Jak co roku przed polską placówką przez cały dzień stała długa kolejka chętnych do zwiedzenia zabytkowego budynku oraz zapoznania się z polską kuchnią i kulturą. Tegorocznym tematem imprezy było 250-lecie przyjaźni polsko-amerykańskiej.
- W tym roku zaprosiliśmy naszych gości na Polish-American Friendship Fair, czyli połączenie dwóch bardzo popularnych tradycji: amerykańskiego county fair i polskiego festynu. Działo się dużo: od koła fortuny, przez fotobudkę, po 6-godzinny koncert polskich i amerykańskich przebojów - podsumowała w rozmowie z PAP rzeczniczka ambasady Katarzyna Rybka-Iwańska. Jak przyznała, największą atrakcją były gotowane przed budynkiem ambasady 6 tys. pierogów, co przerodziło się w „spontaniczny piknik”.
Według szacunków ambasady, w imprezie uczestniczyło ponad 2,5 tys. osób. Dużą część gości stanowili mieszkańcy stolicy i okolic, którzy od lat oblegają w ten dzień placówki państw UE.
- Ja mieszkam tu już od dawna, ale jestem po raz pierwszy. Nie wiedziałam, że taka wspaniałą impreza - powiedziała PAP Rachel, urzędniczka z Waszyngtonu. Przyznała, że liczyła na spróbowanie pierogów.
Obok pierogów i krówek, muzyki wykonywanej na żywo, były też konkursy wiedzy o Polsce z nagrodami, malowanie muralu oraz znana z amerykańskich jarmarków gra w cornhole.
Polska ambasada była jedną z 25 placówek państw UE oraz Ukrainy, które w sobotę otworzyły swoje drzwi dla Amerykanów z okazji Dnia Europy. Jak co roku największe tłumy - tworzące długie na setki metrów kolejki - oblegały ambasady Włoch (gdzie serwowano pizzę i włoskie lody) oraz Francji, która swoją imprezę połączyła z Niemcami. Ambasada Danii przyciągnęła z kolei odwiedzających szansą wygrania wycieczki na Grenlandię.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)









