Drugi linię mety minął Monakijczyk Charles Leclerc (Ferrari), a trzeci Holender Max Verstappen (Red Bull Racing).
Antonelli mógł zapewnić sobie w Teksasie tytuł mistrzowski, ale w walce o koronę wciąż liczą się dwaj Brytyjczycy: jego kolega z zespołu George Russell oraz Lewis Hamilton (Ferrari), którzy zajęli - odpowiednio - ósme i czwarte miejsce.
Rozstrzygnięcie może nastąpić za tydzień w Meksyku, gdzie Antonellemu wystarczy zdobyć tylko dwa punkty, czyli dziewiąta lokata, by świętować mistrzostwo świata.
Ustawiony na pole position Włoch prowadził od startu do półmetka, gdy musiał zjechać do pit-stopu na wymianę opon. Powrócił na tor na czwartej pozycji, ale szybko wrócił na prowadzenie, którego nie oddał do mety, wyprzedzając Leclerca o ponad 13 sekund.
– To był wynik, którego potrzebowaliśmy. Cały zespół naprawdę na to zasłużył, ponieważ ciężko pracujemy. Wykonanie było perfekcyjne, a strategia jednego pit stopu - słuszna. Jesteśmy bardzo blisko i postaramy się szybko zdobyć tytuł - powiedział Antonelli w pierwszym wywiadzie na mecie.
Wszystko wskazuje na to, że 20-latek z Bolonii zostanie najmłodszym mistrzem świata w historii F1 i pierwszym włoskim czempionem od 1953 roku, kiedy drugi tytuł z rzędu zdobył Alberto Ascari.
Walka o drugie miejsce zapowiada się interesująco, ponieważ Russella, Hamiltona, Verstappena i Leclerca dzieli zaledwie dziewięć punktów.
Do końca sezonu pozostało jeszcze pięć wyścigów: w Meksyku, Brazylii, Las Vegas, Katarze i Abu Zabi. Ostatnie dwie rundy są zagrożone z powodu trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. (PAP)

