Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 13 stycznia 2026 07:59

Niepokorna kamera

Ma na koncie trzy nominacje do Oscara, Złoty Glob i dziesiątki innych wyróżnień. I choć jej najnowszy film „Franz Kafka” nie dostał się na listę kandydatów do tegorocznych Oscarów, to Agnieszka Holland wciąż jest jednym z najmocniejszych nazwisk w światowym kinie, a jej biografia to gotowy scenariusz.
Niepokorna kamera
Agnieszka Holland

Autor: Wikipedia

Gdy opowiada historię filmową – świat słucha uważnie. Jej dzieła, począwszy od „Europa, Europa”, przez „W ciemności”, aż po głośne, współczesne tytuły „Obywatel Jones” czy „Zielona granica” nie tylko są doceniane na światowych festiwalach, ale też zostają z widzem na długo. Holland od dekad udowadnia, że kino może być jednocześnie artystyczne, odważne i głęboko ludzkie. 

Z komunistycznych korzeni

Urodziła się w Warszawie, trzy lata po zakończeniu wojny, 28 listopada 1948 roku. Jej dom był nacechowany historią i polityką. Ojciec reżyserki, Henryk Holland, był socjologiem i dziennikarzem żydowskiego pochodzenia, zaś matka, Irena, z domu Rybczyńska, również dziennikarką, a w czasie wojny aktywną uczestniczką Powstania Warszawskiego. Oboje rodzice byli komunistami i członkami Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Agnieszka ma też młodszą o 6 lat siostrę, Magdalenę (obecnie Łazarkiewicz), która również jest reżyserką. 

W domu Hollandów często dyskutowało się o polityce i kulturze. W książce Krystyny Naszkowskiej „My dzieci komunistów” Agnieszka jako jedna z bohaterek mówiła, że w pierwszym okresie powojennym jej ojciec przeżył ogromne rozczarowanie ówczesną władzą i zajął się sprawami pozapolitycznymi. Zaczął interesować się kulturą, podróżować. To on zaszczepił w Agnieszce miłość do kultury i sztuki. Regularnie zabierał ją do kina czy teatru. W jednym z niedawno nagranych podcastów dla Polskiego Radia Holland wyznała, że choć jej ojciec kojarzony jest głównie jako działacz komunistyczny, to dla niej był przede wszystkim człowiekiem wrażliwym na krzywdę innych. „Nie chcę romantyzować mojej odwagi czy bezkompromisowości, ale pewne cechy, takie jak niezgoda na niesprawiedliwość, podłość czy na traktowanie innego człowieka w sposób instrumentalny albo niegodny, wzięłam z domu” – powiedziała w podkaście.

Z kolei swoją matkę wspomina tak: „Była bardzo ładną kobietą, taką promienną, niebieskooką blondynką. Wiem, że cieszyła się dużym powodzeniem, szczególnie wśród żydowskich komunistów, ale nie tylko. Konwicki mi kiedyś powiedział: »Wszyscy kochaliśmy się w pani mamie«”. 
 

Bez ojca

Nie było to jednak dobrane małżeństwo. W 1959 roku Henryk Holland wyprowadził się z domu. Matka związała się ze Stanisławem Brodzkim, również dziennikarzem żydowskiego pochodzenia. Dwa lata później ojciec reżyserki został oskarżony o zdradę stanu. Po decyzji o aresztowaniu przewieziono go do jego mieszkania w celu przeprowadzenia rewizji. W jej trakcie Holland popełnił samobójstwo, skacząc z okna na szóstym piętrze. Co prawda okoliczności tej śmierci były przedmiotem wielu plotek. Pojawiła się też taka, która sugerowała zabójstwo. Ostatecznie, już po upadku komuny, odnaleziono zapis podsłuchu z mieszkania Henryka, który rozwiał wszelkie wątpliwości. 

Trzynastoletnia wówczas Agnieszka o śmierci ojca dowiedziała się z… gazet. Wiadomość ta była dla niej ogromną traumą i wpłynęła na postrzeganie świata, kwestii społecznych i politycznych. 

 

Zarządzanie wyobraźnią

Agnieszka była chorowitym dzieckiem. Pierwsze dwa lata szkoły podstawowej praktycznie przeleżała w domu. Nadmiar wolnego czasu spędzała na rysowaniu. Okazało się, że ma talent do kreowania świata z własnej wyobraźni i fantazji. Początkowo chciała zostać malarką, ale kiedy spotkała bardzo zdolnego chłopaka, zrozumiała, że nigdy nie będzie miała takiej ekspresji jak on. „Zrobiłam sobie autoanalizę i dowiedziałam się, że jest we mnie wizualna ekspresja, chęć opowiadania historii i władza pozwalająca mówić ludziom, co mają robić. Doszłam do wniosku, że taki jest reżyser filmowy” – wyznała w jednym z wywiadów do magazynu „VIVA!”. 

Do FAMU, legendarnej szkoły filmowej w Pradze, zdała mając 17 lat. Już na pierwszym roku poznała starszego o 6 lat kolegę z uczelni, Laco Adamika. Szybko między nimi zaiskrzyło. Rok później wzięli ślub. Początkowo mieszkali w akademiku, jednak dość szybo znaleźli nieduże, ale własne mieszkanie. W stolicy Czechosłowacji panowały wtedy burzliwe nastroje. Wkrótce nadeszła Praska Wiosna, a że zarówno reżyserka, jak i jej mąż działali w opozycji, zainteresowały się nimi komunistyczne służby. Holland trafiła do więzienia. 

Po odzyskaniu wolności para przeprowadziła się do Polski. Był to początek lat 70. Agnieszka rozpoczęła współpracę z Andrzejem Wajdą, a Laco Adamik zaczął zdobywać uznanie jako reżyser teatralny. W 1972 roku przyszła na świat ich jedyna córka, Katarzyna (obecnie również reżyserka). 

 

Mozolna droga do debiutu

Pracując w Zespole Filmowym X Holland marzyła, by zrealizować własny scenariusz, ale wszystkie jej teksty były odrzucane przez cenzurę. Dopiero w 1975 roku udało jej się zrealizować swój pierwszy krótkometrażowy film fabularny, napisany na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza „Wieczór u Abdona”. Rok później wraz z Pawłem Kędzierskim i Jerzym Domaradzkim wyreżyserowała dramat psychologiczny „Zdjęcia próbne”. W międzyczasie miała asystować Andrzejowi Wajdzie w trakcie realizacji „Człowieka z marmuru”, jednak na żądanie władz została odsunięta. Dopiero ich kolejny wspólny projekt „Bez znieczulenia” z 1978 roku przyniósł Holland satysfakcję. Jej scenariusz dostał nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. 

W tym samym roku Agnieszka zadebiutowała pełnometrażową fabułą pt. „Aktorzy prowincjonalni”. Film ten przyniósł jej nagrodę FIPRESCI na Festiwalu Filmowym w Cannes w 1980 roku. Wtedy zwróciła na siebie uwagę nie tylko polskiego, ale i światowego kina. Potwierdziła to swoim kolejnym tytułem „Gorączka”, który zdobył nagrody zarówno w Gdyni, jak i na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. 

 

Przymusowa emigracja

Wiosną 1981 roku Holland zrealizowała kolejny tytuł „Kobieta samotna”, który zdążyła zmontować przed wprowdzeniem stanu wojennego w Polsce. Niedziela 13 grudnia 1981 roku zastała ją w Szwecji. Jeździła tam z filmem, opowiadając jednocześnie o sytuacji w ojczyźnie. Umówiła się z mężem, że 16 grudnia spotkają się u ich rodziny w Goteborgu. Kiedy w szwedzkiej telewizji zobaczyła czołgi na ulicach Warszawy, była zdruzgotana. Miała w pamięci zmiażdżenie Praskiej Wiosny. Wiedziała, że po tym, co opowiadała o polskiej władzy, nie ma po co wracać do kraju. 

Ostatecznie osiedliła się we Francji. Cierpiała z tęsknoty za mężem i córką. Wszelkimi sposobami próbowała ich ściągnąć do siebie. Komunistyczne władze nie dawały im jednak pozwolenia na wyjazd. Udało się dopiero, kiedy reżyserka wysłała fałszywe zaświadczenie o swoim stanie zdrowia. Kiedy Laco Adamik z Katarzyną przyjechali do Francji, odetchnęła z ulgą. Niestety po miesiącu mąż Agnieszki wrócił do Polski. Nie był gotowy na kolejną emigrację. Ich małżeństwo zakończyło się rozwodem.

 

Światowa sława

Dzięki emigracji Holland zaczęła międzynarodową karierę. Takie filmy jak „Gorzkie żniwa” (pierwsza nominacja do Oscara), „Europa, Europa” (kolejna nominacja do Oscara i Złoty Glob), „W ciemności” (trzecia nominacja do Oscara), a także reżyseria odcinków popularnych seriali jak „The Wire” czy „House of Cards” ugruntowały status Holland jako jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich reżyserek na świecie. Od 2020 roku pełni też funkcję przewodniczącej Europejskiej Akademii Filmowej. 

Wciąż jednak pozostała wrażliwa na ludzką krzywdę, co nie zawsze spotyka się z przychylnością władzy i obywateli. Szczególnie emocjonująca była dyskusja wokół jej filmu „Zielona granica”, zainspirowanego kryzysem migracyjnym na granicy Białorusi i Polski. Ówczesne władze RP uznały, że to film „antypolski”, a reżyserka zmierzyła się z ogromnym hejtem. „Zielona granica” została jednak uhonorowana Nagrodą Jury na Festiwalu Filmowym w Wenecji, a rok później, po zmianie władzy w Polsce, otrzymała Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. 

Niedawno premierę miał kolejny film Holland. Tym razem wzięła ona na tapet biografię Franza Kafki, którą zrealizowała w oryginalny, nowoczesny sposób. 

Agnieszka Holland dla jednych jest artystką, dla innych autorytetem moralnym. Przede wszystkim jednak jest kobietą w nieustannym ruchu, odważną, bezkompromisową, ciekawą ludzi i rzeczywistości. I być może dlatego jej głos ma taką siłę. 

Małgorzata Matuszewska


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama