Przekleństwo i ucieczka
Urodził się w Warszawie 13 listopada 1846 roku. Jego rodzina była mieszanką kultur – matka, Tekla Schur, prawdopodobnie była Niemką, a ojciec miał węgierskie korzenie. Mimo to Kubary zawsze czuł się Polakiem. Jego młodość to seria nieudanych prób znalezienia swojego miejsca. Uczył się w warszawskim gimnazjum, później podjął studia medyczne w Szkole Głównej, ale prawdopodobnie ich nie ukończył.
W przededniu powstania styczniowego działał w konspiracji, a gdy wybuchło, wstąpił do oddziału na Kurpiach. Lecz i tu nie zagrzał długo miejsca – zdezerterował i uciekł do Prus. To jednak nie koniec jego życiowych zwrotów. Po powrocie do Polski został… płatnym agentem rosyjskiej policji. Ten hańbiący epizod ciążył na nim jak przekleństwo do końca życia.
W 1868 roku, mając 22 lata, postanowił zerwać z przeszłością. Opuścił Warszawę i ponownie wyjechał do Prus. Tam, aby przeżyć, podejmował się różnych prac, aż w końcu trafił na Johana Cezara Godeffroya – bogatego kupca, który miał własną flotę handlową i pasję do nauki. Godeffroy, widząc zdolności lingwistyczne i zainteresowania badawcze swego podopiecznego, postanowił wysłać go na wyspy Pacyfiku, aby zbierał eksponaty dla jego muzeum w Hamburgu. Tak zaczęła się największa przygoda życia Kubarego.
Odkrywca Mikronezji
1 maja 1869 roku Kubary wyruszył z Hamburga w podróż, która miała trwać ponad 27 lat. Po 130 dniach na morzu dotarł na archipelag Samoa, gdzie po raz pierwszy zetknął się z egzotyczną przyrodą i kulturą Oceanii. Tam nauczył się preparować okazy przyrodnicze, choć początki były trudne – nie miał odpowiedniego wykształcenia ani doświadczenia. Ale Kubary szybko opanował nowe umiejętności. To tu odkrył nowy gatunek ptaka – gołębia wodnego Pareudiastes pacificus. Spreparowany okaz wysłał do Hamburga, a sam zaczął zgłębiać kulturę pierwotnych mieszkańców Oceanii.
W kwietniu 1870 roku Kubary wyruszył do Mikronezji, docierając najpierw na Wyspy Marshalla. Na atolu Ebon spędził pięć miesięcy, gromadząc eksponaty i ucząc się lokalnego języka. Opracował nawet słownik i gramatykę języka ebońskiego, które zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Godeffroya. Zasymilował się z miejscową ludnością, przyjmując ich zwyczaje i obrzędy. Jego ciało pokryte było tatuażami od stóp do głów – znak, że zintegrował się z lokalną kulturą w sposób, który dla ówczesnych Europejczyków był nie do pomyślenia.
Kamienne pieniądze
Na wyspie Yap Kubary dokonał jednego ze swoich najsłynniejszych odkryć – kamiennych „pieniędzy”. Te gigantyczne kręgi, sięgające nawet dwóch metrów średnicy, służyły jako symbol statusu. Wetknięte w ziemię przed domami świadczyły o zasobności właścicieli. Kubary jako pierwszy szczegółowo je opisał, a jego rysunki do dziś budzą podziw. Był dobrym rysownikiem i jego opracowania zawsze były bogato ilustrowane. Na Yap zgromadził też imponującą kolekcję ptaków, w tym cztery nieznane wcześniej nauce gatunki.
Kolejnym etapem jego podróży były wyspy Palau, należące do archipelagu Karolinów, dokąd dotarł 1 lutego 1871 roku. Tam, z niezmiennym zapałem, kontynuował swoje badania naukowe, intensywnie pisał i gromadził cenne eksponaty. Spędził na tych wyspach dwa i pół roku, traktując je jako swoją bazę wypadową do eksploracji pobliskich atoli. Często zdarzało się, że był pierwszym białym człowiekiem, który odwiedzał nieznane dotąd wyspy. Wraz z miejscową ludnością podróżował ich łodziami, niejednokrotnie ryzykując własne bezpieczeństwo. Dzięki swojej wiedzy medycznej leczył tubylców, czym zyskał ich ogromną sympatię.
Ciemnia w ruinach
Z Palau przeniósł się na największą wyspę archipelagu Karolinów – Ponape (dzisiaj Pohnpei). Z „rajską wyspą” Kubary związał się na wiele lat. Zafascynowały go tu ruiny Nan Madol – gigantyczne, tajemnicze struktury, zbudowane z bazaltowych bloków, które do dziś są przedmiotem badań i spekulacji. Niektórzy uważają, że to pozostałość po zaginionym kontynencie, który został pochłonięty przez Ocean Spokojny. Kubary jako pierwszy szczegółowo je opisał. W jednej z komór ruin urządził nawet ciemnię fotograficzną.
Pod koniec 1874 roku Jan Kubary udał się na krótko do Europy. Po drodze, w Sydney, przyjął obywatelstwo brytyjskie – Australia była jeszcze wówczas częścią Imperium Brytyjskiego. Podróż nie obyła się bez dramatycznych wydarzeń – statek, którym podróżował i przewoził swoje cenne zbiory, rozbił się na rafach Wysp Marshalla. Kubary ocalił jedynie niewielką część kolekcji.
Do Hamburga dotarł dokładnie 31 maja 1875 roku, z entuzjazmem witany przez pracowników muzeum Godeffroya. Odwiedził też Polskę – w Warszawie spotkał się z matką, której podarował okazy ptaków. Ponadto wziął udział w II Zjeździe Lekarzy i Przyrodników Polskich we Lwowie, gdzie przedstawił wyniki swoich kilkuletnich badań prowadzonych w Oceanii.
Ślub z córką misjonarza
W 1876 roku, ponownie na zlecenie firmy Godeffroya, wyruszył na Samoa, a później wrócił na Ponape – „rajską wyspę” uważał za swoją drugą ojczyznę. Jednak nie porzucił podróży – przez czternaście miesięcy badał między innymi wyspę Truk. Jednak we wrześniu 1879 roku nadeszły trudne czasy – firma Godeffroya zbankrutowała, pozostawiając Kubarego bez środków do życia. W poszukiwaniu nowego źródła utrzymania założył na Ponape plantację. Bez powodzenia szukał też pracy w Japonii, aż w końcu osiedlił się na wyspie Palau.
W 1891 roku po raz kolejny wyjechał w podróż do Europy. I tym razem odwiedził Polskę a także – mimo złego zdrowia – uczestniczył w VI Zjeździe Lekarzy i Przyrodników Polskich w Krakowie. Ostatnie lata spędził na Ponape, gdzie uprawiał palmy kokosowe, kawę, kakao i tytoń. Jednak odległość od szlaków handlowych i dodatkowo zniszczenia spowodowane przez tajfun doprowadziły do upadku jego przedsięwzięcia. Plantacja została zlicytowana, co przypieczętowało jego finansowy upadek.
Kubary ożenił się z Anną Yelliot, córką misjonarza i potomkinią miejscowego rodu królewskiego. Mieli dwoje dzieci: syna Bertrama, który zmarł w dzieciństwie, oraz córkę Izabelę, późniejszą zakonnicę w Singapurze. Zyskał zaufanie miejscowych i pełnił funkcje w zarządzie wyspy. Europejscy badacze zarzucali mu „zbytnie zbliżenie” do tubylców.
Tajemnicza śmierć
Jego koniec pozostaje równie zagadkowy jak całe życie. Kubary zmarł 9 października 1896 roku w niewyjaśnionych okolicznościach. Znaleziono go martwego przy grobie syna. Miał 50 lat. Istnieją trzy wersje dotyczące przyczyny jego śmierci: atak serca, samobójstwo i morderstwo.
Niektórzy sugerują, że Kubary mógł mieć wrogów wśród władz kolonialnych lub rywalizujących handlarzy, którym nie podobały się jego relacje z tubylcami. Niemieckie władze, które przejęły kontrolę nad regionem, mogły patrzeć nieprzychylnie na jego działalność. Czy ktoś chciał się go pozbyć? A może sam, zmęczony życiem pełnym zwrotów akcji, postanowił odejść? Tego nie dowiemy się nigdy.
Ścięta piramida
Zmarł i został pochowany na Ponape. Jego grób, w kształcie ściętej piramidy, wykonano z bazaltowych bloków przywiezionych z ruin Nan Madol. To symboliczne połączenie jego naukowej pasji i miłości do Oceanii.
Jan Stanisław Kubary łączył w sobie wszystko, co najlepsze w historii odkryć: naukową pasję, odwagę, romantyzm i tajemnicę. Jego życie to gotowy scenariusz na film, który mógłby konkurować z przygodami Indiany Jonesa. Ale Kubary nie był fikcyjnym bohaterem. Był człowiekiem z krwi i kości, który poświęcił wszystko, by zgłębiać tajemnice Oceanii. I choć jego imię jest w Polsce mało znane, na Pacyfiku pamięć o nim trwa do dziś.
Przetrwało tam też jego dziedzictwo. Kamienne pieniądze z Yap, ruiny Nan Madol, opisy nieznanych gatunków ptaków – to tylko niektóre z jego odkryć. Jego imię noszą góry, wyspy, a nawet gatunki zwierząt. A na Wyspie Bożego Narodzenia znajduje się miejscowość Poland i Zatoka Świętego Stanisława – być może hołd złożony polskiemu podróżnikowi.
Jacek Hilgier








