Jak podał „WP”, rewizję w domu dziennikarki Hanny Natanson, zajmującej się sprawami urzędników federalnych, przeprowadzono w środę rano. Agenci mieli poinformować ją, że kobieta nie jest przedmiotem śledztwa. Nakaz rewizji mówił o tym, że jest to część dochodzenia przeciwko administratorowi systemów, który jest oskarżony o to, że korzystał ze swojego dostępu do ściśle tajnych dokumentów, wynosząc je do swojego domu.
W ramach przeszukania funkcjonariusze mieli zabrać dziennikarce telefon, dwa laptopy, w tym służbowy, i smartwatch.
„Choć dla agentów FBI przeprowadzanie dochodzeń w sprawie przecieków wokół reporterów publikujących poufne informacje państwowe nie jest niczym niezwykłym, to przeszukanie w domu reporterów są niezwykle rzadkim i agresywnym posunięciem” - komentuje dziennik.
Informacje o rewizji potwierdziła w środę prokurator generalna Pam Bondi, która oznajmiła, że dziennikarka pozyskiwała „tajne i nielegalnie ujawnione” informacje od pracownika firmy współpracującej z Pentagonem.
„Osoba ujawniająca informacje przebywa obecnie za kratkami (...) Administracja Trumpa nie będzie tolerować nielegalnych wycieków tajnych informacji, które, kiedy są ujawniane, stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego naszego narodu” - napisała Bondi na platformie X.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








