Sikorski komentował w ten sposób podczas briefingu dla polskich mediów w Polskim Muzeum w Ameryce w Chicago napięcia dotyczące wypowiedzi amerykańskiego ambasadora o marszałku Sejmu Włodzimierzu Czarzastym.
- Ja nie zamierzam się odnosić do tego, będąc w Stanach Zjednoczonych, rozważę to po powrocie do kraju. Natomiast, będę chciał wiedzieć na ile to było stanowisko władz amerykańskich, a na ile osobiste pana ambasadora i czy tu była jakaś koordynacja z naszą opozycją - powiedział.
Departament Stanu USA jak dotąd nie zabrał głosu w sprawie Rose'a i nie odpowiadał na ponawiane pytania PAP o to, czy zapowiadane przez ambasadora zerwanie kontaktów z Czarzastym jest polityką całej administracji USA.
Szef polskiej dyplomacji odmówił sprecyzowania, co miał na myśli mówiąc o możliwej koordynacji z opozycją.
Pytany o to, czy starania administracji Trumpa , by wpływać na politykę wewnętrzną w Polsce i innych krajach zagraża politycznemu konsensusowi na temat sojuszu z Ameryką, Sikorski odparł:
- Rzeczywiście w przeszłości tak bywało, że wśród sojuszników nie ingerowaliśmy w procesy rywalizacji partyjnej w swoich krajach nawzajem i mnie się to bardziej podobało.
Wicepremier nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy decyzja marszałka Sejmu o odmowie poparcia wniosku o nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa była konsultowana z rządem. Oznajmił jedynie, że „jest zawsze do dyspozycji najwyższych władz państwowych, a więc i prezydenta i drugiej osoby w państwie, jaką jest marszałek”.
Sikorski odniósł się też do piątkowego spotkania europosła i wiceprezesa PiS Patryka Jakiego z kontrowersyjną prorosyjską kongresmenką Republikanów Anną Pauliną Luną. Minister porównał to spotkanie do kontaktów Antoniego Macierewicza z byłym kongresmenem Daną Rohrabacherem, przezywanym niegdyś „człowiekiem Putina” w Kongresie.
- Tradycja zobowiązuje (...) Wydaje mi się, że to się samo komentuje - podsumował.
Komentując opisaną w „Wall Street Journal” grę wojenną sugerującą, że Rosja już w przyszłym roku mogłaby zająć państwa bałtyckie używając do tego początkowej siły jedynie 15 tys. żołnierzy, Sikorski ocenił, że Rosja nie ma takich zdolności.
- Rosyjskie zdolności okazały się w wyniku agresji na Ukrainę znacznie słabsze, niż my sądziliśmy i niż Putin sądził, ale ich intencje okazały się jeszcze gorsze niż wielu na Zachodzie sądziło. Myślę, że dopóki Ukraina dzielnie się broni, Rosja nie ma zdolności ofensywnych - powiedział. Dodał też, że Rosja jest obecnie w znacznie gorszej sytuacji strategicznej, niż przed wojną w Ukrainie i wciąż traci sojuszników, jak ostatnio w Wenezueli. Zaznaczył jednak, że to dobrze, że takie symulacje są prowadzone.
Sikorski zakończył w piątek w Chicago swoją trzydniową wizytę w Stanach Zjednoczonych, której głównym punktem był udział w zwołanej przez Departament Stanu konferencji na temat uniezależnienia łańcuchów dostaw minerałów krytycznych od Chin. W piątek z kolei odwiedził Chicago. Spotkał się tam z gubernatorem stanu Illinois i potencjalnym kandydatem Demokratów na prezydenta J.B. Pritzkerem oraz burmistrzem Chicago Brandonem Johnsonem. Sikorski wyjaśnił, że przyczyną tych spotkań był fakt, że stan i miasto to jedno z największych skupisk polskiej diaspory.
Wizytę zamknęło spotkanie z przedstawicielami Polonii w Muzeum Polskim w Ameryce, podczas którego odpowiadał na uwagi i pytania Polonii na temat sytuacji w Polsce i polityki zagranicznej. Sikorski przekonywał m.in., że w Polsce nadal obowiązuje zgoda ponad podziałami w sprawie fundamentów polityki, w tym sojuszu z Ameryką. Przestrzegał też przed postrzeganiem Ukrainy i Niemców jako wroga, bo - jak podkreślał - „wrogiem jest Putin”.
Z Chicago Oskar Górzyński (PAP)








