W zawodach uczestniczyło 12 ekip. Osiem drużyn awansowało do finałowej serii. Bełtowska skoczyła 82 m, Wąsek - 102,5 m, Twardosz - 92 m, a Tomasiak - 100,5 m. Biało-czerwoni zgromadzili łącznie 447,4 pkt. Wyprzedzili jedynie Rumunię.
- To jest normalna skocznia. Jeśli jeden skok nie wyjdzie, to później trudno to jest nadrobić. Coś takiego mogło się zdarzyć - powiedział Tomasiak na antenie Eurosportu.
- Zabrakło metrów, ale walczyliśmy do końca. Skoki chłopaków były naprawdę fajne. Paweł tego potrzebował. Kacper miał trudne warunki, ale pokazał, że występ w indywidualnym konkursie nie był przypadkiem. Myślę, że dziś znów walczyłby o medal. Choć skoczył krócej, to nota była porównywalna - ocenił trener polskiej kadry Maciej Maciusiak.
Nika Vodan, Anze Lanisek, Nika Prevc i Domen Prevc ze Słowenii wywalczyli 1069,2 pkt. Norwegowie Anna Odine Stroem, Kristoffer Eriksen Sundal, Eirin Maria Kvandal i Marius Lindvik zgromadzili 1038,3 pkt, a Japończycy Nozomi Maruyama, Ryoyu Kobayashi, Sara Takanashi i Ren Nikadio uzyuskali 1034,0 pkt. Czwarte miejsce zajęły Niemcy, a kolejne Austria, Finlandia, USA i Chiny.
Cztery lata temu po szalonym konkursie w Pekinie, po tytuł mistrzów olimpijskich w mikście również sięgnęła reprezentacja Słowenii.
Tomasiak w poniedziałek zdobył srebrny medal w indywidualnym konkursie i jest jedynym polskim sportowcem, który stanął na podium zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech.
- Spałem dosyć długo. Nie odczytałem większości wiadomości, które otrzymałem. Czuję się dobrze. Do konkursu na dużej skoczni podejdę w taki sam sposób, jak na normalnej - zadeklarował wicemistrz olimpijski.
Na dużej skoczni w Predazzo odbędą się jeszcze trzy konkursy olimpijskie - indywidualne mężczyzn (14 lutego) i kobiet (15 lutego) oraz rywalizacja męskich duetów (16 lutego).
- W środę zawodnicy będą mieli czas wolny. Poświęcimy go na pełną regenerację. Później normalnym rytmem będziemy się przygotowywać na dużą skocznię - poinformował trener Maciusiak.(PAP)








