Po czterech kolejkach w grupie 4. dywizji B prowadzi Szwecja - 10 pkt. Druga Bośnia i Hercegowina ma osiem, a trzecia Polska — cztery. Tabelę zamyka Rumunia, która poniosła cztery porażki.
- Po losowaniu mówiliśmy, że to jest wyrównana grupa, ale chcieliśmy walczyć o awans do dywizji A. Szwecja ma jednak ogromny potencjał, więc mieliśmy walczyć o drugie miejsce z Bośnią i Rumunią — zaznaczył Urban na platformie PZPN+, gdzie opowiadał o powołaniach na listopadowe mecze.
We wrześniu i październiku biało-czerwoni kolejno zremisowali z Bośniakami w Warszawie 0:0, przegrali w Szwecji 1:3, pokonali Rumunów 6:0 i w rewanżu w Zenicy ulegli ekipie z Bałkanów 0:1.
- Nie zasłużyliśmy tylko na jeden punkt z Bośnią. Chcieliśmy i mogliśmy zdobyć więcej punktów. Bośniacy w dwóch meczach oddali ledwie cztery celne strzały. Możemy mieć jednak pretensje tylko do siebie, że jesteśmy w takiej sytuacji. Musimy wygrać dwa mecze i liczyć na to, że Bośnia straci pięć punktów. Na papierze jest wszystko możliwe, ale nie jesteśmy już zależni wyłącznie od siebie — oznajmił selekcjoner.
W Lidze Narodów Urban próbuje nowych wariantów. Podczas ostatniego zgrupowania miejsce w pierwszym składzie wywalczył środkowy pomocnik Wiktor Nowak ze Slavii Praga. Szansę otrzymali też młodzi Kacper Potulski z FSV Mainz czy Marcel Reguła z Zagłębia Lubin.
- Takie debiuty to jest super sprawa. Nowak wykorzystał swoją szansę. Meczów sparingowych jest niewiele. Liga Narodów powinna służyć do tego, żeby coś zmienić i dawać szansę nowym zawodnikom — zaznaczył.
Nowe twarze wśród 25 powołanych na rozpoczynające się w poniedziałek w Warszawie zgrupowanie to: Oskar Kubiak ze Slavii Praga, Bartosz Mazurek z RB Salzburg i Łukasz Poręba z beniaminka niemieckiej Bundesligi SV Elversberg. Cała trójka po raz pierwszy otrzymała powołania do seniorskiej kadry.
- Nie skreślamy Bartka Slisza, Kuby Piotrowskiego czy Bartosza Kapustki. Chcemy jednak sprawdzić inne opcje i przyjrzeć się zawodnikom, którzy pukają do reprezentacji. Poręba gra regularnie w bardzo wymagającej lidze — wspomniał trener.
Selekcjoner powołał czterech napastników. Pominął Ellisa Simmsa z Coventry City, który niedawno otrzymał polskie obywatelstwo. 25-latek od 2023 roku jest piłkarzem Coventry City. W tym sezonie rozegrał cztery mecze w Premier League i strzelił jednego gola. Jednak na boisku spędził tylko 149 minut we wszystkich rozgrywkach.
- Obserwujemy go od dłuższego czasu. Mógłby być już powołany. To, że dostał obywatelstwo, nie wystarczy. Ostatnio nie gra zbyt często w klubie. Jest do naszej dyspozycji, ale musi spełnić warunki sportowe — tłumaczył Urban.
Zgodnie z przewidywaniami selekcjoner postawił na Roberta Lewandowskiego z Chicago Fire, Karola Świderskiego z Widzewa Łódź, Adriana Benedyczaka z Kasimpasy, któremu przyjazd na poprzednie zgrupowanie uniemożliwiła kontuzja, i Mateusza Żukowskiego z Magdeburga.
- Benedyczak podobnie jak Żukowski jest bardzo szybki. Obaj świetnie wychodzą na wolne pole za linię obrony przeciwnika. Adrian dobrze radzi sobie w Turcji, gdzie strzelił sześć goli w lidze — podkreślił.
- Karol Swiderski nie jest typową dziewiątką. Jest pracusiem. Każdy trener szanuje takich zawodników. W ostatnim czasie strzela gole w ekstraklasie. Ufam mu. Może grać jako napastnik, ofensywny pomocnik lub skrzydłowy — kontynuował Urban.
Lewandowski drugi raz przyjedzie na zgrupowanie reprezentacji, od kiedy jest zawodnikiem Chicago Fire. Czeka go długi lot ze Stanów Zjednoczonych. We wrześniu zmagał się z jet lagiem, co negatywnie wpłynęło na jego formę.
- Teraz jest mądrzejszy o to doświadczenie. Można zmniejszyć efekt zmiany strefy czasowej. Robert w pierwszym meczu z Bośnią nie był sobą. Zobaczymy, jak teraz się będzie czuł — skomentował Urban.
Mimo absencji dwóch doświadczonych bramkarzy — Marcina Bułki, który bronił w pierwszych czterech meczach Ligi Narodów, oraz leczącego poważnego urazu Kamila Grabary — ponownie powołania nie otrzymał Łukasz Skorupski. Selekcjoner sięgnął po trzech golkiperów z polskiej ligi: Bartłomieja Drągowskiego z Widzewa Łódź, Mateusza Kochalskiego z Wieczystej Kraków oraz Sławomira Abramowicza z Jagiellonii Białystok. Tylko pierwszy z nich ma za sobą występy w drużynie narodowej.
- Gdybym myślał tylko w kategoriach „tu i teraz”, nawet trochę egoistycznie, to gra najbardziej doświadczony, czyli Skorupski. Ale w któryś momencie trzeba zrobić zmiany. Nie mamy na tej pozycji doświadczenia, ale szukaliśmy wśród tych, którzy byli do dyspozycji. Sytuacja nie jest prosta, ale wydaje się, że te powołania są okej — uzasadnił Urban i zwrócił uwagę, że zawodnika włoskiej Bolonii nie nie było w kadrze od roku.
Po dłuższej przerwie wraca do reprezentacji obrońca Legii Warszawa Kamil Piątkowski, za to powołania nie otrzymał Przemysław Wiśniewski z Widzewa Łódź.
Szansy po raz kolejny nie dostał też Bartosz Nowak z GKS Katowice, choć prezentuje równą, dobrą formę w ekstraklasie i w ostatnim meczu z Widzewem (3:2) zanotował hat-tricka.
- Szanuję Bartka. Wykonuje świetną pracę. Nawet gdybym go powołał, to byłby zawodnikiem rezerwowym. Na jego pozycji gra choćby Kacper Urbański, który chce wykorzystać swoją szansę — tłumaczył selekcjoner.
Biało-czerwoni w dywizji B Ligi Narodów zagrają na wyjeździe z Rumunią 14 listopada, a trzy dni później we Wrocławiu podejmą Szwecję. W pierwszym z meczów zabraknie pauzującego za żółte kartki Jana Bednarka. (PAP)

