Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 12 lutego 2026 18:54
Reklama KD Market

Przedmieścia Chicago coraz mniej białe

Mieszkańcy ras innych niż biała zdominowali kilkadziesiąt przedmieść Chicago, gdzie jeszcze 20 lat temu przeważała ludność rasy białej – wynika z analizy danych demograficznych przeprowadzonych przez WBEZ. Przykładowo, większość mieszkańców Franklin Park i Burbank to dziś Latynosi, a Lansing i Flossmoor – czarnoskórzy.
Przedmieścia Chicago coraz mniej białe

Autor: Adobe Stock

Stacja WBEZ, będąca chicagowskim oddziałem NPR, przeanalizowała najnowsze dane demograficzne zebrane przez U.S. Census Bureau, dotyczące blisko 300 miejscowości w aglomeracji chicagowskiej o liczbie mieszkańców poniżej 20 tysięcy. Zbadano zmiany na przestrzeni lat 2005-2024.

Wiele przedmieść nie jest już dziś białymi enklawami klasy średniej, z czego zasłynęły w latach 50. XX wieku. W dekadzie od 2015 do 2024 roku aż 18 przedmieść Chicago przeszło metamorfozę z większości białych mieszkańców do większości niebiałych, a w latach 2005-2014 – 12 przedmieść.

Zmiany demograficzne rozpoczęły się po zniesieniu przepisów i praktyk zakazujących integracji rasowej i etnicznej na przedmieściach, takich jak redlining czy ograniczenia w sprzedaży domów osobom niebiałym.

Do przeprowadzek mieszkańców dalej poza miasto przyczyniły się także rosnące możliwości zatrudnienia na przedmieściach oraz wzrost kosztów życia w obrębie granic miasta.

Mediany rocznego dochodu na przedmieściach aglomeracji chicagowskiej wahają się od około 30 tys. do ponad 250 tys. dolarów. Około 19 proc. mieszkańców przedmieść w powiatach okalających Chicago, w tym Cook, urodziło się poza Stanami Zjednoczonymi — wynika z analizy WBEZ.

Zróżnicowanie etniczne na amerykańskich przedmieściach to żadna nowość, jednak w ostatnich latach tempo tych zmian w rejonie Chicago wyraźnie przyspieszyło. To właśnie na przedmieściach populacja osób niebiałych rośnie najszybciej w porównaniu z samym Chicago.

Liczba Latynosów w ciągu ostatnich 20 lat rosła zarówno na przedmieściach, jak i w Chicago, lecz na przedmieściach ten przyrost był zdecydowanie większy. Również liczba czarnoskórych mieszkańców przedmieść wzrosła, podczas gdy populacja czarnoskórych w Chicago systematycznie spada. Populacja azjatycka jest jedyną, która rosła nieco szybciej w Chicago niż na przedmieściach.

Łącznie liczba niebiałych mieszkańców przedmieść wzrosła w ciągu ostatnich dwóch dekad o ponad 600 tys. osób i zrównoważyła regionalny spadek liczby białych mieszkańców przedmieść.

Wiele południowych przedmieść od kilku dekad ma silną populację czarnoskórą, jednak trzy niedawno przeszły od większości białej do większości niebiałej. Na przykład we Flossmoor 60 proc. mieszkańców stanowią dziś czarnoskórzy, 30 proc. biali, a 5 proc. – Latynosi. Mediana dochodu gospodarstwa domowego w Flossmoor wynosi 133 663 dol., co czyni miejscowość najbardziej zamożnym przedmieściem o czarnoskórej większości mieszkańców w rejonie Chicago. Również w pobliskim Lansing jest teraz więcej czarnoskórych niż białych mieszkańców.

Na południowo-zachodnich przedmieściach Chicago wiele miejscowości odnotowało znaczący wzrost populacji Latynosów w ciągu ostatnich dwóch dekad. Jedną z nich jest Joliet, gdzie obecnie jest 44 proc. białych mieszkańców, 34 proc. Latynosów i 16 proc. czarnoskórych. Zmiany w tym regionie są dyktowane dynamicznym rozwojem branż magazynowej i logistycznej, i bliskością międzystanowych autostrad.

Większości latynoskich mieszkańców mają teraz także Franklin Park i Burbank.

Eksperci zwracają uwagę, że przyrost ludności niebiałej i imigranckiej na przedmieściach Chicago nie idzie w parze z rozwojem infrastruktury usług dla tych populacji. Usługi świadczone przez lokalne władze często nie są tłumaczone na języki, którymi posługują się niektórzy mieszkańcy, co utrudnia wielu imigrantom dostęp do zasobów miejskich czy opieki zdrowotnej w ich społecznościach.

W czasie zaostrzonych działań imigracyjnych w rejonie Chicago jesienią ub. roku w mieście działały wolontariackie grupy szybkiego reagowania oparte na poszczególnych dzielnicach. Na przedmieściach zasięg takich grup był dużo większy, czasami obejmujący nawet kilka powiatów, stąd program wolontariatu był przeciążony.

Opracowała: Joanna Marszałek
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama