Kacper Tomasiak zdobył 24. medal olimpijski w historii startów polskich sportowców na zimowych igrzyskach. W poniedziałek sięgnął po srebro w konkursie skoków narciarskich na normalnym obiekcie w Predazzo.
Tomasiak przegrał tylko z Niemcem Philippem Raimundem. Po brąz sięgnęli ex aequo Japończyk Ren Nikaido i Szwajcar Gregor Deschwanden. Do drugiej serii konkursu w Predazzo nie awansowali 35. Paweł Wąsek i 38. Kamil Stoch, trzykrotny mistrz olimpijski, który zbliża się do końca kariery.

Tomasiak wywalczył 24. medal olimpijski w historii startów polskich sportowców na zimowych olimpiadach, a 11. w skokach narciarskich. 19-latek z Bielska-Białej jest najmłodszy w gronie medalistów.
Mało kto się spodziewał tego sukcesu. W skokach narciarskich trwał bowiem regres, w konkursach Pucharu Świata Polacy rzadko plasowali się w pierwszej dziesiątce. Wyróżniał się Tomasiak, ale to były tylko piąte lokaty w konkursach w Wiśle i w Engelbergu. Szczyptę optymizmu dawały jego udane skoki na treningach już w Predazzo.
Poniedziałkowy konkurs miał sensacyjny przebieg. Po pierwszej serii prowadził Raimund, przed Francuzem Valentinem Foubertem, Norwegiem Kristofferem Eriksenem Sundalem oraz ex aequo Tomasiakiem i Deschwandenem. Żaden z czołowej piątki nie wygrał jeszcze zawodów Pucharu Świata. Różnice między nimi były minimalne - niecałe trzy punkty.

Dominujący w tym sezonie Słoweniec Domen Prevc zajmował dopiero ósmą pozycję, ze stratą pięciu punktów do lidera. W pierwszej dziesiątce nie było ani jednego Austriaka.
Do drugiej serii konkursu nie awansowali 35. Paweł Wąsek i 38. Kamil Stoch, trzykrotny mistrz olimpijski, który zbliża się do końca kariery.
Prevc w drugiej serii skoczył 105 metrów i objął prowadzenie, którym cieszył się kilkadziesiąt sekund. Opuścił fotel lidera po znakomitej próbie Rena Nikaido (106,5 m), a po chwili z Japończykiem zrównał się Deschwanden (107 m). Szwajcar lekko zachwiał się przy lądowaniu.
I w tym momencie przyszła kolej na Tomasiaka. Polak mocno się odbił i wylądował tam, gdzie Deschwanden, ale w lepszym stylu i to on został liderem. Gdy swój skok zepsuł Sundal, Tomasiak miał już zapewniony co najmniej brązowy medal, po chwili srebrny, gdy nie wytrzymał presji Foubert. Ostatni skok oddał Raimund - 106,5 m zapewniło mu złoty medal.

Srebrnego medalu Kacprowi Tomasiakowi na portalu X pogratulowali m.in. premier Donald Tusk, prezydent Karol Nawrocki, minister sportu Jakub Rutnicki i wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. (PAP)








