Według osób zaznajomionych ze sprawą, na których powołuje się Bloomberg, Rubio rozważa odejście z administracji i kolejne kroki po wtorkowej wyborczej klęsce Republikanów.
Jak podała agencja, Rubio i jego doradcy analizują opcje na przyszłość, lecz nie zapadła decyzja, czy zrezygnuje ze stanowisk sekretarza stanu. Według tych samych źródeł Rubio rozmawiał już z urzędnikami Białego Domu o potencjalnym odejściu i został poproszony, by został.
„Independent”, który powołuje się na republikańskich insiderów w Waszyngtonie, sojusznika Rubio i brytyjskich urzędników, twierdzi, że szef dyplomacji USA może odejść, by zdystansować się od niepopularnego prezydenta i przygotować się do walki o nominację republikańską w 2028 r.
Departament Stanu jednoznacznie zaprzecza rewelacjom. Dylan Johnson, zastępca sekretarza stanu ds. globalnych spraw publicznych, nazwał doniesienia „fake newsem” i oznajmił, że Rubio nie rozmawiał o odejściu i nadal będzie służył w administracji Trumpa.
W ciągu kariery Rubio przeszedł kilka zmian poglądów. W 2016 r. był głównym rywalem i krytykiem Trumpa w republikańskich prawyborach. Później utrzymywał pewien dystans, lecz jego poglądy ewoluowały w kierunku filozofii „America First” i przed wyborami 2024 r. całkowicie poparł Trumpa.
W obecnej administracji jest jednym z kluczowych urzędników, łącząc dwie najważniejsze funkcje w polityce zagranicznej. To jemu przypisywane jest kierowanie polityką wobec Wenezueli i Kuby. Z drugiej strony zdecydowanie mniej zaangażowany był w politykę wobec Iranu, Rosji i Chin, choć publicznie popierał podejście Trumpa.
Rubio od dawna uważany jest za potencjalnego kandydata Republikanów na prezydenta w 2028 r. obok wiceprezydenta J.D. Vance'a.
Vance już w środę ocenił, że porażka Republikanów w wyborach była wynikiem wojny z Iranem, sygnalizując sprzeciw wobec niej. W środę Donald Trump zgodził się z tą oceną, choć sam powiedział, że nie miał innego wyboru i go nie żałuje. Odnosząc się do potencjalnej kandydatury Vance'a ocenił, że nie wie, czy będzie kandydował i dodał, że startować może wielu kandydatów.
Sygnały interpretowane jako potencjalne przygotowanie się do wejścia do rywalizacji wysyłali po wtorkowych wyborach również senator Ted Cruz z Teksasu i ustępujący gubernator Florydy Ron DeSantis. Obaj już wcześniej byli rywalami Trumpa w prawyborach.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

