Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 29 stycznia 2026 18:28
Reklama KD Market

Znaki święte

Znaki święte

Autor: Adobe Stock

W dniu 2 lutego, w Kościele obchodzone jest Święto Ofiarowania Pańskiego, w polskiej tradycji zwane jest pod nazwą Święta Matki Bożej Gromnicznej. Wiąże się ono z tradycją poświęcenia świec, które zapala się w chwilach trudnych: konania kogoś z członków rodziny, a także burz, których pioruny zagrażałyby domom. Od „gromów” świeca ta nosi nazwę „gromnicy”. Chociaż dzisiaj dla wielu ludzi może się to wydawać jakimś zabobonem, to trzeba jednak uszanować tradycję wiary pokoleń, dla których takie znaki i symbole były nie tylko ważne, ale także zbliżały ich do Boga. Wszak woskowa świeca-gromnica jest symbolem Chrystusa światłości świata. A w dniu 2 lutego odczytywany jest w kościołach fragment Ewangelii, w którym starzec Symeon wychwala Boga trzymając w rękach małego Pana Jezusa: „Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: Światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. Zaraz też wypowiada proroctwo: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą”. Proroctwo to spełnia się po dziś dzień. Chrystus wciąż jest znakiem sprzeciwu dla wielu.

Znaki święte towarzyszyły i towarzyszą wierze ludzi. Są także wyrazem tej wiary. Wielki teolog dwudziestego wieku, Romano Guardini wymienia takie znaki, które nazywa „świętymi”: znak krzyża, ręka, klęczenie, postawa stojąca, pochód, bicie się w piersi, stopnie, furta (w klasztorach), świeca, woda święcona, ogień, popiół, kadzidło, żar i światło, chleb i wino, ołtarz, płótno, kielich, patena, błogosławieństwo, święta przestrzeń, dzwony, czas uświęcony, poranek, wieczór, godzina południowa, imię Boże. Guardini mówi, że „całe ciało jest narzędziem i wyrazem duszy. Ona nie tylko przebywa w ciele, jakoby w domu swoim, ale mieszka i działa w każdym z członków, w każdej tkance, przemawia w każdej linii i formie i w każdym poruszeniu ciała.” Potrzebujemy znaków świętych, tych wyrazów, które płyną z duszy i życia duchowego. Kiedy tak przeanalizowalibyśmy po kolei wyżej wymienione znaki, nietrudno zobaczyć, jak dzisiaj są one traktowane jako znaki sprzeciwu.

Na przykład kadzidło. Coraz mniej jego zapachu w świątyniach rzymsko-katolickich. Twierdzi się, że dym przeszkadza ludziom, że wywołuje kaszel i duszności. W wielu kościołach są założone obowiązkowe dzisiaj czujniki przeciwpożarowe, które nie dopuszczają żadnego dymu. A przecież kadzidło miało i ma różne piękne, naturalne zapachy. Rozpalane jest na chwałę Boga. Guardini pisze: „Kadzidło jest symbolem modlitwy i to właśnie owej modlitwy, która nie myśli o żadnej korzyści; która nie pragnie niczego, lecz jawi się jak Chwała po każdym psalmie; która wielbi i pragnie Boga darzyć dziękczynieniem, ‘iż On jest taki wspaniały’”. W kościołach ortodoksyjnych zawsze obecne jest kadzidło. Jest stałym elementem każdej liturgii. W Santiago de Compostela, u św. Jakuba, pielgrzymi płacą po kilkaset euro za rozpalenie i rozkołysanie ogromnej kadzielnicy. Jej historia sięga XI wieku. W tamtych czasach kadzidła były powszechnie używane w kościołach i katedrach do oczyszczania powietrza oraz nadawania uroczystego charakteru nabożeństwom. Pełniło ważną funkcję nie tylko liturgiczną, ale także praktyczną. Było bowiem używane do neutralizowania nieprzyjemnych zapachów, jakie mogły się gromadzić w tłumnie odwiedzanej katedrze w Composteli. Ośmiu mężczyzn jest zaangażowanych w jego rozkołysanie.

Innym przykładem znaków świętych są także dzwony. „Nawołują człowieka tęskniącego”, by zbliżył się do tajemnicy Boga obecnego wśród nas. Obwieszczają także, gdy dzieje się coś ważnego. Wzywają do modlitwy i uczestnictwa we mszy św. Dzisiaj, w Polsce na przykład, coraz częściej milkną, żeby nie przeszkadzać ludziom. Głównym argumentem jest odpoczynek. Czy jednak tylko to? A może bardziej ich dźwięk porusza sumienia ludzi, niepokoi, wzywa do przemyślenia czegoś istotnego w życiu. Uważam, że zbyt łatwo wycisza się w katolickiej jeszcze do niedawna Polsce, dźwięk kościelnych dzwonów. Takiego problemu nie ma choćby w Anglii, gdzie w samym Londynie można słuchać każdej niedzieli długotrwających koncertów dzwonów. Także w krajach muzułmańskich nikt nikogo nie pyta o to, czy aby nie przeszkadzają mu śpiewy wzywających na modlitwę imamów. A wydobywają się one regularnie z wysoko umieszczonych głośników.

Są jednak jeszcze (Bogu dzięki) takie święte znaki, których ważność się nie zatraciła. Jest nim na przykład popielcowy popiół, bez którego wielu nie wyobraża sobie tego dnia. Czy to jednak wystarczy? A miejsce krzyża w życiu, na piersi, na ścianie, przy drodze? Albo woda święcona, przyklęknięcie w kościele, czy choćby ta gromniczna świeca?

ks. Łukasz Kleczka SDS

Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Był przełożonym wspólnoty zakonnej salwatorianów w Veronie, New Jersey.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama