Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 4 kwietnia 2026 02:14
Reklama KD Market
Piłka nożna

Piłkarska LE - Lech odpadł w 4. rundzie eliminacji, zagra w Lidze Konferencji

Piłkarze Lecha Poznań, mimo zwycięstwa w Belgii nad KRC Genk 2:1 (1:1), odpadli w 4. rundzie eliminacji Ligi Europy. Przed tygodniem ulegli u siebie 1:5. To oznacza, że mistrzowie Polski wystąpią w fazie ligowej (zasadniczej) Ligi Konferencji.
Piłkarska LE - Lech odpadł w 4. rundzie eliminacji, zagra w Lidze Konferencji
Piłkarze Lech Poznań po wygranym meczu z KRC Genk w Belgii

Autor: PAP/EPA/OLIVIER HOSLET

KRC Genk - Lech Poznań 1:2 (1:1).

Bramki: 1:0 Junya Ito (31), 1:1 Kornel Lisman (43), 1:2 Leo Bengtsson (56-wolny).

Żółte kartki: Genk - Junya Ito; Lech - Wojciech Mońka.

Sędzia: Davide Massa (Włochy). Widzów ok. 13 tys.

Pierwszy mecz: 5:1. Awans do fazy ligowej LE - Genk.

Genk: Tobias Lawal - Ken Nkuba, Josue Kongolo, Matte Smets, Yaimar Medina (78. Joris Kayembe) - Nikolas Sattlberger, Konstantinos Karetsas, Patrik Hrosovsky (67. Bryan Heynen), Noah Adedeji-Sternberg (67. Yira Sor) - Hyeongyu Oh (90. Robin Mirisola), Junya Ito (67. Jarne Steuckers).

Lech: Bartosz Mrozek - Joao Moutinho, Mateusz Skrzypczak (60. Alex Douglas), Wojciech Mońka, Michał Gurgul - Kornel Lisman, Timothy Ouma, Antoni Kozubal (46. Gisli Thordarson), Pablo Rodriguez (70. Bartłomiej Barański), Luis Palma (46. Leo Bengtsson) - Bryan Fiabema (60. Filip Szymczak).

Poznański zespół najpierw odpadł w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, po dwumeczu z Crveną Zvezdą Belgrad (1:3, 1:1), co oznaczało udział w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy.

W tych rozgrywkach emocje dla kibiców Lecha skończyły się praktycznie po pierwszym meczu z rywalami z Belgii. W poprzedni czwartek „Kolejorz” przegrał u siebie KRC Genk 1:5, więc znalazł się w arcytrudnej sytuacji przed rewanżem.

- Chcemy wygrać w Belgii i bronić dobrego imienia klubu. Natomiast będziemy potrzebować cudu, żeby awansować – przyznał przed rewanżem trener Niels Frederiksen.

Szkoleniowiec Lecha od początku sezonu nie może korzystać z wielu kontuzjowanych piłkarzy. Podobnie było w czwartkowy wieczór w Genku, ale ci zawodnicy, którzy dostali od niego szansę, stanęli na wysokości zadania.

Wprawdzie prowadzenie objęli gospodarze - w 31. minucie brak zdecydowania i chaos w defensywie mistrzów Polski wykorzystał Japończyk Junya Ito - ale później do głosu doszli piłkarze z Poznania.

Jeszcze przed przerwą (43.) do wyrównania doprowadził Kornel Lisman, który po rajdzie przez pół boiska zaskoczył bramkarza Genku mocnym strzałem przy tzw. bliższym słupku. Słowa uznania dla 19-letniego skrzydłowego Lecha, lecz ta sytuacja jednocześnie obciąża konto austriackiego golkipera gospodarzy Tobiasa Lawala.

W drugiej połowie kibice gości znów mieli powody do radości. W 56. minucie efektownym i precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Szwed Leo Bengtsson, dając mistrzom Polski prowadzenie w meczu.

Do odrobienia strat z pierwszego spotkania wciąż było daleko, ale „Kolejorz” próbował. Kwadrans później, po ogromnym błędzie defensywy gospodarzy, w świetnej sytuacji znalazł się właśnie Bengtsson, lecz tym razem nieznacznie się pomylił.

Do końca meczu wynik już nie uległ zmianie. Lechowi na pocieszenie pozostały ważne punkty do rankingu UEFA i przede wszystkim możliwość występów w fazie zasadniczej Ligi Konferencji. Losowanie sześciu rywali dla poznańskiego zespołu odbędzie się w piątek. (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama