– Zawsze czekamy na tę Wigilię na Jackowie, która jest pięknym czasem dla nas wszystkich. Wiele osób i ich twarze rozpoznaje w czasie Wigilii, chociaż w czasie niedzielnych mszy i uroczystości nie zawsze ich odnajduję, bo może bardziej są w tłumie, ale zawsze wiedzą o tym pięknym czasie, kiedy się Chrystus rodzi, żeby nie być samemu, żeby znów być razem ze wszystkimi, połamać się opłatkiem, śpiewać kolędy i wspólnie zjeść wigilijną kolację. To jest piękne, bo gdzieś zostaje w kalendarzu i duszy człowieka, że ten 24 grudnia, to czas, kiedy spotykamy się razem by uczcić nowonarodzonego Jezusa – powiedział proboszcz Bazyliki św. Jacka, ks. Stanisław Jankowski, który składając wszystkim życzenia przypomniał, że Bóg posyłając swego Syna uczy nas miłości do siebie nawzajem i ciągle nam o tym przypomina, że tę miłość najlepiej wyrażać poprzez dobro czynione drugiemu człowiekowi. Z okazji świąt i Nowego Roku życzył uczestnikom Wigilii oraz wszystkim wiernym prawdziwego pokoju w relacjach międzyludzkich i na całym świecie, za którym wszyscy tęsknimy.
26 lat temu tę formę wspólnego kolędowania – dla ludzi, którym los poskąpił finansowego komfortu i pozostawił samych sobie – zainicjował wówczas Jerzy Arsenowicz z Radia 1030 AM. Pierwsza wieczerza odbyła się w klubie Hortex, druga w klubie nocnym Cafe Lura, a kolejne w sali parafialnej przy Bazylice pw. św. Jacka. Na inauguracji pojawiło się około 50 osób. W kolejnej edycji było już stu uczestników. Tak to się rozrastało, żeby w kolejnych latach gromadzić nawet do 500 osób. Pandemia ograniczyła formę wspólnych spotkań jedynie do wydawania posiłków, ale od czterech lat ponownie sala parafialna przy Bazylice św. Jacka rozbrzmiewa śpiewem kolęd i zapachami wigilijnych potraw, które niosą się po okolicy. W tym roku organizatorzy zadbali o jedzenie i paczki świąteczne dla 350 osób.
W wigilijne popołudnie uczestnicy kolacji mieli okazję przełamać się opłatkami, złożyć sobie życzenia, zjeść gorącą wieczerzę i najzwyczajniej spędzić razem czas słuchając kolęd w wykonaniu polonijnych zespołów.
Do wspólnego kolędowania zaprosiła uczestników Agata Paleczny z grupą muzyków Akademii Muzyki PaSO śpiewając kolędy Jacka Kaczmarskiego. W kolejnych odsłonach części artystycznej na scenie pojawili się kolędnicy z gwiazdą z zespołu Polonia przypominając kolędowanie na polskiej wsi oraz dziewczęta ze Studia Teatralnego Modjeska. Podopieczni pani Kingi zaśpiewali między innymi „Wśród nocnej ciszy”, „Oj maluśki” z trzyletnią solistką Klarą oraz „Do stajenki” i pieśń „Błogosławieni”.
– Początkowo nie byliśmy pewni, że to wszystko nam się uda zrobić, bo zabrakło nam Krzysztofa i Marysi, ale powiedzieliśmy sobie, że chociażby ze względu na pamięć o nich musimy to dzieło realizować i wyszło chyba bardzo dobrze. Udało się, jesteśmy. Kiedy poprosiliśmy o pomoc polskie firmy dystrybucyjne, Naszą Unię powiedzieli pomożemy i jest wszystko. Z Lone Tree Manor przywieźli jak zwykle wszystko gorące i pyszne. Z potrawami jesteśmy przygotowani na ponad 300 osób. Paczek też jest ponad trzysta – powiedziała Jolanta Santocka z Radia 1030 AM.
Rolę wodzireja po wydarzeniach dziejących się na scenie po śp. Krzysztofie Arsenowiczu bardzo udanie przejęła Patrycja Stępniak z Radia Deon. Nad przygotowaniem i obdarzaniem uczestników kolacji paczkami czuwali motocykliści z polonijnych klubów.
– Nad przygotowywaniem paczek pracowała liczna grupa naszych wolontariuszy. Dzięki hojności sponsorów przygotowaliśmy 325 paczek. Zawierają liczne produkty żywnościowe, słodkości, które można skonsumować w okresie świąt lub później – powiedziała Beata Rembielnicka z grupy motocyklowej Rajd Katyński, której członkowie wraz z koleżankami i kolegami z innych klubów czuwali nad ich wydawaniem.
Wśród gości honorowych byli między innymi: konsul Michał Arciszewski, prezes Związku Klubów Polskich Łucja Mirowska-Kopeć i honorowy prezes ZKP Jan Kopeć oraz wszystkie laureatki Konkursu Królowej Parady 3 Maja, Robert Radkowski, szef Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej na terenie aglomeracji chicagowskiej oraz członkinie Grupy Pomocniczej Kobiet „Pestki” działające przy grupie rekonstrukcyjnej w barwach 12 Pułku Ułanów Podolskich oraz Miś Wojtek, w którego postać wcielił się Mateusz Rachwalski.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP



























































