Środa, 17 grudnia była drugim dniem wznowionych łapanek imigracyjnych po powrocie do Chicago, po miesięcznej nieobecności, komendanta straży granicznej (Border Patrol) Gregory’ego Bovino. W środowisku imigrantów ponownie powiało grozą, a mieszkańcy, demonstranci i wolontariusze znów wyszli na ulice, aby ostrzegać się nawzajem dźwiękiem gwizdków i protestować przeciwko obecności agentów w ich dzielnicach.
W środę Bovino wraz ze swoimi funkcjonariuszami poprowadził karawan federalnych pojazdów z południowego zachodu Chicago aż do Evanston, gdzie wyszedł mu naprzeciw burmistrz tego północnego przedmieścia. Wczesniej, akcja rozpoczęła się w rejonie lotniska Midway, gdzie dokonano licznych aresztowań, według wolontariuszy z zespołów szybkiego reagowania, śledzących działania agentów (tzw. rapid response teams). Agenci wjechali następnie na autostradę Interstate 55, a dalej po DuSable Lake Shore Drive udali się do Evanston, gdzie również aresztowano kilka osób.
Na miejscu, w okolicy stacji benzynowej Mobil przy Green Bay Rd., Bovino, który nie stroni od blasku fleszy i mediów społecznościowych, wdał się w dyskusję z burmistrzem Evanston i kandydatem na urząd kongresmena 9 okręgu Danielem Bissem. Burmistrz dopytywał o powody wizyty w jego mieście. „Powiedziałem burmistrzowi, że jesteśmy tam, aby uczynić jego miasto bezpieczniejszym dzięki egzekwowaniu przepisów imigracyjnych na podstawie Tytułu 8 oraz wyjaśniłem, jak działają te operacje” – napisał później Bovino w serwisie X i nazwał akcję „Wspaniałym dniem w Evanston”.
Komendant Bovino i jego agenci po raz pierwszy pojawili się w okolicy Chicago, po miesięcznej przerwie, we wtorek, 16 grudnia. Tego dnia rano byli widziani w Cicero, na południowo-zachodnich przedmieściach Chicago, a niedługo później w rejonie chicagowskiej dzielnicy Little Village. Bovino został sfotografowany w okolicy 27th Street i Ridgeway Ave. w Chicago w swoim charakterystycznym zielonym uniformie, w hełmie i z długą bronią. Kilka ulic dalej agenci w pełnym ekwipunku bojowym zatrzymywali mężczyznę. Na nagraniach wideo, które obiegły media, Bovino życzy protestującym „Merry Christmas” i dodaje, że „kochamy Chicago, ho ho ho”.
Bovino opuścił Chicago w połowie listopada, aby przewodzić operacji imigracyjnej w Charlotte w Karolinie Północnej, a następnie w Nowym Orleanie i Minnesocie. Departament Bezpieczeństwa Krajowego (Department of Homeland Security, DHS) podkreślał wówczas, że operacja trwa nadal, a agenci służby granicznej powrócą wiosną, lecz nie podano dokładnie kiedy. W Chicago pozostała policja imigracyjna (Immigration and Customs Enforcement, ICE), która była i jest aktywna.
Sam Bovino mówił przed wyjazdem w wywiadzie z Fox News, że funkcjonariusze federalni zamierzają działać jeszcze ostrzej. Komentując decyzję sędziego federalnego, który nakazał wówczas zwolnienie za kaucją ponad 600 imigrantów zatrzymanych w ramach operacji Midway Blitz, Bovino stwierdził, że funkcjonariusze federalni zamierzają działać jeszcze ostrzej: „Jeśli on wypuści 650, my zatrzymamy 1650” – powiedział.
Zastępczyni sekretarz DHS, Tricia McLaughlin, wydała oświadczenie dotyczące powrotu Bovino: „Jak mówiliśmy miesiąc temu, nie opuszczamy Chicago, a operacje są kontynuowane. Operacja Midway Blitz realizuje to, czego politycy Chicago, popierający status miasta sanktuarium od dziesięcioleci, odmawiają: zmniejsza przestępczość i usuwa najgorszych z najgorszych – nielegalnych imigrantów przestępców, którzy narażają amerykańskie społeczeństwo na niebezpieczeństwo”.
Bovino od początku września przewodził w rejonie Chicago operacjom Midway Blitz i At Large. Wraz z nim do Chicago wysłano ponad 200 funkcjonariuszy straży granicznej, którzy przeprowadzali akcje obok agentów Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (Immigration and Customs Enforcement, ICE). Zgodnie z zapowiedziami administracji, działania miały koncentrować się na aresztowaniach „najgorszych z najgorszych” – nielegalnych imigrantów oskarżonych lub skazanych za przestępstwa kryminalne. W rzeczywistości często zatrzymywani byli przypadkowi imigranci – pracownicy budowlani, pracownicy utrzymania terenów zielonych, opiekunowie przedszkolni, a nawet obywatele amerykańscy. Zatrzymania nie ominęły społeczności polskich imigrantów.
W ciągu dwóch miesięcy akcji funkcjonariuszy federalnych w Chicago dochodziło do protestów i zamieszek, zarówno przed federalnym ośrodkiem zatrzymań imigracyjnych w Broadview na zachodnich przedmieściach, jak i na ulicach w różnych rejonach aglomeracji chicagowskiej – od typowo imigranckich jak Little Village na południowym zachodzie Chicago po zamożne dzielnice i przedmieścia, jak Lakeview czy Wilmette.
Joanna Marszałek
[email protected]









