Doświadczenie w Kongresie i solidna baza finansowa – to atuty potencjalnej kampanii kongresmena USA Mike’a Quigleya w wyborach na burmistrza Chicago. Informacje te podał 26 grudnia portal Daily Herald.
Quigley, demokratyczny kongresman reprezentujący 5. okręg w Illinois, od miesięcy gromadzi fundusze, które mogą posłużyć do startu w wyborach na burmistrza Chicago, których pierwsza tura zaplanowana jest na luty 2027 roku.
Według danych stanowych, komitet polityczny „Friends of Mike Quigley” zebrał od sierpnia br. dziesiątki tysięcy dolarów. Pierwszy kwartalny raport finansowy, złożony w połowie października, pokazywał wpływy przekraczające 54 tysiące dol. i wydatki oszacowane na 27 tys. dol. Od tego czasu na fundusz Quigleya wpłynęło ponad 115 tys. dol. kolejnych wpłat.
Kongresmen Quigley, mieszkaniec dzielnicy Lakeview na północy miasta, do 29 grudnia nie odniósł się do medialnych spekulacji na temat jego startu w wyborach na burmistrza Chicago.
Temat zresztą nie jest nowy, bo w 2022 r. demokrata zarejestrował komitet polityczny „Quigley for Chicago” i sondował swoje szanse w wyborach na burmistrza, ale ostatecznie zrezygnował ze startu w 2023 r. Swoją decyzję uzasadniał tym, że nie może oderwać się od swoich obowiązków w Kongresie USA z uwagi na napiętą sytuację związaną z napaścią Rosji na Ukrainę.
Quigley ma ubiegać się o reelekcję w swoim kongresowym 5. okręgu. W marcowych prawyborach Demokratów w 2026 roku zmierzy się z czterema rywalami.
Kongresmen nie jest jedynym potencjalnym kandydatem, który może spróbować pozbawić władzy obecnego burmistrza Brandona Johnsona, który wygrał wybory w 2023 r. O swoich planach startu poinformowała już skarbnik powiatu Cook Maria Pappas oraz biznesmen Joe Holberg.
W gronie innych typowanych kandydatów wymieniany jest też sekretarz stanu Illinois Alexi Giannoulias, a także rewident stanowa Susana Mendoza.
Joanna Trzos
[email protected]








