Siatkarze miejscowej ZAKSY po trzech zwycięstwach bez straty seta w turnieju w Kędzierzynie-Koźlu z kompletem dziewięciu punktów prowadzą w tabeli grupy A Ligi Mistrzów. Druga jest PGE Skra Bełchatów, która ma sześć punktów.
ZAKSA w czwartek pokonała Lindemans Aalst 3:0 (25:19, 25:19, 25:17), a PGE Skra wygrała z Fenerbahce Stambuł 3:1 (25:18,25:21, 23:25, 25:21).
O końcowej kolejności w grupie A i o tym, która z drużyn z pierwszego miejsca awansuje do ćwierćfinału rozgrywek, zdecydują wyniki styczniowego turnieju w Bełchatowie. Do 1/4 finału zakwalifikują się zwycięzcy każdej z pięciu grup oraz trzy drużyny z najlepszym bilansem spośród tych, które zajmą drugie lokaty.
Pierwszy punkt zdobyła belgijska drużyna, ale po chwili ZAKSA prowadziła 12:8. Kędzierzynianie po kilku następnych akcjach zwiększyli przewagę do sześciu punktów (15:9). Przy wyniku 24:19 udanym blokiem popisał się Jakub Kochanowski. Na chwilę dekoncentracji pozwolili sobie gospodarze na początku drugiej odsłony. Przy wyniku 2:5 interweniował trener Nikola Grbic. Rady szkoleniowca były pomocne, gdyż po chwili było 4:5, 7:7.
Lindemans dwa razy jeszcze wyszedł na prowadzenie dwoma punktami (10:8, 12:10), ale w drugiej części seta ZAKSA udowodniła, że jest zdecydowanie lepszym zespołem od rywala. Nie było większych emocji w ostatnim secie, pewnie wygranym przez kędzierzynian.
Inauguracyjna odsłona drugiego meczu toczyła się pod dyktando Skry. Turcy obronili wprawdzie dwie piłki setowe, ale przy wyniku 24:17 dobrym atakiem z prawego skrzydła popisał się Bartosz Filipiak. Podobny przebieg miał drugi set, a ostatni punkt bełchatowianie zdobyli blokiem.
Najwięcej emocji było w trzeciej odsłonie. Przy wyniku 23:22 dla Fenerbahce asem serwisowym popisał się Mateusz Bieniek. Jednak następne dwa punkty zdobyła ekipa ze Stambułu. Nie zdołała ona jednak doprowadzić do tie-breaku.
Jak przyznał po meczu kapitan Skry Grzegorz Łomacz jego zespół, dzięki odniesieniu dwóch zwycięstw za trzy punkty, zrealizował plan minimum i pozostaje w grze o awans do dalszej fazy rozgrywek. - Podczas tego turnieju przeżyliśmy huśtawkę nastrojów. Pierwszy mecz nam zupełnie nie wyszedł. Nie tego się spodziewaliśmy. Z drugiej strony doceniamy dwa zwycięstwa - dodał Łomacz.
(PAP)
Reklama








