Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
Piłka nożna

Liga Mistrzów – Lech przegrał z Aarhus w rzutach karnych i odpadł w 2. rundzie eliminacji

Piłkarze Lecha Poznań przegrali u siebie z Aarhus GF po serii rzutów karnych 3-4 w rewanżowym meczu 2. rundy eliminacji Ligi Mistrzów i odpadli z dalszej rywalizacji. Po dogrywce Duńczycy prowadzili 4:1, a pierwsze spotkanie mistrz Polski wygrał w takim samym stosunku.
Liga Mistrzów – Lech przegrał z Aarhus w rzutach karnych i odpadł w 2. rundzie eliminacji
Piłkarze Lecha Poznań po porażce z Aarhus GF w rzutach karnych podczas rewanżowego meczu 2. rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów

Autor: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Lech Poznań – Aarhus GF 1:4 dogr. (0:3, 0:1), rzuty karne 3-4.

Bramki: 0:1 Tobias Bech (32), 0:2 Kristian Arnstad (55-karny), 0:3 Frederik Tingager (75-głową), 1:3 Filip Jagiełło (95), 1:4 Tomas Oli Kristjansson (100).

Żółte kartki – Lech Poznań: Antoni Kozubal, Yannick Agnero. Aarhus GF: James Bogere, Mikael Anderson, Frederik Emmery, Mouhammade Camara.

Sędzia: Juxhin Xhaja (Albania). Widzów: 36 215.

Pierwszy mecz Lech wygrał 4:1, do 3. rundy eliminacji awansował Aarhus GF.

Lech wystąpi w trzeciej rundzie eliminacyjnej Ligi Europy, w której zmierzy się z KI Klaksvik z Wysp Owczych.

Kibicom Lecha ten wieczór na długo pozostanie w pamięci, ale wspomnienia będą koszmarne. „Kolejorz” dokonał czegoś, co wydawało się niemożliwe - roztrwonił trzybramkową zaliczkę z pierwszego spotkania w Danii, przegrał serię rzutów karnych i odpadł z dalszych eliminacji Ligi Mistrzów. Na pocieszenie mistrzom Polski pozostanie walka o awans do fazy ligowej Ligi Europy.

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w pierwszym meczu, na trybunach zasiadło ponad 36 tysięcy kibiców. Do stolicy Wielkopolski wybrało się ponad dwa tysiące fanów mistrza Danii, którzy wierzyli, że ich ulubieńcy będą w stanie odwrócić losy rywalizacji.

Pierwszy kwadrans upłynął po znakiem lekkiej przewago gości. Lechici, mimo że momentami byli zepchnięci na swoje pole karne, niemal bezbłędnie radzili sobie w defensywie. Duńczycy najlepszą szansę na otwarcie wyniku mieli już w piątej minucie, gdy kilka metrów przed polem karnym Pablo Rodriguez sfaulował Mikaela Andersona. Tobias Bech uderzył z rzutu wolnego prosto w mur i Poznaniacy mogli odetchnąć.

Mecz był dość „szarpany”, a oba zespoły nie potrafiły się dłużej utrzymać przy piłce. Lech w końcu przeniósł ciężar gry na połowę rywala, a w 18. min Mikael Ishak z bliska mocno uderzył głową, ale Mads Christiansen zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Po rzucie rożnym Jonas Jensen-Abbew zagrał ręką w polu karnym i albański arbiter Juxhin Xhaja podyktował „11”. Po wideoanalizie sędzia zmienił decyzję i anulował karnego.

Minęło kilka minut i mistrzowie Danii znów mocniej zaatakowali. Lechici zaczęli grać za nerwowo i popełniać błędy w defensywie. Po akcji Kristiana Arnstada, Tobias Bech, mimo że był naciskany przez Terry’ego Yegbe, z ostrego kąta znalazł drogę do bramki.

Zdobyty gol uskrzydlił piłkarzy Aarhus, ale to Lech był bliższy wyrównania. Strzał Rodrigueza Christiansen odbił pod nogi Luisa Palmy, którego dobitka z pięciu metrów poszybowała wysoko ponad bramką. Później Palma próbował pokonać golkipera rywali z rzutu wolnego, ale minimalnie strzelił nad poprzeczką.

Gospodarze nieźle zaczęli drugą połowę – świetnej okazji nie wykorzystał Patrik Walemark, który przegrał w sytuacji sam na sam z Christiansenem. W odpowiedzi Mateusz Lis z niemałym trudem obronił uderzenie Erica Kahla.

Minutę później arbiter po interwencji VAR podyktował rzut karny dla gości za zagranie ręką Roberta Gumnego. Kapitan Aarhus Arnstad trochę szczęśliwie pokonał Lisa i lechici w dwumeczu mieli już tylko jednobramkową przewagę.

Duńczycy postawili wszystko na jedną kartę i szukali kolejnego gola, piłkarze „Kolejorza” nadal mieli problem z dłuższym utrzymaniem się przy piłce i spokojnym rozgrywaniem akcji.

Kwadrans przed upływem regulaminowego czasu gry stało się w końcu to, czego nikt w Poznaniu nie mógł przypuszczać. Do dośrodkowania w pole karne najwyżej wyskoczył Frederik Tingager i głową podwyższył rezultat. Niemal cały stadion ucichł, jedynie duńscy fani wręcz oszaleli ze szczęścia.

Goście próbowali pójść za ciosem i czwarty gol dla Aarhus wisiał w powietrzu. Poznaniacy przetrwali trudny moment i sami w końcówce groźniej zaatakowali. Szansę miał znów Walemark oraz Allahyar Sayyadmanesh, ale rezultat nie uległ już zmianie.

Początek dogrywki zaczął się obiecująco dla gospodarzy – w 95. minucie po strzale Michała Gurgula Duńczycy zbyt krótko wybili piłkę i Filip Jagiełło w końcu trafił do siatki.

Lech tylko przez pięć minut był ponownie w trzeciej rundzie eliminacji, bowiem zawodnicy Aarhus po raz czwarty zmusili do kapitulacji Lisa. Wprowadzony trzy minuty wcześniej Tomas Oli Kristjansson miał dużo swobody w polu karnym i przymierzył przy samym słupku.

Jeszcze w pierwszej części dodatkowego czasu gry mistrzowie Polski mieli wyborne szanse na zdobycie goli. Niezwykle szybki Daniel Hakans zostawił za plecami zmęczonych rywali i podał do Yannicka Agnero. Iworyjczyk jednak źle przyjął piłkę i jego strzał nie sprawił większych kłopotów Chrstiansenowi.

W drugiej połowie dogrywki Lech posiadał inicjatywę, ale sposób rozgrywania akcji pozostawiał wiele do życzenia. Ponownie Jagiełło był blisko zdobycia swojego drugiego gola, lecz minimalnie chybił. Poznaniakom bardziej zależało na uniknięciu rzutów karnych, ale mocno zawodzili pod bramką przeciwnika.

W konkursie „jedenastek” więcej zimnej krwi zachowali goście, choć po pierwszej serii Lech prowadził, bowiem Jagiełło wykorzystał karnego, a Arnstad trafił w słupek. Później Christiansena nie potrafili pokonać Sayyadmanesh i Antoni Kozubal, a Duńczycy do końca wykazali się stuprocentową skutecznością i zagrają w trzeciej rundzie eliminacji LM z azerskim Sabah Baku.

Podopiecznym Nielsa Frederiksena pozostanie walka w eliminacjach Ligi Europy. W trzeciej rundzie kwalifikacji zmierzą się z KI Klaksvik z Wysp Owczych. Pierwsze spotkanie odbędzie się 6 sierpnia w Poznaniu, rewanż rozegrany zostanie tydzień później.

Marcin Pawlicki (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama