PSL przygotowało projekt ustawy o zmianie Konstytucji RP, o którym poinformował w czwartek wicepremier, szef MON i prezes ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.
Propozycję „resetu konstytucyjnego” w sprawie Trybunału Konstytucyjnego szef PSL przedstawił podczas Kongresu Polskiego Samorządu. Kosiniak-Kamysz powiedział, że celem propozycji jest przywrócenie praworządności, spokoju społecznego i wiarygodności Trybunału.
Kosiniak-Kamysz powiedział, że klub PSL wraz z ekspertami poświęcił w ostatnich dniach bardzo dużo czasu, by „wypracować rozwiązanie, które umożliwi zatrzymanie niepokojów, ale i przywrócenie wszystkich zasad”. Zasad, które - jak dodał - przez osiem lat rządów PiS zostały utracone.
Zgodnie z opublikowanym na X projektem ustawy o zmianie konstytucji, PSL proponuje, by dodać do niej zapis, że Zgromadzenie Narodowe (Sejm i Senat obradujące razem, 560 parlamentarzystów) „na umotywowany wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, może uznać trwałą niezdolność Trybunału Konstytucyjnego do wykonywania jego zadań”.
Konieczna byłaby do tego uchwała Zgromadzenia Narodowego podjęta większością co najmniej 3/5 ustawowej liczby jego członków - czyli co najmniej 336 parlamentarzystów.
Według propozycji PSL, po podjęciu takiej uchwały Zgromadzenie Narodowe taką samą większością wybrałoby w jednym głosowaniu 15 sędziów TK, z których po pięciu na 3, 6 i 9 lat.
Wniosek wskazujący kandydatów na sędziów TK spośród osób „wyróżniających się wiedzą prawniczą” składałby marszałek Sejmu, po zasięgnięciu opinii m.in. I prezesów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego i „za uprzednią zgodą Prezydenta RP”.
Uchwała Zgromadzenia Narodowego o uznaniu trwałej niezdolność TK do wykonywania zadań wchodziłaby w życie w dniu wyboru nowego składu TK, wtedy też wygasłyby kadencje dotychczasowych sędziów TK, którzy przeszliby w stan spoczynku.
Zgodnie z przepisami ustawę o zmianie konstytucji uchwala Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów (307 głosów zakładając udział w głosowaniu wszystkich 460 posłów) oraz Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
- Dzisiaj chodzi o to, żeby znaleźć rozwiązanie, które ustabilizuje sytuację - powiedział Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że to ważne również dla „samorządu, dla możliwości odwoływania się do Trybunału, który ma wiarygodność u wszystkich”.
Kosiniak-Kamysz powiedział, że proponowa przez PSL zmiana polegałaby na dodaniu do konstytucji przepisu dotyczącego „wygaszenia mandatu urzędujących sędziów i nadania im statusu sędziów Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku”. Dodał, że pokazuje to, iż „wszyscy ci sędziowie, którzy dzisiaj aktywnie uczestniczą, są sędziami” TK oraz jest „otwarciem nowej dyskusji i zaproszeniem wszystkich stron do współpracy”.
- Na mocy tej ustawy wyłonimy nowy, jednorazowy skład Trybunału Konstytucyjnego. On będzie na określone kadencje: trzech, pięciu i dziewięciu lat. Później wrócimy do sposobu wyłaniania opisanego już dzisiaj w Konstytucji lub lepszego, jeśli będzie taka większość – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Nawiązując do propozycji dotyczącej składania przez marszałka Sejmu wniosku z imiennie wskazanymi kandydatami na nowych sędziów TK, Kosiniak-Kamysz powiedział, że „wyłaniając tę 15 sędziów, marszałek Sejmu musi zapytać wszystkich, musi zapytać się o opinie i musi zapytać się prezydenta co do akceptacji takiego składu, jaki prezentuje”..
Jak podkreślił lider PSL, do złożenia projektu ustawy o zmianie konstytucji potrzebne jest zebranie podpisów co najmniej 92 posłów. Klub PSL liczy 32 posłów. - Oczywiście są już podpisy PSL. Jesteśmy po bardzo dobrej rozmowie ze środowiskiem Szymona Hołowni (szef klubu Polski 2050), (to) kolejne 15 podpisów i wierzę, że są możliwe, ale potrzeba kolejnych - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Zwrócił się w związku z tym „do wszystkich sił politycznych, w pierwszej kolejności do tych, z którymi - jak powiedział - PSL współpracuje od lat, o podpisanie tego projektu ustawy o zmianie konstytucji”.
Zwrócił się również do formacji opozycyjnych, które deklarowały chęć zmiany konstytucji, czyli do Konfederacji i Rozwoju Plus. - To teraz PSL, ja osobiście, mówię wam „sprawdzam”, czy to były tylko słowa, żeby zagrać pewną pozę w teatrze politycznym, czy realna rola, którą chcecie odegrać w Rzeczpospolitej i jej naprawie - powiedział lider PSL.
Kosiniak-Kamysz przekonywał, że „nadzwyczajne odnowienie składu TK jest dzisiaj w Polsce potrzebne”. Wezwał też wszystkich rodaków, obywateli i samorządowców do wsparcia inicjatywy PSL.
Wcześniej w czwartek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że w podczas środowego spotkania koalicjantów Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że będzie wnosił projekt „resetu konstytucyjnego”. Czarzasty dodał wówczas, że „zobaczymy, na czym ten reset będzie polegał”, ale zaznaczył jednocześnie, że sam jest „sceptyczny co do zmiany konstytucji, jeżeli chodzi o tę kadencję Sejmu”.
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek powiedział z kolei w czwartek rano, że jego zdaniem można rozmawiać o „resecie konstytucyjnym” pod warunkiem, że nie zahamuje on pracy Trybunału. Dodał jednocześnie, że chciałby, żeby koalicja w sprawie TK „oczywiście mówiła jednym głosem”.
Projekt „resetu konstytucyjnego” na początku października zaproponowali również posłowie Rozwoju Plus. Zaproponowali: przeniesienie obecnych sędziów TK w stan spoczynku, redukcje składu Trybunału do 12 sędziów wybieranych większością 3/5 głosów na maksymalnie 12-letnie kadencje oraz prawo prezydenta do rozwiązania Sejmu w razie klinczu ws. wyboru sędziów TK.
Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego zaostrzył się w piątek 30 października, gdy przedstawiciele grupy wybranej w tej kadencji Sejmu na sędziów TK przekazali informację, że sędzia Anna Korwin-Piotrowska - jako najstarszy stażem sędzia - została kierującą Trybunałem i wydała zarządzenie o przerwie w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Przed siedzibą TK nasilił się wówczas protest; pojawił się tam Święczkowski, który oświadczył, że jako prezes Trybunału jest jedynym administratorem budynku TK, a „wszelkie decyzje podejmowane przez uzurpatorów są bezprawne od początku do końca”.
W związku z tymi zdarzeniami prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i w piątek późnym wieczorem wrócił do Warszawy; w nocy przyjechał do siedziby TK. W sobotę, 31 października nad ranem wydał oświadczenie mówiące m.in., że „doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”.
Również 31 października premier Donald Tusk oświadczył m.in., że Sejm obecnej kadencji wybrał nowych sędziów TK, ale prezydent nie odebrał od części z nich ślubowania, prezes Święczkowski uniemożliwiał im podjęcie pracy, a kiedy po wielu tygodniach czekania postanowili podjąć obowiązki „zostali zaatakowani”. Wyraził pewność, że TK zacznie działać tak, jak powinien, niezależnie, samorządnie i zgodnie z konstytucją.
We wtorek w Trybunale odbyło się zwołane przez sędzię Korwin-Piotrowską zgromadzenie ogólne sędziów TK - wzięło w nim udział ośmioro wybranych na sędziów TK w obecnej kadencji Sejmu. Przyjęta została uchwały dot. przyszłorocznego budżetu TK. W czwartek rano marszałek Sejmu poinformował o skierowaniu tej uchwały do komisji finansów, zajmującej się projektem budżetu na przyszły rok. (PAP)

