Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 12 lutego 2026 18:56
Reklama KD Market

Permanentna inwigilacja przez służby federalne  – nie tylko imigrantów, ale również obywateli

Federalni agenci imigracyjni poruszający się po ulicach amerykańskich miast wykorzystują nowy zestaw narzędzi do inwigilacji – od najnowszej elektronicznej technologii rozpoznawania twarzy, po stare, wypróbowane metody kamuflażu i prowokacji.
Permanentna inwigilacja przez służby federalne  – nie tylko imigrantów, ale również obywateli

Autor: U.S. Department of Homeland Security (DHS)/Flickr

W ostatnich miesiącach funkcjonariusze Immigration and Customs Enforcement (ICE) oraz inni agenci Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) fotografowali i skanowali twarze Amerykanów w Minneapolis, Chicago i w Portland w stanie Maine – często bez ich zgody. Korzystając ze smartfonów wyposażonych w zaawansowaną technologię rozpoznawania twarzy oraz profesjonalnego sprzętu, agenci rejestrowali twarze osób stanowiących potencjalny cel działań organów ścigania. Niektóre zdjęcia są przetwarzane w czasie rzeczywistym przez oprogramowanie do rozpoznawania twarzy.

Pieniądze na inwigilację

Jak wynika z przeglądu publicznie dostępnych umów Department of Homeland Security, rosnąca aktywność inwigilacyjna ma miejsce w czasie, gdy DHS – w ramach którego działają US Customs and Border Protection (CBP) oraz Immigration and Customs Enforcement (ICE) – intensywnie inwestuje w nowe technologie rozpoznawania twarzy wspomagane sztuczną inteligencją, które pozwalają szybko porównać przesłane zdjęcie z ciągle rozszerzanymi bazami danych w celu znalezienia prawdopodobnego dopasowania. Korzystając z zastrzeżonych algorytmów, stosowane narzędzia starają się dopasować zdjęcia wykonane w terenie do danych już znajdujących się w bazach danych DHS, w tym imion i nazwisk, dat urodzenia, statusu imigracyjnego, i zdjęć wykonanych na przejściach granicznych do USA. 

Co więcej, DHS może przechowywać niektóre zdjęcia przez 15 lat i nikt nie ma opcji uniknięcia skanowania – wynika z dokumentów agencji uzyskanych na wniosek serwisu informacyjnego 404 Media w ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

Amerykańskie media alarmują powołując się na prawodawców, obrońców praw obywatelskich i aktywistów, że nowa taktyka DHS stanowi jakościową zmianę w metodach śledzenia ludzi przez rząd federalny, w tym obywateli USA. 

Agent z aparatem

NBC News zweryfikowało kilkanaście filmów, na których funkcjonariusze imigracyjni fotografowali twarze napotkanych osób, telefonami lub profesjonalnymi aparatami. Wielu świadków działań służb imigracyjnych również potwierdziło stacji NBC News, że ich twarze zostały uchwycone przez agentów federalnych. Chociaż DHS twierdzi, że skanowanie twarzy ma na celu wspomaganie egzekwowania przepisów imigracyjnych, kilka osób sfotografowanych przez funkcjonariuszy określiło to jako próbę zastraszania.

ICE wykorzystuje również aplikacje oparte na sztucznej inteligencji do analizy aktywności w mediach społecznościowych i innych cyfrowych danych, aby tworzyć „profile życiowe” osób, które interesują agencję. Jak donosił we wrześniu „Forbes”, agencja wydała co najmniej 5 milionów dolarów na Tangles – zaawansowane narzędzie opracowane przez firmę powiązaną z izraelskim cyberwywiadem. Tangles analizuje posty w mediach społecznościowych, zapisy na wydarzenia, kontakty mobilne, dane o lokalizacji i inne dane, aby tworzyć szczegółowe portrety osób i wyłapywać wzorce aktywności – w tym organizowanie się i udział w protestach w określonych miejscach.

Zemsta władz federalnych

Departament Bezpieczeństwa Krajowego DHS od lat korzysta z oprogramowania do rozpoznawania twarzy na lotniskach i lądowych przejściach granicznych, ale jego wykorzystanie w terenie to nowsze rozwiązanie, które zdaniem obrońców swobód obywatelskich może stanowić rozszerzenie rządowej inwigilacji naruszające uprawnienia konstytucyjne obywateli.

Wiele zdjęć jest wykonywanych za pomocą aplikacji mobilnej DHS o nazwie Mobile Fortify, która zadebiutowała w ubiegłym roku. Po zeskanowaniu twarzy osoby, aplikacja ma szybko zidentyfikować osobę i przedstawić jej dane biograficzne pracownikowi DHS za pomocą tej technologii. Oprócz tego w użyciu są technologie Mobile Identify i Clearview AI.  Rzecznik DHS poinformował w oświadczeniu, że oprogramowanie Mobile Fortify zostało zaprojektowane w celu szybkiej identyfikacji osób będących przedmiotem zainteresowania agencji. Dotyczy to – jak się okazuje – nie tylko imigrantów, ale także obywateli USA, którzy zwrócili uwagę „federalnych”. Strona internetowa Ars Technica przekazała szczegóły informacji o kobiecie z Minnesoty, która monitorowała działania ICE i CBP w swojej okolicy. Jej pojazd został zablokowany przez funkcjonariuszy federalnych. Kobieta zarzuciła w skardze do sądu federalnego, że funkcjonariusz CBP „zwrócił się do niej po nazwisku i poinformował, że dysponują „rozpoznawaniem twarzy, a zamontowana na jego mundurze kamera nagrywa”. Dowiedziała się, że utrudnia im pracę i udzielono jej ustnego ostrzeżenia. Dowiedziała się też, że zostanie aresztowana, jeśli ponownie zostanie przyłapana na śledzeniu i obserwowaniu funkcjonariuszy federalnych.

 Ale to nie był koniec: trzy dni po spotkaniu poinformowano kobietę o cofnięciu jej członkostwa w programach TSA PreCheck i Global Entry dla zaufanych podróżnych, pozwalającego m.in. na uniknięcie kolejek na lotniskach do kontroli imigracyjnej. 

Baza niewygodnych obywateli?

Gary Leff z branżowego blogu lotniczego „View From the Wing” donosi, że funkcjonariusze ICE korzystają teraz z aplikacji „Mobile Fortify”, która może „skanować twarze i bezdotykowo pobierać odciski palców, natychmiast odczytując nazwiska i dane biograficzne”. Według Leffa: „DHS zarządza zarówno nadzorem, jak i programem, a bycie ‘w trakcie śledztwa’ może wystarczyć do utraty statusu [zaufanego podróżnego], nawet jeśli sam udział w proteście nie może być prawnie dyskwalifikujący”. 

Pojawiły się rady dla osób mieszkających na obszarach, na których agenci federalni przeprowadzają imigracyjne naloty i chcących obserwować, monitorować lub protestować przeciwko tym działaniom, aby nosić maseczki lub przynajmniej częściowe zakrywać twarze. Niezależnie od statusu rząd może podjąć wobec nich działania odwetowe. 

Doradca prezydenta Donalda Trumpa, Tom Homan, „car granicy”, który jest obecnie twarzą operacji Metro Surge w Minnesocie, powiedział 15 stycznia, że dąży do stworzenia „bazy danych” osób, które „przeszkadzają, utrudniają lub atakują funkcjonariuszy ICE”. Taka baza danych nie różniłaby się na pierwszy rzut oka od licznych repozytoriów informacji, którymi już zarządza rząd federalny. Jednak jego cel – a w niektórych przypadkach narzędzia używane do gromadzenia i analizy danych – może okazać się nowym obszarem w rozwijającym się państwie policyjnym.

„Żądło” w wydaniu ICE

Organizacje proimigracyjne i prawnicy otrzymują też coraz więcej zgłoszeń o agentach federalnych podszywających się pod pracowników budowlanych, kierowców samochodów dostawczych, a w niektórych przypadkach aktywistów organizujących protesty przeciwko ICE w Minnesocie – alarmuje Associated Press, największa na świecie agencja informacyjna. Prowokacja to kolejna oznaka zmiany taktyki egzekwowania prawa imigracyjnego przez służby federalne w całym kraju.

Nasilenie działań agentów federalnych pod przykrywką mogą być odpowiedzią na samoorganizację mieszkańców miast, także w Minnesocie, którzy tworzą sieci obserwatorów obywatelskich w celu wcześniejszej identyfikacji agentów federalnych przygotowujących się do egzekwowania prawa imigracyjnego.

W ostatnich tygodniach agenci federalni wielokrotnie pojawiali się na placach budowy przebrani za robotników. Naloty nie doprowadziły do aresztowań, bo generalnie pracownicy budowlani potrafią dobrze rozpoznać, kto jest prawdziwym robotnikiem, a kto się za niego przebiera. Aktywiści powiedzieli agencji też Associated Press, że widzieli agentów wyjeżdżających z budynku federalnego Bishop Henry Whipple w Minneapolis samochodami z pluszowymi zwierzętami na deskach rozdzielczych lub naklejkami z meksykańską flagą na zderzakach. Często widywano również pickupy z drewnem lub narzędziami w bagażniku.

„Jeśli ludzie boją się, że elektryk przed ich domem może być funkcjonariuszem ICE, rośnie nieufność i społeczna dezorientacja” – powiedziała AP Naureen Shah, dyrektor ds. obrony praw imigracyjnych w Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich (American Civil Liberties Union – ACLU). „Tak postępuje się, próbując kontrolować społeczeństwo, a nie aby rutynowo i profesjonalnie egzekwować prawo”.

Metody stare i nowe

W przeszłości władze imigracyjne czasami uciekały się do podstępu, m.in., aby uzyskać dostęp do domów bez ważnego nakazu. Jak twierdzą prawnicy imigracyjni, taktyka ta stała się powszechna za pierwszej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, co doprowadziło do pozwu ACLU, oskarżającego agentów imigracyjnych o naruszenie Konstytucji USA poprzez podszywanie się pod lokalne organy ścigania podczas przeszukań domów. Niedawna ugoda ograniczyła tę praktykę w Los Angeles. Prowokacje ICE pozostają jednak legalne w innych częściach kraju.

Lokalni urzędnicy, w tym gubernator Minnesoty Tim Walz, twierdzą, że agenci ICE byli widziani, jak podmieniali tablice rejestracyjne lub używali fałszywych, co stanowi naruszenie prawa stanowego. Candice Metrailer, handlująca antykami w południowym Minneapolis, odebrała 13 stycznia telefon od mężczyzny, który przedstawił się jako kolekcjoner, z pytaniem, czy w jej sklepie są tablice rejestracyjne. Powiedziała, że tak. Kilka minut później do sklepu weszło dwóch mężczyzn w cywilnych ubraniach i zaczęło przeglądać jej kolekcję zabytkowych tablic. „Jeden z nich zapyta:» Hej, masz jakieś nowsze? « – wspomina Metrailer.  – Natychmiast w mojej głowie zapalił się alarm”. Kilka domów dalej zobaczyła Forda Explorera z włączonym silnikiem i przyciemnionymi szybami. Zapamiętała jego tablicę rejestracyjną.

Prowokacja policji lub służb specjalnych, mająca na celu zatrzymanie osoby lub grupy przestępczej w momencie próby popełnienia czynu zabronionego – to klasyczna metoda operacyjna wykorzystywana do walki z przestępczością zorganizowaną, korupcją, handlem narkotykami czy pedofilią. Przybrała ona potoczną nazwę „żądło” (sting operation) związaną z kultowym filmem „Żądło” (1973) z Robertem Redfordem i Paulem Newmanem w rolach głównych, oraz operacją policji w Waszyngtonie w 1976 roku, która przebrała się za „mafiosów” i skupowała od lokalnych złodziei towary pochodzące z kradzieży. „Tajne operacje zgłaszane w Minnesocie wydają się bardziej ekstremalne niż te, które widzieliśmy w przeszłości – powiedziała Shah z ACLU – po części dlatego, że przeprowadzane są na oczach wszystkich”.

Wykorzystanie tych narzędzi i taktyk wyznacza nowy standard nadzoru ulicznego i gromadzenia informacji, który nie ma precedensu w Stanach Zjednoczonych. I budzi obawy oraz protesty nie tylko ze strony organizacji proimigracyjnych, czy broniących wolności obywatelskich. „Pomysł, aby organy ścigania używały technologii mobilnego rozpoznawania twarzy na ulicach, jest szokujący” – twierdzi Andrew Ferguson, profesor prawa na Uniwersytecie George’a Washingtona, specjalizujący się w technologii stosowanej przez policję. „Głównie dlatego, że istniało poczucie, iż taka technologia jest nieakceptowalna w wolnym społeczeństwie”. 

Administracja może wykorzystać różne narzędzia do ograniczenia chronionej konstytucyjnie wolności słowa, jednocześnie wywierając presję na firmy technologiczne – z których wiele zaczęło „flirtować” z prezydentem podczas jego drugiej kadencji – aby utrudniły Amerykanom monitorowanie działań rządu. Niektóre narzędzia, jak analizatory mediów społecznościowych oparte na sztucznej inteligencji i podatne na błędy aplikacje do rozpoznawania twarzy, przywodzą na myśl dystopię w stylu George’a Orwella. Inne, takie jak automatyczne czytniki tablic rejestracyjnych, istnieją od dziesięcioleci.

Jolanta Telega 
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama