Sam Altman i Elon Musk.
W ubiegłym tygodniu o odejściu z Anthropica poinformował publicznie 27-letni Jacob Coxon, który zajmował się szkoleniem modeli AI. Brytyjczyk zarzucił firmie i jej konkurentowi OpenAI nieodpowiedzialne dążenie do superinteligencji i „igranie z życiem ludzi”. Twierdził, że ludzie tworzący AI mają świadomość tego, że ich produkt może doprowadzić do zagłady ludzkości. W odpowiedzi wielu pracowników OpenAI i Anthropica przyznało mu rację.
Prezydent Trump i jego administracja odrzucają te ostrzeżenia, twierdząc, że są one skutkiem „chorego spisku”, a obawy są podsycane przez Chiny. Krytycznie o apelu amerykańskich firm wypowiedział się również Pekin, oskarżając je o „sianie strachu”.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

