Sochan podpisał w lipcu 2022 czteroletnią umowę, w tym przez pierwsze dwa lata gwarantowaną, i zarobił już 23 mln dolarów. Jesienią władze Spurs nie zdecydowały się na przedłużenie kontraktu, co oznaczało, że będą brały pod uwagę możliwość wytransferowania Polaka w trakcie obecnych rozgrywek.
Czwarty sezon na parkietach NBA jest najtrudniejszy w karierze 22-letniego koszykarza. Polski skrzydłowy stracił miejsce w rotacji trenera Mitcha Johnsona, którego zespół spisuje się nadspodziewanie dobrze w rozgrywkach i ustępuje w Konferencji Zachodniej tylko broniącym tytułu Oklahoma City Thunder.
Reprezentant biało-czerwonych dotychczas w tym sezonie wystąpił w 27 z 47 meczów zespołu z Teksasu. Grał średnio 13,1 minut i notował 4,2 punktów, 2,7 zbiórki i jedną asystę. W całej trwającej czwarty sezon karierze w amerykańsko-kanadyjskiej lidze w 211 spotkaniach przebywał na parkiecie przeciętnie 25,4 min w meczu, uzyskując 10,5 pkt, 5,7 zb. i 2,6 as. Nie tylko ostatnie decyzje trenera, ale dokuczające zawodnikowi kontuzje sprawiły, że nie wystąpił dotychczas w 82 meczach - co daje w sumie cały sezon zasadniczy - na 293 możliwe do rozegrania przez Spurs.
Obecne problemy Sochana zaczęły się jeszcze w przerwie letniej, gdy ze względu na kontuzję łydki zmuszony był opuścić zgrupowanie reprezentacji Polski i nie wystąpił w mistrzostwach Europy w Katowicach i w Rydzie (dotychczas rozegrał w biało-czerwonych barwach siedem spotkań i zdobył 81 punktów). Później w trakcie przygotowań do sezonu regularnego NBA doznał urazu kciuka, który wyeliminował go z gry na kolejne tygodnie. Gdy wrócił, nie był w stanie przebić się do rotacji znakomicie spisujących się Spurs.
Po ostatnim meczu Spurs z Houston Rockets, w którym Polak nie wystąpił, klub poinformował, że przyczyną był ból mięśnia czworogłowego. W realiach ligi NBA to nierzadka sytuacja, gdy zawodnik przymierzany jest do transferu, a drużyna zgłasza jego kontuzję, by ewentualnie uraz nie pogłębił się przed terminem planowanej wymiany.
Ostatnie tygodnie pokazują, że sportowa sytuacja Sochana może ulec zmianie tylko w przypadku przejścia do innego klubu. Musiałoby się to stać do 5 lutego, kiedy zamyka się okienko transferowe w lidze NBA. W najbliższym otoczeniu koszykarza i wśród licznych jego kibiców nadzieje wiązane są z tym, że sztab szkoleniowy któregoś z klubów dostrzeże potencjał młodego zawodnika i będzie chciał wykorzystać jego możliwości, bo w koszykówce można udowodnić swoją wartość tylko otrzymując szanse dłuższej gry.
Wydaje się, że w przynajmniej kilku klubach byłby on mile widziany. Niedawno dziennikarz serwisu Clutch Points Brett Siegel poinformował, że zainteresowani Sochanem są New York Knicks, zwracając uwagę, że jego wszechstronna obrona na pozycjach skrzydłowych i umiejętność ścinania pod kosz dobrze wpasowałyby się w styl gry drużyny z Nowego Jorku. Knicks oferowali za Sochana m.in. reprezentanta Francji Guerschona Yabusele w ewentualnej wymianie z innymi graczami, w efekcie której Polak trafiłby do Washington Wizards. Jednak Spurs nie byli zainteresowani pozyskaniem Francuza, kolegi z drużyny narodowej ich gwiazdora Victora Wembanyamy, chociaż ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
Inne przepowiadane Sochanowi kierunki to Phoenix Suns (byłby wtedy czwartym Polakiem - po Cezarym Trybańskim, Macieju Lampe i Marcinie Gortacie, który zagrał w klubie z Arizony), Los Angeles Lakers czy Milwaukee Bucks. Wiele zależy od rozwoju sytuacji w tym ostatnim klubie, gdzie transferu oczekuje gwiazdor zespołu Giannis Antetokounmpo. Mówi się, że Grek „blokuje” tegoroczną akcję wymian między klubami. Poważnie zainteresowane nim są cztery kluby - Miami Heat, Minnesota Timberwolves, New York Knicks i Golden State Warriors. Gdy tylko w kwestii „Antka” zapadnie decyzja, ruszy lawina, w której może się znaleźć także jedyny reprezentant Polski w lidze NBA. (PAP)








