Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 10 stycznia 2026 02:09

Narodziny Krainy Czarów

„Alicja w Krainie Czarów” uchodzi dziś za jedną z najbarwniejszych i najbardziej surrealistycznych książek dla dzieci, lecz jej narodziny i losy autora – Charlesa Lutwidge’a Dodgsona, znanego światu jako Lewis Carroll, matematyka, pisarza i ekscentryka – same przypominają niezwykłą opowieść. To historia utkana z paradoksów, nieporozumień, kontrowersji i tajemnic – równie zagadkowa i osobliwa jak sama książka.
Narodziny Krainy Czarów
Ilustracja do "Alicji w krainie czarów" autorstwa John Tenniel'a

Autor: Adobe Stock

Chłodna logika i magia literatury

Charles Lutwidge Dodgson był wykładowcą matematyki w Oksfordzie. Żył w świecie równań i logiki, a jednocześnie pisał wiersze, opowiadania i satyry, które roiły się od gier słownych i paradoksów. Był ekscentrykiem. Cierpiał na wadę wymowy – seplenił i jąkał się – co czyniło go nieśmiałym wobec dorosłych, ale uwielbianym przez dzieci. Z nimi czuł się swobodnie, wymyślał dla nich gry, opowieści, zabawy słowne – a one w zamian otwierały przed nim świat wyobraźni, w którym czuł się swobodniej niż w akademickich murach. To właśnie dzieci były pierwszymi czytelnikami i recenzentami jego fantazji.

Wielką pasją Carrolla była fotografia. W epoce, gdy aparat należał jeszcze do rzadkości i luksusów, wykonał setki zdjęć – głównie dzieci. Jego fotograficzna spuścizna wciąż dzieli badaczy: jedni widzą w niej czystą estetykę wiktoriańskiej epoki, inni – subtelne napięcie, które trudno zinterpretować w prosty sposób.

Ta dwoistość – surowego naukowca i marzyciela-artysty – sprawiła, że potrafił z chłodnej logiki uczynić magię literatury. Do końca życia nie zrezygnował z pracy matematyka, publikował traktaty z algebry i logiki, a nawet podręczniki, ale paradoksalnie sławę przyniosła mu bajka, której – jak sam twierdził – nigdy nie planował napisać.

Legenda głosi, że 4 lipca 1862 roku Carroll wraz z przyjacielem, pastorem Robinsonem Duckworthem, zabrał na wycieczkę łódką po Tamizie trzy córki dziekana Henry’ego Liddella: Lorinę, Edith i dziesięcioletnią Alice. Ta ostatnia poprosiła go, by opowiedział bajkę. Carroll, mający nieprzeciętną wyobraźnię, zaczął snuć historię o dziewczynce, która podążyła za białym królikiem i wpadła do niezwykłego świata pełnego paradoksów.

Z początku była to tylko spontaniczna opowieść wymyślona na wodzie. Lecz Alice tak nalegała, by Carroll spisał tę historię, że kilka miesięcy później dostała zeszyt ozdobiony własnoręcznymi ilustracjami autora. Ten rękopis, zatytułowany „Alice’s Adventures Under Ground”, przetrwał do dziś i jest jednym z najcenniejszych literackich skarbów XIX wieku.

 

Literacka rewolucja

Carroll przez długi czas utrzymywał bliskie relacje z rodziną Liddellów. Spędzał u nich wiele godzin, zabierał dziewczynki na spacery i wycieczki, a dla małej Alice stał się kimś w rodzaju przewodnika po świecie wyobraźni. Pozowała mu do zdjęć, była jego muzą. Z czasem jednak ta przyjaźń zaczęła budzić kontrowersje. Biografowie spekulują, że Carroll darzył dziewczynkę uczuciem zbyt intensywnym; pojawiła się nawet plotka o oświadczynach, gdy Alice miała zaledwie dwanaście lat – choć nigdy tego nie udowodniono. Wiadomo jedynie, że relacje nagle zerwano, a sama Alice w dorosłym życiu niechętnie wracała do swojej literackiej tożsamości. Wyszła za mąż dopiero po trzydziestce i często z irytacją podkreślała, że wciąż postrzegano ją głównie jako „prawdziwą Alicję”.

W 1865 roku „Alicja w Krainie Czarów” ukazała się drukiem. Była książką zupełnie inną od wszystkich dotychczasowych opowieści dla dzieci – nie zwykłą bajką, lecz prawdziwą literacką rewolucją. Zamiast moralizatorskich historyjek, tak popularnych w XIX wieku, Carroll podarował czytelnikom świat pozbawiony reguł i kar, gdzie logika wywraca się na opak, a fantazja rządzi niepodzielnie. Królowa Kier krzycząca „Ściąć mu głowę!”, Kot z Cheshire znikający kawałek po kawałku czy Szalony Kapelusznik stali się symbolami wyobraźni, która odważyła się przeciwstawić surowej moralności epoki wiktoriańskiej.

Dzieci pokochały książkę natychmiast, ale docenili ją również matematycy, filozofowie i psychologowie. Każdy znajdował w niej coś dla siebie: humor, logikę, groteskę, zagadki, a nawet ukryte satyry na ówczesne realia akademickie i polityczne.

Ogromny udział w sukcesie „Alicji” miały ilustracje Johna Tenniela – słynnego rysownika satyrycznego „Punch’a”. To on nadał bohaterom powieści nieśmiertelne oblicza: smukłej dziewczynce w fartuszku, uśmiechniętemu Kotu z Cheshire czy groteskowemu Kapelusznikowi. Co ciekawe, całe pierwsze wydanie z 1865 roku wycofano i przeznaczono do zniszczenia, ponieważ Tenniel był niezadowolony z jakości druku. Dziś nieliczne ocalałe egzemplarze należą do najcenniejszych książek kolekcjonerskich w historii literatury.

W 1871 roku ukazała się kontynuacja – „Po drugiej stronie lustra”. Tym razem Alicja przekracza taflę zwierciadła i trafia do świata przypominającego ogromną szachownicę, gdzie każdy ruch ma swoje konsekwencje. To właśnie tam spotyka Humpty’ego Dumpty’ego oraz Czerwoną i Białą Królową. W tej książce Carroll poszedł jeszcze dalej w swoich eksperymentach z logiką, językiem i absurdem, tworząc opowieść jeszcze bardziej zaskakującą i wieloznaczną niż pierwsza.

 

Świat bez końca

Lewis Carroll nigdy się nie ożenił. Do końca życia pozostał samotnikiem i ekscentrykiem, związanym niemal nierozerwalnie z Oksfordem. Zmarł w 1898 roku na zapalenie płuc, mając 65 lat.

Po jego śmierci rodzina zniszczyła wiele pamiętników i listów – prawdopodobnie, by uniknąć domniemanych skandali. Dlatego wokół jego postaci do dziś unosi się aura tajemnicy.

Jednak to, co najważniejsze, przetrwało. „Alicja w Krainie Czarów” stała się nie tylko opowieścią dla dzieci, lecz także metaforą dzieciństwa, labiryntem ludzkiej wyobraźni i królestwem absurdu, w którym każdy może odnaleźć cząstkę własnych snów. Carroll – matematyk, pisarz i wizjoner – stworzył dzieło, które od ponad 160 lat trwa jako uniwersalny język kultury.

Dziś trudno wyobrazić sobie literaturę bez dziewczynki, która pobiegła za Białym Królikiem i spadła w głąb króliczej nory – do świata, który nie zna końca.

Monika Pawlak


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama