W opublikowanych aktach znajdują się dwie wzmianki o spotkaniu z Fibakiem w październiku 2013 r. W jednym z e-maili z września 2013 roku Epstein składa gratulacje byłej gwieździe tenisa (powód nie jest znany) i pyta, czy będzie w Paryżu na przełomie września i października. Fibak odpowiada: „Tak, merci. Zadzwoń kiedy chcesz! wojtek”. Pozostałe dokumenty to kalendarz Epsteina z przypomnieniem, że ma się spotkać z Fibakiem 5 października w Paryżu.
Obok imienia Fibaka w nawiasie znajduje się adnotacja „Fine Art Investments” (inwestycje w dzieła sztuki) oraz wymazane przez resort nazwisko, co sugeruje, że w spotkaniu miała brać jedna z ofiar. Fibak znany jest z kolekcjonowania sztuki, zaś Epstein miał znajomości w świecie sztuki i zajmował się handlem dziełami. Przynajmniej część z jego transakcji była badana przez śledczych pod kątem unikania podatków.
W rozmowie "Faktem" były tenisista podkreśla, że Epstein był postacią rozpoznawalną. "To nie była postać anonimowa w Nowym Jorku. Byliśmy sąsiadami. Widywaliśmy się w restauracjach, na wernisażach i mieliśmy wielu wspólnych znajomych. 99,9 proc. osób znało go właśnie z tej strony kultury, jako człowieka eleganckiego z szerokimi zainteresowaniami" - opowiadał dziennikowi Wojciech Fibak. Jak dodał, jedynie "mała cząstka osób znała ciemną stronę" Epsteina. "Nie byłem jego kolegą ani przyjacielem. Znaliśmy się przelotnie po sąsiedzku, jak to w Nowym Jorku" - podkreśla Fibak. (PAP, Fakty)








