Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Chicago i Des Plaines 19 i 20 stycznia
Muzeum Polskie w Ameryce z głębokim smutkiem przyjęło wiadomość o śmierci Marcina Koziarskiego („Kozy”) — żeglarza i wielkiego pasjonata morza oraz żeglarstwa, związanego z polską i polonijną społecznością żeglarską w Chicago.
Marcin Koziarski przez ponad dekadę aktywnie działał w środowisku żeglarskim, pływając na wodach Chicago i daleko poza nimi. Był współzałożycielem Polish American Sailors Association, koordynatorem corocznych regat Polonia Cup, członkiem wielu klubów żeglarskich oraz wolontariuszem U.S. Coast Guard Auxiliary. Swoją pasją, otwartością i zaangażowaniem inspirował innych.
Wielokrotnie mieliśmy zaszczyt gościć Marcina Koziarskiego w Muzeum Polskim w Ameryce. Podczas swoich wizyt dzielił się swoją pasją do żeglarstwa i aktywnie wspierał inicjatywy Muzeum. Jako aktywny współtwórca wydarzeń towarzyszących wystawie „100 lat polskiego żeglarstwa”, odegrał ważną rolę w organizacji Regat MPA na jeziorze Michigan, pełniąc funkcję przewodniczącego komisji regatowej i sędziego. Jego wkład znacząco przyczynił się do sukcesu tej inicjatywy i wzmocnienia współpracy między Muzeum a lokalną społecznością żeglarską.
Rodzinie, bliskim i całej społeczności żeglarskiej składamy najszczersze wyrazy współczucia.
Muzeum Polskie w Ameryce
“Niech dobry Bóg sto morskich dróg
Do Hilo Ci prostuje,
Niech nasze myśli do Ciebie mkną,
Bardzo Cię tu brakuje”.
Kapitan Marcin „Koza” Koziarski odszedł na wieczną wachtę. Doświadczony żeglarz, członek regatowej załogi Koko Loko 2, organizator polonijnych regat Polonia Cup, prezes Polish American Sailors Association, licencjonowany kapitan United States Coast Guard, wicekomandor Joseph Conrad Yacht Club, działacz społeczny i popularyzator żeglarstwa.
Odszedł nagle, o wiele za wcześnie, zostawiając głęboki smutek i niedowierzanie. Polonijna społeczność żeglarska straciła wyjątkową postać, człowieka radosnego, życzliwego, głęboko zaangażowanego w popularyzację żeglarstwa, skutecznie szerzącego ten piękny sport, duszę towarzystwa, a dla nas przede wszystkim dobrego przyjaciela.
Żegnamy Marcina dziękując za dobro, ciepło i życzliwość, które wniósł w nasze życie.
Do zobaczenia w Fiddler’s Green!
“Tylko wezmę mój sztormiak i sweter,
Ostatni raz spojrzę na pirs.
Pozdrów moich kolegów, powiedz, że dnia pewnego
Spotkamy się wszyscy tam w Fiddler’s Green”.
Kinga Kosmala
Marcin Koziarski był z nami w Polish Yacht Club Chicago od 2016 roku i od tamtej pory trudno wyobrazić sobie klubu bez jego postaci–spokojnej, trochę zamyślonej, ale zawsze konkretnej.
Na pierwszy rzut oka wyglądał poważnie. Zanim coś powiedział, musiał to najpierw dokładnie „przemielić” w głowie, pomrugać powiekami i dopiero wtedy wypuścić swoja opinie w świat. Marcin nie rzucał słów na wiatr – co najwyżej łapał wiatr w żagle. Małomówny na starcie, przy dłuższej rozmowie rozkręcał się i potrafił zaskoczyć humorem oraz trafnymi obserwacjami.
Na wodzie był klasą samą w sobie. Doskonały sternik, który czuł wiatr lepiej niż prognozę w telefonie. Regatowo żeglowało się z nim pewnie i spokojnie. A kiedy brał się za trymowanie grota, to było wiadomo, że żagiel jest w dobrych rękach. Marcin był silny, postawny – nie ukrywajmy – prezentował się jak modelowy żeglarz, co nie pozostawało bez echa wśród klubowych koleżanek.
Decyzje podejmował bez nerwówki – najpierw myślał, potem działał. Podczas przygotowań do Polonia Cup prowadził dokumentację bardzo solidnie. A sama nazwa Polonia Cup? Kilka lat temu spędzilam z Marcinem ponad 20 minut na telefonie, kombinując nazwę regat, aż w końcu trafiliśmy w dziesiątkę POLONIA CUP. Tak już zostało.
Marcin nie bał się wyzwań. Czasem trzeba było uzbroić się w cierpliwość, bo działał w swoim tempie, ale efekty zawsze przychodziły. Spokojny, pewny, z dystansem do siebie i świata.Zostawił po sobie mnóstwo wspomnień, uśmiechów i dobrej żeglarskiej energii.
Marzena Oberski
Komandor
Polish Yacht Club Chicago
Zdjęcia z archiwum Muzeum Polskiego w Ameryce













