Waszyngton (AP) Aktywiści antywojenni wygwizdali demokratkę z Nowego Yorku sen. Hillary Clinton za sprzeciw wobec ustalenia przybliżonej daty wycofania amerykańskich oddziałów z Iraku. Przekrzykując tłum senator powiedziała, że demokraci muszą podjąć "trudną rozmowę o wojnie".
Wcześniej sen. Clinton zapewniła sobie poklask mówiąc o szeregu potknięć administracji Busha. Jednak potwierdzenie poparcia dla wojny sprawiło, że zamiast oklasków "nagrodzono" ją antywojennymi okrzykami.
Wystąpienie innego potencjalnego kandydata na prezydenta, sen. Johna Kerry’ego, miało zdecydowanie antywojenny charakter. Szeroko krytykowany za zbytnią ostrożność w zakresie krytykowania wojny w Iraku w czasie kampanii wyborczej w 2004 roku, Kerry powiedział: "Nie wystarczy argumentować przeciw logistyce, niekompetencji i innym szczegółom, ...Rzeczą niezwykle ważną jest przyznanie, że ta wojna jest błędem i że błędem było głosowanie za rezolucją wojenną".
Brak zgody w sprawie strategii ustąpienia z Iraku ujawnia się teraz, gdy demokraci usiłują przejąć kontrolę nad Izbą Reprezentantów i Senatem.
Republikanie wierzą, że wyznaczona na dziś debata kongresowa na temat Iraku, jako centralnego frontu wojny z terroryzmem pomoże w odzyskaniu poparcia społeczeństwa dla tej wojny. Mają nadzieję zmusić demokratów do wysunięcia obiekcji, co później ma być użyte przeciw nim w czasie jesiennej kampanii wyborczej. Skutki tej debaty mogą być odczuwalne jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej w 2008 roku, kiedy to Irak może wysunąć się jako sprawa pierwszej wagi dla demokratycznych kandydatów.
Podczas gdy sondaże opinii publicznej świadczą, że Hillary Clinton wśród demokratycznych wyborców zajmuje I miejsce, to stratedzy zwracają uwagę, że poparcie dla wojny może przysporzyć jej sporo kłopotów.
Senatorzy przemawiali na zjeździe progresywnych aktywistów pod hasłem "Campaign for America’a Future: Take Back America".
Demokraci prezentują zjednoczony front w sprawach krajowych. Różnice odnoszą się do polityki zagranicznej. W tym zakresie największy entuzjazm wzbudziło przemówienie Kerry’ego. "Jedną z największych lekcji życiowych jest to, że nie możesz zmienić przyszłości, jeśli nie stać cię na uczciwą ocenę przeszłości", te słowa sen. Kerry’go wywołały reakcję publiczności: "Niech pan to powie Hillary". (eg)
Hillary wygwizdana
- 06/19/2006 06:30 PM
Reklama








