Naloty, gaz i pozwy
Pozew został złożony w poniedziałek, 12 stycznia, przez prokuratora generalnego Illinois Kwame Raoula. Podobny pozew tego samego dnia wniosła także Minnesota, która chce zablokować działania ICE. Władze Illinois twierdzą, że federalni agenci Straży Granicznej (Border Patrol) i służby imigracyjnej ICE (Immigration and Customs Enforcement) stosują niebezpieczne metody egzekwowania prawa, które naruszają konstytucję i podważają suwerenność stanu.
W pozwie czytamy, że działania administracji prezydenta Trumpa, prowadzone pod hasłem wzmocnionej kontroli imigracyjnej, stanowią „groźną, brutalną i bezprawną ingerencję” w funkcjonowanie Illinois i miasta Chicago. Utrudnia to realizację podstawowych zadań władz lokalnych. Pozew dotyczy trwającej operacji Midway Blitz, która zdaniem Raoula narusza Dziesiątą Poprawkę do Konstytucji USA oraz federalną ustawę o procedurach administracyjnych.
Według pozwu agenci Border Patrol oraz ICE od września przeprowadzili dziesiątki agresywnych nalotów w Chicago i okolicach, działając nie jak funkcjonariusze prawa, lecz jak „okupanci”. „Okupacja Illinois i Chicago ma na celu zmuszenie władz lokalnych do porzucenia polityki, która szanuje i chroni imigrantów, oraz do wykorzystania zasobów stanu do realizacji celów obecnej administracji” – czytamy w pozwie. Wśród pozwanych znaleźli się m.in. sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (Department of Homelad Security, DHS) Kristi Noem oraz szef Straży Granicznej Greg Bovino.
Departament Bezpieczeństwa Krajowego odrzucił zarzuty. Rzeczniczka DHS Tricia McLaughlin nazwała pozew bezpodstawnym. Stwierdziła, że politycy w Illinois i Chicago wypuścili na ulice groźnych przestępców, a ich zaniedbania kosztowały ludzkie życie. Zapowiedziała, że DHS udowodni swoje racje w sądzie.
Przemoc i ofiary działań agentów
Burmistrz Chicago Brandon Johnson powiedział, że działania agentów federalnych były nie tylko nielegalne, ale też okrutne. „Te działania niepotrzebnie siały strach i wyrządziły krzywdę naszym społecznościom. Moja administracja będzie zdecydowanie bronić praw mieszkańców i rozliczać każdego, kto nadużywa władzy. Nikt nie stoi ponad prawem” – oświadczył Johnson.
Prokurator Raoul poinformował, że pozew ma doprowadzić do wydania sądowego zakazu stosowania przez agentów imigracyjnych w Illinois nielegalnych metod, w tym używania gazu łzawiącego i innych środków chemicznych wobec osób, które nie stawiają oporu, oraz zakazu zbierania danych biometrycznych i wchodzenia na prywatne posesje bez nakazu sądowego.
Według pozwu, niczym niesprowokowani agenci federalni wielokrotnie używali broni do tłumienia zamieszek, w tym gazu łzawiącego i gumowych kul wobec protestujących, dziennikarzy i mieszkańców Illinois. Sąd federalny w Chicago stwierdził już wcześniej, że agenci Border Patrol, w tym Greg Bovino, wielokrotnie kłamali na temat zagrożenia ze strony protestujących. Funkcjonariusze bezprawnie używali gazu łzawiącego, obezwładniali ludzi, bili ich, strzelali kulami pieprzowymi i celowali bronią w mieszkańców Chicago.
„To, co dzieje się od września 2025 roku, nie jest egzekwowaniem prawa imigracyjnego” – czytamy w pozwie. „Administracja przeniosła taktyki znane z granicy do dzielnic Chicago i celowo je eskalowała”. W pozwie przypomniano tragiczne wydarzenia: 12 września ub. roku agent ICE śmiertelnie postrzelił Silverio Villegasa Gonzáleza podczas kontroli drogowej we Franklin Park, a w październiku 31-letnia Marimar Martinez została postrzelona przez agentów CBP w Brighton Park. Początkowo postawiono jej zarzuty napaści na funkcjonariuszy, ale później je wycofano.
Pritzker, weterani i sprzeciw wobec użycia wojska
Władze Illinois podkreślają, że przez dekady agenci federalni egzekwowali prawo imigracyjne bez zakłócania porządku publicznego. Dopiero operacja Midway Blitz stała się przykładem „skrajnie nieakceptowalnej policji miejskiej”, według gubernatora JB Pritzkera. „W obliczu okrucieństwa i zastraszania ze strony administracji Trumpa Illinois staje w obronie swoich mieszkańców. Po raz kolejny pozywamy Donalda Trumpa, by pociągnąć jego administrację do odpowiedzialności za bezprawne działania, niepotrzebną eskalację i rażące nadużycia władzy” – oświadczył Pritzker.
Podczas konferencji prasowej 12 stycznia gubernator włączył do debaty byłych dowódców wojskowych i weteranów. „Złożyliśmy przysięgę na konstytucję tego wspaniałego kraju i dlatego dziś tu jestem. Jako obywatele, a nie tylko jako oficerowie, mamy obowiązek sprzeciwić się nadużyciom władzy federalnej – w Illinois, w Kalifornii i gdzie indziej” – stwierdził były generał adiutant Gwardii Narodowej Illinois, major William Ennard.
Razem z innymi byłymi wojskowymi i weteranami podkreślali, że wysyłanie sił wojskowych do miast, gdy nie ma powszechnych zamieszek ani załamania lokalnych struktur porządkowych, i wbrew woli lokalnych władz i policji, jest „nadzwyczajnym i niebezpiecznym naruszeniem wieloletnich norm demokratycznych”.
Po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca grudnia prezydent Donald Trump wycofał plany rozmieszczenia Gwardii Narodowej w Chicago i Portland oraz wycofał wojska z Los Angeles. Na platformie Truth Social zapowiedział jednak, że żołnierze „wrócą – być może w zupełnie innej i znacznie silniejszej formie – gdy przestępczość znów zacznie gwałtownie rosnąć”.
Wcześniej Departament Sprawiedliwości USA złożył pozew przeciwko Pritzkerowi i Raoulowi, twierdząc, że nowe ustawy Illinois stanowią „niekonstytucyjną próbę regulowania federalnych funkcjonariuszy” i „zagrażają bezpieczeństwu federalnych agentów”.
Joanna Trzos
[email protected]








