Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
Reklama KD Market

Super Wtorek. Za kim pójdzie klasa średnia?

Niewykluczone, że już dziś poznamy nazwisko polityka, który za kilka tygodni otrzyma partyjną nominację do startu w listopadowych wyborach prezydenckich. Dzisiejsze wyniki głosowania w 10 amerykańskich stanach mogą ostatecznie pogrzebać nadzieje ...
Niewykluczone, że już dziś poznamy nazwisko polityka, który za kilka tygodni otrzyma partyjną nominację do startu w listopadowych wyborach prezydenckich. Dzisiejsze wyniki głosowania w 10 amerykańskich stanach mogą ostatecznie pogrzebać nadzieje Ricka Santoruma na szanse wygrania z Mittem Romneyem. Według wielu komentatorów wynik głosowania w Super Wtorek, leży przede wszystkim w rękach klasy pracującej.  Prawybory odbywają się dziś w 10 amerykańskich stanach: Alaska, Georgia, Idaho, Massachusetts, Północna Dakota, Ohio, Oklahoma, Tennessee, Vermont i Wirginia. Do zdobycia jest są w sumie głosy 419 delegatów. Dotychczasowy lider republikańskiego wyścigu Mitt Romney w dotychczasowych głosowaniach zdobył 187 głosów elektorskich. Na drugim miejscu plasuje się Rick Santorum, który zgromadził 86 delegatów. Ran Paul ma 46 delegatów, a Newt Gingrich 36. Wyniki z głosowania w Super Wtorek mogą mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu partyjnej walki nominację. Ich zwycięzca zdecydowanie zbliży się do startu w listopadowych wyborach generalnych. Felieton Głaczyńskiego. Anemiczne prawybory Walka rozgrywa się między Romney'em i Santorum. Według wielu komentatorów wygra ją ten kandydat, po stronie którego stanie amerykańska klasa średnia. Który z polityków jest bardziej przekonujący? Mitt Romney dorobił się ogromnej fortuny dzięki funduszom inwestycyjnym. W 1983 roku został współzałożycielem Bain Capital, który mimo problemów w latach 90-tych stał się jednym z pięciu najsolidniejszych funduszy kapitałowych w USA. Były gubernator lubi podkreślać, że amerykańską gospodarkę i rządzące nią mechanizmy zna jak własną kieszeń. Podobnie było podczas jego wczorajszego wystąpienia w jednej z fabryk w Canton, w stanie Ohio. Romney zauważył, że „niektórzy kandydaci do nominacji partyjnej o gospodarce debatują, inni o niej czytają, a on ją tworzył”. O ile te argumenty pozytywnie rezonują z "białymi kołnierzykami" i wielkimi koncernami, do których przemawia realne doświadczenie biznesowe byłego gubernatora Massachusetts, zamożność Romney'a może przeszkodzić mu jednak w zdobyciu nominacji. Zwyki Amerykanie, borykający się z kryzysem nie lubią czytać o tym, że były gubernator Massachusetts posiada setki milionów dolarów w funduszach powierniczych typu blind trust. Pytanie zatem, co z klasą średnią, pracownikami fizycznymi, którzy sercem zdają się być raczej z Rickem Santorumem - jedynym obecnie Republikaninem mogącym stanąć Romney'owi na drodze do zwycięstwa. Santorum zyskuje w oczach tej wielkiej grupy spoełecznej pochodzeniem, które usilnie podkreśla. Wychowany w Butler County, w Pensylwanii, gdzie podstawę przemysłu stanowiło hutnictwo i wydobycie węgla. W poniedziałkowym wystąpieniu w Miamisburg w Ohio Santorum przekonywał, że jest człowiekiem, który dorastał w robotniczej Pensylwanii, i któremu nikt nie dawał szans na to, że kiedyś będzie stał w tym miejscu. Santorum twierdzi, że zawdzięcza wszystko swojej wierze w wolność każdego człowieka i „budowanie mocniejszej gospodarki w oparciu o produkcję przemysłową”. Zobacz: Czy Santorum ma jeszcze szansę powalczyć z Romneyem? Santorum świadomie wypomina Romney'owi jego pochodzenie. W Miamisburgu oświadczył, że „nominacji partyjnej nie da się kupić”. AS/mp Czytaj więcej o WYBORACH 2012  
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama