W analizowanym okresie pierwszego roku drugiej prezydentury Donalda Trumpa, agenci federalnych służb imigracyjnych ICE (Immigration and Customs Enforcement) dokonali rekordowej liczby zatrzymań. Jednocześnie, mimo wzrostu ogólnej liczby zatrzymanych, spadł udział osób z historią kryminalną w całej populacji objętej działaniami ICE. Oznacza to, że program deportacyjny w większym stopniu obejmował osoby, które wcześniej nie miały żadnych zarzutów kryminalnych.
Wśród aresztowanych znalazły się też osoby z bardzo zróżnicowanymi zarzutami – od przestępstw z użyciem przemocy, przez przestępstwa seksualne i gangsterskie, po wykroczenia drogowe i przestępstwa narkotykowe. Dokument DHS wskazuje jednak, że zdecydowana większość zatrzymań dotyczyła osób, które nie stanowiły realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Prawie czterech na dziesięciu zatrzymanych w pierwszym roku powrotu prezydent Trumpa do władzy nie miało żadnej historii kryminalnej i zostało zatrzymanych wyłącznie za naruszenia prawa imigracyjnego, takie jak nielegalne przebywanie na terytorium USA czy przekroczenie dozwolonego czasu pobytu. Sprawy te zwykle rozpatrywane były w postępowaniach administracyjnych przed sędziami imigracyjnymi, a nie w ramach systemu prawa karnego.
Co pokazują statystyki ICE
Z danych zawartych w wewnętrznym dokumencie DHS wynika, że ICE przeprowadziło około 393 tys. zatrzymań między 21 stycznia 2025 roku, pierwszym pełnym rokiem drugiej kadencji prezydenta Trumpa, a 31 stycznia 2026 roku. Spośród zatrzymanych około 229 tys. osób zostało zakwalifikowanych jako tzw. „criminal aliens”, czyli cudzoziemcy z zarzutami lub wyrokami kryminalnymi. Około 153 tys. przypadków stanowiły tzw. inne zatrzymania – administracyjne, obejmujące osoby bez historii kryminalnej.
Łącznie ICE dokonało ponad trzykrotnie więcej zatrzymań za wykroczenia administracyjne w pierwszym roku drugiej kadencji Trumpa niż w roku fiskalnym 2024, ostatnim pełnym roku rządów administracji Bidena.
Dokument wskazuje, że około 7500 z prawie 400 tys. zatrzymanych było oskarżonych o przynależność do gangów, w tym do wenezuelskiej organizacji przestępczej Tren de Aragua, powstałej w więzieniach. Prezydent Trump uczynił walkę z tym gangiem jednym z centralnych elementów swojej polityki deportacyjnej, kierując do więzienia w Salwadorze ponad 200 osób rzekomo powiązanych z gangiem . Dochodzenie CBS News oraz programu „60 Minutes” wykazało jednak, że większość deportowanych w tej grupie nie miała żadnej udokumentowanej historii kryminalnej.
Wewnętrzny dokument DHS szczegółowo przedstawia również najpoważniejsze zarzuty i wyroki karne osób zatrzymanych przez ICE, które miały przeszłość kryminalną. W analizowanym okresie agencja zatrzymała 2100 osób oskarżonych lub skazanych za zabójstwo, 2700 osób z zarzutami dotyczącymi rozbojów oraz 5400 osób oskarżonych lub skazanych za napaści seksualne. Kolejne 43 tys. zatrzymanych figurowało w statystykach jako osoby z zarzutami lub wyrokami za napaść, około 1100 osób miało zarzuty lub wyroki za porwanie, a 350 było oskarżonych lub skazanych za podpalenia.
Łącznie zatrzymania osób oskarżonych lub skazanych za wymienione przestępstwa z użyciem przemocy stanowiły około 13,9 proc. wszystkich zatrzymań dokonanych przez ICE. Dokument wskazuje także, że 22 600 zatrzymanych miało zarzuty lub wyroki związane z niebezpiecznymi narkotykami, a 6100 osób miało w kartotekach przestępstwa dotyczące broni. Blisko 30 tys. zatrzymanych zostało wcześniej oskarżonych lub skazanych za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu lub innych substancji odurzających, a kolejne 5 tys. miało zarzuty lub wyroki za włamania.
DHS podaje również, że około 118 tys. zatrzymanych miało zarzuty lub wyroki za „inne przestępstwa”. Kategoria ta obejmuje m.in. przestępstwa imigracyjne, takie jak nielegalne przekroczenie granicy Stanów Zjednoczonych, które przy pierwszym naruszeniu traktowane jest jako wykroczenie, oraz ponowny wjazd do USA po deportacji, uznawany za przestępstwo federalne.
Dokument nie obejmuje zatrzymań dokonywanych przez Straż Graniczną (Border Patrol), która była wykorzystywana przez administrację Trumpa również w miastach oddalonych od południowej granicy USA, takich jak Chicago, Los Angeles, czy Minneapolis. W tych miejscach funkcjonariusze prowadzili agresywne i szeroko zakrojone operacje, zatrzymując m.in. pracowników sezonowych oraz osoby przypadkowe, w tym obywateli USA, wyłącznie w celu sprawdzenia ich statusu imigracyjnego. Działania te budziły liczne kontrowersje i obawy społeczne związane z metodami stosowanymi przez ICE i Border Patrol.
Choć program deportacji cieszył się znacznym poparciem w czasie kampanii prezydenckiej oraz w pierwszych miesiącach drugiej kadencji Trumpa, z czasem opinia publiczna zaczęła coraz ostrzej krytykować zarówno metody działania ICE, jak i to, kogo faktycznie obejmowały zatrzymania. Sondaże wskazują na wyraźny spadek poparcia dla masowych deportacji oraz rosnące przekonanie, że działania agentów były zbyt surowe i obejmowały również osoby bez jakiejkolwiek historii kryminalnej. Według badania CBS News poparcie dla masowych deportacji spadło do 46 proc., podczas gdy na początku drugiej kadencji Trumpa wynosiło 59 proc. Ponad 60 proc. respondentów uznało działania ICE za zbyt surowe.
Joanna Trzos
[email protected]








