Gubernator Tim Walz, burmistrz Minneapolis Jacob Frey oraz prokuratorzy stanowi domagali się „rzetelnego i przejrzystego śledztwa”, podkreślając, że odmowa dostępu do dowodów podważa zaufanie publiczne.
Naszą prośbą jest przyjęcie prawdy – mówił Frey, obawiając się, że rząd federalny już przesądził o zasadności użycia broni. Jak zauważył „New York Times” napięcie w aglomeracji Minneapolis rośnie. Zamknięto szkoły, aktywowano Gwardię Narodową, a agenci federalni kontynuowali patrole.
Jednocześnie Departament Bezpieczeństwa Krajowego zapowiedział ponowne przejrzenie tysięcy spraw uchodźców w Minnesocie, a Departament Rolnictwa wstrzymał 129 mln dolarów płatności, powołując się na śledztwa dotyczące nadużyć w programach socjalnych. Biały Dom bronił działań Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) publikując nagranie z telefonu agenta, podczas gdy liderzy stanowi określali federalną narrację jako „propagandę”.
Na ulicach doszło do protestów i starć o niskiej intensywności; tysiące osób wzięły udział w czuwaniu modlitewnym przed Kapitolem stanowym.
– To, co widzimy, to autorytaryzm – oceniła wicegubernator Peggy Flanagan. Władze stanowe ostrzegały, że strach paraliżuje codzienne życie mieszkańców, szczególnie w dzielnicach zamieszkanych przez Latynosów i Somalijczyków.
„Washington Post” zwrócił uwagę, że w piątek opublikowano 47-sekundowe wideo z kamery telefonu agenta ICE. Nagranie pokazuje, że Renee Good rozmawiała z agentem ICE tuż przed strzałami, a jej żona zachęcała ją do odjazdu
Słychać słowa: „Drive, baby, drive”, a chwilę później trzy strzały. Nie widać jednoznacznie, czy SUV uderzył funkcjonariusza, jak twierdzi administracja. Analiza „Washington Post” wskazuje, że agent mógł odskoczyć i strzelał z boku pojazdu, gdy auto skręcało, oddalając się.
Po strzałach na nagraniu słychać męski głos wypowiadający przekleństwa: „F...g b...ch”, co dodatkowo zaostrzyło debatę publiczną.
Wiceprezydent J.D. Vance uznał wideo za dowód obrony koniecznej, lecz prawnicy i politycy Minnesoty podkreślają, że tylko niezależne śledztwo może rozstrzygnąć sprzeczne wersje wydarzeń.
– Mieliśmy gwizdki. Oni mieli broń – napisała żona zabitej, opisując moment konfrontacji.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)








