Chicago Fire przegrali pierwsze w tym sezonie spotkanie na własnym boisku, ulegając na Soldier Field New England Revolution 1:2. Dla zespołu z Nowej Anglii, którego trenerem jest były selekcjoner reprezentacji USA Bruce Arena było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo nad Fire od 2013 roku.
“Strażacy” nie wykorzystali szansy odbicia się od dna Konferencji Wschodniej i z dorobkiem 8 punktów wciąż zajmują przedostatnie 13 miejsce. W najbliższą sobotę zagrają w Chicago z liderem Columbus Crew FC, który do tej pory zgromadził 23 pkt.
W niedzielnym meczu zaprezentowało się dwóch reprezentantów Polski Przemysław Frankowski i Adam Buksa. Obaj byli powołani na mecze z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną. Nie dostali niestety zgody swoich klubów na wyjazd do Europy, stad ich obecność na ligowych boiskach MLS. Obaj też niczym szczególnym się nie wyróżnili, choć grający w Revolution miał swój udział przy zdobyciu bramki, dającej przyjezdnym prowadzenie.
Już w trzeciej minucie gry zablokował on podanie Francisco Calvo, co było początkiem akcji zakończonej celnym strzałem pochodzącego z Kanady Teala Bunbury.
Chwilę później szansę na wyrównanie miał Elliott Coillier, ale strzelił wprost w bramkarza. To, co nie udało się jemu, powiodło się Fabianowi Herbersowi. W 22 minucie przechwycił piłkę po próbie strzału jednego ze swoich kolegów i z bliskiej odległości zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie.
Później rozpoczął się festiwal niewykorzystanych przez gospodarzy idealnych sytuacji. Okazję do objęcia prowadzenia zmarnowali m.in. Boris Sekulic i Calvo. W odpowiedzi Bunbury z ostrego konta zaskoczył w 54 minucie źle ustawionego bramkarza Bobby’ego Shuttlewortha i przelobował go, ustalając wynik meczu.
(DC)
Reklama








