Amerykanie, którzy organizują turniej wraz z Kanadą i Meksykiem, wypadli w pierwszej kolejce najlepiej z gospodarzy. Wcześniej Meksyk w mało spektakularnym stylu wygrał z RPA 2:0, a Kanada zremisowała z Bośnią i Hercegowiną 1:1.
Podopieczni Pochettino pokazali jednak szybki, dynamiczny i skuteczny styl, szczególnie w pierwszej połowie, po której prowadzili 3:0.
- To był naprawdę dobry występ. Graliśmy dobrze i jesteśmy zadowoleni, ale to dopiero początek. Trzeba się nim cieszyć, ale też zdawać sobie sprawę, że musimy się rozwijać, próbować robić wszystko jeszcze lepiej niż w tym meczu - zaznaczył Argentyńczyk.
Pochettino docenił nie tylko swoich podopiecznych, ale też amerykańską publiczność, która „była nieprawdopodobna”.
Przekazał też słowa otuchy pokonanym Paragwajczykom. - Nic nie jest przesądzone, musicie walczyć dalej. Argentyna zaczęła mundial w Katarze od porażki z Arabią Saudyjską, a skończyła go z trofeum - przypomniał.
Selekcjoner Paragwaju Gustavo Alfaro nazwał mecz „bardzo bolesną lekcją” dla zespołu, który wrócił do turnieju finałowego MŚ po 16-letniej przerwie.
- Stany Zjednoczone zwyciężyły całkowicie sprawiedliwie i nie pozostawiając wątpliwości. Przewyższali nas taktycznie, technicznie i fizycznie. Na pewnym poziomie dobra organizacja w defensywie, determinacja i wysiłek to za mało. Trzeba dysponować też innymi aspektami gry, zrozumieć je. To kluczowe, jeśli mamy iść naprzód w tym turnieju - skomentował rodak Pochettino.
Dodał jednak, że nie wszystko dla jego zespołu jest stracone. - Mundial się dzisiaj zaczął, a nie skończył. Dopóki zostaje nam choć jedna minuta, walczymy do końca o awans - zapewnił.
W grupie D rywalizują także Australia i Turcja, które zmierzą się w sobotę. (PAP)

